"Myślałem, że kręcą film". Świadkowie o strzelaninie na krakowskim Rynku
- Świadkowie sobotniej strzelaniny w Krakowie opowiadają WP o panice na Rynku Głównym i w okolicznych ulicach. Wielu z nich początkowo myślało, że to wybuchy petard.
- Przechodnie chowali się w sklepach i restauracjach, pod stolikami i przy zgaszonym świetle. Gości jednego z lokali na Rynku wypuszczono dopiero po około godzinie.
- Wieczorem wszystkie lokale na Rynku Głównym były zamknięte. Właściciele części sklepów i restauracji w okolicy mówią, że po tym, co się stało, trudno byłoby pracować.
W sobotę wieczorem dookoła krakowskiego Rynku wciąż spaceruje sporo ludzi. Wszystkie lokale na Rynku Głównym są już jednak zamknięte. Zamknęły się też niektóre sklepy i restauracje w okolicy. Ich właściciele tłumaczą, że trudno byłoby pracować po tym, co się tutaj wydarzyło.
"Szefowa krzyknęła, żeby się kryć"
– Słychać serię strzałów, potem dym i przejechał bardzo szybko samochód. Szefowa się odwróciła i krzyknęła, żeby się kryć – mówi WP kelnerka z jednego z lokali na Rynku Głównym.
Jej koleżanka dodaje, że do środka zaczęli wpadać spanikowani ludzie i kryć się pod stolikami. Goście lokalu zostali wypuszczeni dopiero po około godzinie.
Pracownik kantoru przy ul. Floriańskiej mówi o panice przechodniów. – Słychać było wystrzały, ale myślałem, że to petardy. Potem ogromny szum i zaczęli wbiegać spanikowani ludzie. Niektórzy płakali. Nie miałem pojęcia, co się dzieje – relacjonuje.
"Zamknęłam drzwi i zgasiłam światło"
Podobnie zapamiętała to właścicielka jednego z butików przy ul. Grodzkiej. Początkowo myślała, że to wybuchają petardy, bo słychać było pojedyncze wystrzały.
– Panika była straszna. Ludzie uciekali w popłochu. Ja sama przyjęłam 10 osób, zamknęłam drzwi i zgasiłam światło. Tak czekaliśmy, aż się uspokoi – mówi.
Strach dotarł też poza Stare Miasto. Na ul. Dietla, gdzie policjanci zatrzymali napastnika, był pan Jakub.
– Byłem przy ul. Dietla koło szpitala, kiedy jakiś facet pociągnął mnie za rękaw i wciągnął za róg. Krzyczał, że coś się dzieje, że jest niebezpiecznie. Ja myślałem, że kręcą film, a to przerażająca rzeczywistość – relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.