Uciekł z Oleszek, nie wierzy w zapewnienia USA. "Żadnego wpływu na Putina"

Biały Dom ogłosił tymczasowe zawieszenie broni w Oleszkach, do którego doprowadziła interwencja pierwszej damy USA Melanii Trump, mająca umożliwić ewakuację cywilów.
55-letni Witalij, który uciekł z Oleszek sześć tygodni temu, podchodzi sceptycznie do porozumienia i nie wierzy, że działania Melanii Trump wpłyną na decyzje Władimira Putina.
W okupowanych przez Rosję Oleszkach przebywa obecnie 1,7 tys. osób, w tym 35 dzieci, które zmagają się z kryzysem humanitarnym i brakiem wody, prądu oraz ogrzewania.
55-letni Witalij uciekł z Oleszek sześć tygodni temu. Teraz w rozmowie z Reutersem skomentował tymczasowe zawieszenie broni w mieście, które ma wejść w życie we wtorek, dzięki interwencji pierwszej damy USA Melanii Trump.
Mężczyzna "bardzo sceptycznie" podchodzi do porozumienia. - Szanuję Melanię Trump, ale nie ma ona żadnego wpływu na dyktatora Putina - powiedział.
Według niego wielu mieszkańców Oleszek, którzy nadal pozostają w mieście, jest zbyt starych lub schorowanych, by mogli zostać bezpiecznie ewakuowani. Poza tym uważa, że zawieszenie broni nie potrwa długo, a sytuacja humanitarna nie ulegnie znaczącej poprawie.
Uciekł z Oleszek. Wspomina życie w mieście na froncie
Witalij wraz z żoną i 13-letnim synem uciekł z Oleszek sześć tygodni temu. Mężczyzna wspomina w rozmowie z Reutersem życie w mieście na froncie, gdzie miesiącami nie było wody, elektryczności, gazu ani ogrzewania, natomiast bombardowania były codziennością. Zimą w ich mieszkaniu temperatura momentami spadała niemal do zera stopni.
Wspomina również problem z dostępem do żywności. Jego rodzina przez wiele tygodni musiała żywić się jedną szklanką ryżu dziennie, czasem z pomidorem i ogórkiem. Wielu towarów w mieście brakuje, a jeśli są, to bardzo drogie.
- Spojrzeliśmy na nasze zapasy żywności i uświadomiliśmy sobie, że mamy tylko jeden wybór: albo uciekniemy piechotą, albo umrzemy z głodu - powiedział.
Ostatecznie na początku września Witalij z żoną, synem i kotem dołączył do niewielkiej grupy osób uciekających z miasta. Na piechotę udało im się przejść 20 km zaminowaną drogą do pobliskiej miejscowości Radenśk. Stamtąd przejechali dalej w głąb terytorium kontrolowanego przez Rosję, następnie do Rosji, na Białoruś i z powrotem na Ukrainę. Obecnie mieszkają w Kijowie, a Witalij rozważa dołączenie do armii.
Kryzys humanitarny w Oleszkach. Będzie zawieszenie broni
Oleszki to niewielkie miasteczko znajdujące się w obwodzie chersońskim. Przed wojną zamieszkiwane było przez ok. 24 tys. osób. Obecnie zostało tam ok. 1,7 tys. osób, z czego ok. 35 dzieci.
Miasto jest okupowane przez Rosję od pierwszych dni rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Znajduje się jednak na samej linii frontu wobec czego w okolicach nadal toczą się intensywne walki. Na miejscu panuje też poważny kryzys humanitarny.
W ubiegły piątek Biały Dom ogłosił, że Rosja i Ukraina zgodziły się na zawieszenie broni w Oleszkach. O wstrzymanie działań wojennych miała apelować pierwsza dama USA Melania Trump.
Kijów wyraził nadzieję, że dzięki temu możliwe będzie dostarczenie do miasta niezbędnych leków i żywności oraz ewakuacja mieszkańców. Również Kreml poinformował, że wszyscy cywile, którzy wyrażą wolę opuszczenia Oleszek, będą mieli taką możliwość.
Nowe dane o zarobkach lekarzy w Polsce. "Takiej skali się nie spodziewaliśmy"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.