RBN w cieniu sporu o amerykańską bazę. "Pałac będzie dociskał"
Ostatnie posiedzenie Rady Bezpieczeństwa odbyło się w lutym. Jego tematami były głośna wówczas sprawa SAFE, zaproszenie Polski do Rady Pokoju Donalda Trumpa czy sprawa "wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych" marszałka Sejmu Czarzastego.
Był to moment, kiedy o SAFE jeszcze była prowadzona dyskusja między rządem a Pałacem. Miesiąc później Karol Nawrocki powiedział rządowej ustawie o SAFE "nie", sam pokazał się w towarzystwie prezesa NBP i ogłosił pomysł SAFE 0 proc.
Jak widać, Karol Nawrocki sporo odczekał z pomysłem zwołania tego ciała, choć po drodze można było znaleźć kilka powodów. Chociażby w lipcu, gdy rosyjska rakieta Ch-101 spadła w miejscowości Tarnawa-Kolonia. Lub później, gdy Rosjanie zaczęli ostrzeliwać przejścia graniczne z Polską po stronie ukraińskiej.
Oficjalny komunikat Pałacu jest lakoniczny. Szef BBN Bartosz Grodecki, informując o zwołaniu posiedzenia, zapowiedział, że "omówione zostaną bieżące kwestie dotyczące bezpieczeństwa narodowego oraz sprawa budowy stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce".
Jak słyszymy, prezydent nosił się z pomysłem zwołania rady od kilku tygodni.
- Prezydent nie chciał zwoływać posiedzenia pod presją czegoś, co dzieje się na wschodniej granicy. Dlatego zwołał bez tej presji, a jednocześnie jest kwestia tych baz - mówi nam osoba z Pałacu.
Zapowiada się za to, że Pałac będzie chciał wywrzeć presję na rząd w sprawie bazy. Bo z Krakowskiego Przedmieścia słychać narzekania, że rząd zapowiada specustawę w sprawie baz, a na razie nie widać projektu.
- Chodzi o to, żeby rząd przedstawił, jaka jest realna sytuacja związana z bezpieczeństwem, i harmonogram prac nad powstaniem amerykańskich baz, a prezydent tutaj będzie dociskał, żeby one powstały - dodaje nasz rozmówca.
W kontekście bazy widać spór. Według narracji Pałacu Karol Nawrocki zrobił swoje, wydobywając od prezydenta USA polityczną deklarację o bazie USA w Polsce, a reszta należy do rządu. Przy czym współpracownicy Karola Nawrockiego ponaglają rząd do działań i zarzucają mu ślimaczenie się z tym tematem, ocierające się czasami wręcz o sabotaż.
Z kolei rząd argumentuje, że choć Trump składa polityczne deklaracje, to konkrety dopiero się wykuwają. Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w wywiadzie dla portalu wnp.pl, że w listopadzie do Pentagonu mają trafić dokumenty określające kierunki rozmieszczenia amerykańskich wojsk, natomiast w grudniu oczekiwana jest ostateczna decyzja Białego Domu. Z rządu słychać zapowiedzi, że jest gotowy na wdrożenie tych decyzji, których koszty poniesie głównie polska strona. Budowa bazy ma kosztować około 15 mld zł.
Ale mimo tych deklaracji z Pałacu słychać narzekania.
- Już było parę terminów, kiedy można było to obwieścić, tylko cały czas były jakieś problemy - mówi pałacowy rozmówca i kieruje głosy krytyki pod adresem wiceszefa MON Pawła Zalewskiego. - Zamiast pracować, robi wokół tego dym i sprawy nie są pchane do przodu. BBN nie napisze specustawy pod bazy, bo wiedzę i instrumenty ma do tego rząd - dodaje rozmówca.
Co na to rząd?
Rząd liczy się z tym, że będzie próba stawiania go do pionu.
- Ta Rada to bezpośrednia reakcja prezydenta na porozumienie w sprawie PAC-3. Nawrocki chce tu pokazać, że to jego zasługa, a nie rządu. Ostatnio jest w defensywie, także w związku z kwestią Domańskiego czy ustawy paliwowej. Być może chodzi też o przykrycie tematów dla niego niewygodnych, jak zeznania w sądzie - spekuluje rozmówca z rządu.
Ale z Pałacu słychać, że temat, o którym od wczoraj głośno, czyli centrum serwisowe dla rakiet Patriot PAC-3 w Polsce, nie jest przewidziany w porządku obrad.
Politycy z obozu rządowego pójdą na posiedzenie rady, ale nie spodziewają się jakichś spektakularnych efektów. Oba pałace, mały i duży, są w stanie politycznej wojny i na razie nie widać pola do zakopania topora wojennego.
- RBN raczej niczego konstruktywnego nie wnosi do dyskusji. Są takie posiedzenia, by pokazać jedność klasy politycznej przed wspólnym wrogiem; tak było w 2022 r. Ale to nie ten przypadek - kwituje rozmówca z rządu.
Problem z obecnością Konfederacji na RBN
Dodatkowo sprawę może komplikować skład RBN. Na posiedzenie zaproszeni zostali przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych, w tym także Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. I to jest potencjalnie dla rządu punkt zapalny, bo słychać argumentację, że jak mają być poruszane sprawy dotyczące bezpieczeństwa państwa, to nie wobec przedstawicieli stronnictwa, które demonstruje postawy prorosyjskie.
- Z mojego punktu widzenia problematyczny będzie udział Konfederacji czy obu Konfederacji, bo to są partie, które wybrały tę stronę, która śmierdzi rublem - powiedział wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski w studiu WP w programie Tłit. Polityk odniósł się także do niedawnych słów prezydenta Karola Nawrockiego, który stwierdził, że formacji Grzegorza Brauna nie można ignorować na polskiej scenie politycznej. Zalewski przyznał, że wyborców tego ugrupowania należy szanować i prowadzić z nimi dialog, aby tłumaczyć błędność założeń polityków Konfederacji. Zaznaczył jednak, że czym innym są dyskusje z wyborcami, a czym innym dzielenie się wiedzą o bezpieczeństwie państwa z politykami tego stronnictwa.
- Rozmowa z ludźmi, którzy wybrali tę stronę, która śmierdzi rublem, jest bardzo niebezpieczna. Więc mam nadzieję, że przekaz, który będzie miał miejsce podczas niej, będzie bezpieczny i będzie uwzględniał to, kto jest odbiorcą - ocenił Zalewski.
Z Pałacu słychać, że Rady odbywają się w stałym składzie i zapraszani są na nie przedstawiciele kół i klubów parlamentarnych, a jeśli politycy rządowi uważają, że ktoś powinien zostać wykluczony, to niech doprowadzą do odebrania takim osobom dostępu do materiałów tajnych, wówczas nie będą mogli uczestniczyć w posiedzeniach Rady.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.