Zalewski o centrum serwisowania PAC-3 w Polsce: Będziemy zarabiać

Powstanie centrum serwisowego pocisków PAC-3 do systemów Patriot, to „wyraźny sygnał, jak blisko współpracujemy z Amerykanami, jak blisko polski MON jest Pentagonu - mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Paweł Zalewski, wiceminister resortu obrony. Zalewski wypowiedział te słowa w kontekście ogólnego bezpieczeństwa Polski i Europy.
Paweł Zalewski, fot. Jakub Rutka /RMF FM
Posłuchaj:
W polityce najważniejsze są decyzje. To jest decyzja o fundamentalnym znaczeniu w kontekście zainteresowania Stanów Zjednoczonych bezpieczeństwem Polski. Jeśliby USA chciały sprzedać Polskę, jak Roosvelt w Jałcie, nie tworzyłyby strategicznego zakładu (jak ten wspierający systemy Patriot) w naszym kraju - tłumaczył wiceminister. Polska jest w centrum zainteresowania USA, a nie w miejscu, który wytyczają Rosjanie - dodawał, odpowiadając na pytanie o żądania Moskwy wobec ograniczenia obecności NATO na wschodniej flance.
Według Zalewskiego uruchomienie zakładu skróci czas, w którym rakiety są wyłączone z użycia na potrzeby przeglądów i napraw. Minister ocenił, że inwestycja może być gotowa na przełomie 2027 i 2028 roku.
Pociski nie będą musiały trafiać do USA
Paweł Zalewski wyjaśniał, że zaawansowane pociski przeciwlotnicze i przeciwrakietowe PAC-3 wymagają okresowego serwisowania, by zachować deklarowaną skuteczność i niezawodność.
Obecnie – jak mówił – prace tego typu są wykonywane w Stanach Zjednoczonych. Oznacza to konieczność transportu pocisków za Atlantyk oraz wielomiesięczne oczekiwanie na ich obsługę.
W momencie, w którym otworzymy ten zakład serwisowania i naprawy, pociski będą w Europie i skrócimy do minimum ten czas, kiedy one nie będą operacyjne – powiedział wiceszef MON.
Zalewski zaznaczył, że centrum ma obsługiwać także rakiety należące do innych europejskich użytkowników systemu Patriot.
Według wiceministra centrum ma powstać w oparciu o jedno z przedsiębiorstw Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Dokładnej lokalizacji nie ujawnił, powołując się na kwestie bezpieczeństwa.
W zakładzie ma pracować kilkaset osób. Zalewski nie wykluczył, że w początkowej fazie wśród personelu znajdą się również Amerykanie, co ma ułatwić transfer technologii i wdrożenie procedur.
Za ochronę kontrwywiadowczą obiektu na terytorium Polski mają odpowiadać polskie służby. Wiceszef MON podkreślał, że zakład będzie objęty szczególnymi wymogami bezpieczeństwa, również po stronie amerykańskiej.
Produkcja PAC-3 pozostaje celem
Zalewski zaznaczył, że serwisowanie nie oznacza jeszcze uruchomienia produkcji rakiet PAC-3 w Polsce. Taki scenariusz pozostaje jednak ambicją polskiej strony.
Nic nie jest zagwarantowane. Taka jest nasza intencja. Amerykanie mówią: zacznijmy serwisowanie, zobaczymy, jak wam pójdzie, i potem będziemy rozmawiać o dalszych krokach – powiedział.
Jak dodał, o lokalizację centrum starały się cztery państwa, a wybrana została polska oferta. Przyszła umowa ma być zawarta między przedsiębiorstwami – Polską Grupą Zbrojeniową i amerykańskim koncernem Lockheed Martin.
Kosztów inwestycji wiceszef MON nie podał. Zapewnił jednak, że projekt ma mieć charakter biznesowy, a PGZ ma zarabiać na obsłudze pocisków użytkowanych w Europie.
My będziemy serwisowali wszystkie rakiety z Europy. To nie jest działalność charytatywna, to jest biznes i będziemy na tym zarabiać - przekazał.
W rozmowie poruszono także kwestię ewentualnej stałej obecności wojsk USA w Polsce. Zalewski powiedział, że strona polska zakończyła już wstępne rozmowy techniczne, finansowe i lokalizacyjne z Amerykanami.
Ostateczna decyzja ma zależeć od prowadzonego przez USA przeglądu obecności wojskowej w Europie. Wiceminister ocenił, że rozstrzygnięcia w tej sprawie mogą zapaść na przełomie grudnia i stycznia.
Jeśli nie chcesz, aby nie umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF, subskrybuj nasz kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@RMF24Video.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.