Punch2027: Rainbow coalition won’t win votes in Kwara — Accord PartyInquirerTagum diocese: Refrain from sexualized comments about ‘handsome’ priestESPNTransfer rumors, news: Could Viktor Gyökeres leave Arsenal in January?The Jerusalem Post'You are the real target': Netanyahu warns Iran developing ICBMs, nuclear weapons to target US한겨레고립·은둔 청년 담은 쿠키·라면·도시락… 천안에서 특별한 편의점 열린다UOLPapa Leão 14 reaparece no Vaticano um dia depois de receber alta hospitalar após cirurgia no pulmão.Collider19 Years Later, Marvel’s New Doctor Doom Is Officially Conquering Streaming With a 10/10 ThrillerSky TG24Selma Blair dopo l'incidente in volo: “Non volevo fare del male a nessuno”South China Morning PostHong Kong excels at medical research. So what is holding it back?ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioThe Straits TimesPSI forecast to be between 100 and 190 on Oct 19, says NEAn-tvPeking will Vormacht sichern : China will Export wichtiger KI- und Solartechnologien einschränken
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 18, 2026

Prorosyjski zwrot Trumpa może być kolejnym problemem w kampanii republikanów [OPINIA]

Translate

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

W piątek 9 października Trump ogłosił zawarcie porozumienia z Putinem w sprawie importu do Stanów rosyjskiego oleju napędowego – co osłabiło architekturę sankcji mających utrudniać działanie rosyjskiej machiny wojennej. W środę Starshieldy – wojskowe odpowiedniki Starlinków, satelity gwarantujące szybki internet do działań wojskowych – od których w dużej mierze zależy działanie ukraińskiej obrony dronowej, nagle ograniczyły swój sygnał w Ukrainie. W piątek 16 października z kolei Trump ogłosił wyłączenie Rosji z większości sankcji, jakie nakładała tzw. ustawa Grahama, przyjęta w zeszłym miesiącu przez Kongres przy poparciu obu partii.

W ciągu całego tego okresu Trump nie przestawał atakować Zełenskiego, sugerując, że jeśli ukraiński prezydent nie będzie potrafił porozumieć się z Rosją, powinien odejść ze stanowiska na rzecz kogoś, kto potrafi.

Trump zachowuje się jakby nie wiedział, jak Amerykanie postrzegają Rosję

Tła dla tych działań Trumpa dostarczają wybory połówkowe, w których, jak wszystko wskazuje, republikanie mogą stracić kontrolę nad obiema izbami Kongresu, a nawet władzę w stanach uważanych za ich wyborcze twierdze. Porozumienie w sprawie oleju napędowego – nawet jeśli samo w sobie nie obniży cen – miało wysłać sygnał wyborcom Republikanów, zwłaszcza z wiejskich stanów, gdzie olej napędowy jest niezbędny dla funkcjonowania lokalnej gospodarki, że administracja ciągle troszczy się o ich interesy i by jeszcze nie skreślali stojącej za nią partii. Z kolei ataki na Zełenskiego mają przerzucić winę za wysokie ceny paliw z Trumpa i wojny, jaką wspólnie z Izraelem rozpętał w Iranie, na Ukrainę, która – jak przedstawia to przynajmniej Trump – uparcie nie chce się porozumieć z gotowym na pokój Putinem.

Problem dla Trumpa i republikanów polega na tym, że wszystkie prorosyjskie działania prezydenta mogą nie tylko nie pomóc republikanom, ale wręcz zaszkodzić ich kandydatom. Zełenski jest dziś w Stanach politykiem bardziej popularnym niż Trump, a Putin jest jeszcze mniej popularny niż amerykański prezydent. Według badań Pew Research Centre z kwietnia tego roku zaledwie 10 proc. Amerykanów ufa Putinowi, że w kwestii polityki międzynarodowej zachowa się we właściwy sposób. 83 proc. Amerykanów w tym samym badaniu deklaruje negatywny stosunek do Rosji, w tym aż 50 proc. bardzo negatywny. Trochę więcej, 51 proc. badanych, postrzega też Rosję jako wroga Stanów.

Gdy rekordowo niepopularny na tym etapie kadencji prezydent – a poparcie dla Trumpa deklaruje dziś zaledwie 37 proc. Amerykanów – wykonuje gesty pod adresem kraju, który większość wyborców postrzega jako wroga, to nietrudno wyobrazić sobie, jak opinia publiczna postrzegać będzie takie działania. Zwłaszcza w sytuacji, gdy będą one nie bez racji przedstawiane jako zdrada ukraińskiego sojusznika, który heroicznie broni się przed rosyjską napaścią już piąty rok.

Jakie mogą być koszty prorosyjskiej polityki, pokazała awantura wokół ograniczenia działania Starshieldów. Decyzja wywołała oburzenie opinii publicznej w Europie i Stanach, zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że w wyniku ataków, które być może udałoby się powstrzymać, gdyby system w pełni działał, zginąć miało około stu cywilów. Komentatorzy zastanawiali się, kto ponosi większą winę: Elon Musk i jego SpaceX jako producent Starshieldów czy amerykańska administracja.

Musk opublikował wpis na X, wskazujący, że za decyzję odpowiada wyłącznie amerykański rząd. W piątek wieczorem konserwatywny brytyjski dziennik "Daily Telegraph" opublikował jednak tekst, w którym, powołując się na anonimowe źródła, twierdzi, że to Musk przyszedł do Trumpa z ideą ograniczenia ukraińskiej łączności, by w ten sposób zmusić Ukrainę do zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie. Gdy jednak Musk zobaczył społeczne reakcje na ujawnienie tej informacji, jak można zrozumieć ustalenia dziennika, przestraszył się reakcji konsumentów w Europie i próbował zrzucić winę na rząd.

Nawet republikanie nie stoją tu za Trumpem.

Teraz także kandydaci republikanów będą musieli się tłumaczyć z polityki Trumpa wobec Rosji, która dla wielu republikańskich wyborców będzie niezrozumiała, niesprawiedliwa i sprzeczna z amerykańskimi interesami. A kandydaci do Izby Reprezentantów i Senatu i tak mają się z czego tłumaczyć. Trump podjął przecież w ciągu pierwszych niecałych dwóch lat swojej drugiej kadencji cały szereg niepopularnych decyzji: zaatakował Iran, wdał się w wojnę handlową z całym światem, uwikłał się w niezrozumiały konflikt z Kanadą.

Dlatego z szeregów Partii Republikańskiej, niemal całkowicie spacyfikowanej przez Trumpa, zaczyna być słychać głosy sprzeciwu wobec jego rosyjsko-ukraińskiej polityki. Porozumienie w sprawie oleju napędowego skrytykowało kilku deputowanych do Izby Reprezentantów i senatorów. Reprezentujący w Izbie Pensylwanię republikanin Brian Fitzpatrick obiecał, że doprowadzi do przegłosowania w niej rezolucji blokującej porozumienie. Czworo republikańskich senatorów wspólnie z dwoma demokratami opublikowało oświadczenie krytykujące porozumienie z Rosją. "Stany Zjednoczone nie powinny rzucać Rosji finansowego koła ratunkowego w czasie, gdy Rosja nie przestaje zabijać ukraińskich cywilów. Administracja musi natychmiast zmienić swoje postępowanie" – czytamy w nim.

Takie konflikty wśród republikanów z pewnością nie pomagają w końcówce trudnej kampanii wyborczej. Tym bardziej że to nie jedyny konflikt dzielący republikański obóz. W ostatnich dniach podzielił go spór wokół transmisji na żywo w internecie wykonania kary śmierci na poruszającym się na wózku islamskim terroryście. Transmisja była pomysłem sekretarza wojny Pete’a Hegsetha; Trump początkowo wydawał się go aprobować, ale ostatecznie zablokował pomysł, widząc, jak jest niepopularny. W tym samym czasie administracja musiała pożegnać się z nową sekretarz prasową Białego Domu – zwolnioną po niecałym tygodniu i ambasadorką w Grecji, która została odwołana po żenującym korupcyjnym skandalu.

Niewygodne pytania dla Trumpa

Co najgorsze dla prezydenta, jego nowy zwrot ku Putinowi prowokuje cały szereg bardzo niewygodnych pytań. Przypomina Amerykanom, że wbrew obietnicom z kampanii Trump nie jest w stanie zakończyć wojny w Ukrainie, a jego administracja kręci się w kółko, raz obwiniając za swoje niepowodzenia Zełenskiego, a raz Putina – tego drugiego wyraźnie rzadziej.

Pojawiają się też pytania, czy prezydentowi nie chodzi już w tej chwili wyłącznie o to, by do robienia interesów z Rosją jak najszybciej wrócić mogła jego rodzina i znajomi – nawet kosztem Ukrainy i bezpieczeństwa jej sąsiadów, a więc także nas.

Najwięksi przeciwnicy prezydenta będą odgrzewać teorie o "kompromatach", jakie Rosjanie mogli trzymać na Trumpa, jako możliwym wytłumaczeniu jego ostatniego zachowania.

Oczywiście, ludzie, którzy na poważnie rozważają tezy o "kompromatach" raczej nie są już – jeśli nawet byli w czasach Johna McCaina – potencjalnymi wyborcami republikanów. Ale niezrozumiała, chaotyczna i trudna do wytłumaczenia polityka Trumpa wobec Rosji z ostatniego tygodnia może skłonić jakąś część wyborców, by wesprzeć swoim głosem Kongres zdolny bardziej zdecydowanie kontrolować coraz bardziej chaotyczną prezydenturę i prezydenta zachowującego się w coraz bardziej niepokojący sposób.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.