Oto jedna z przyczyn porażki republikanów. Liczby nie kłamią
- Frekwencja w całych Stanach Zjednoczonych wyniosła 49 proc. uprawnionych.
- Najwięcej wyborców głosowało w Maine, Minnesocie i Michigan.
- Demokraci wygrali w tych trzech stanach wybory do Senatu oraz zdobyli urzędy gubernatorów.
- Tom Bonier ocenił, że Donald Trump zmobilizował także przeciwników, ale część Republikanów pozostała w domach.
Według informacji przekazanych przez "Washington Post", frekwencja w wyborach połówkowych była tylko nieznacznie niższa niż w 2018 roku. Jej poziom przyniósł demokratom zwycięstwa w stanach, w których wcześniej dominowali republikanie. Wstępne obliczenia Uniwersytetu Florydy wskazują, że był to niemal najwyższy wynik od 1914 roku.
Frekwencja wyborcza w USA i wyniki Demokratów
Najwyższą frekwencję odnotowano w Maine, gdzie do urn poszło 65,7 proc. uprawnionych. W Minnesocie było to 65,2 proc., a w Michigan 63,2 proc. We wszystkich tych stanach wyborcy wybierali senatorów, a rywalizacja była szczególnie wyrównana. Ostatecznie mandaty zdobyli demokraci, którzy przejęli także stanowiska gubernatorów.
W stanach, w których odbywała się rywalizacja o miejsca w Senacie USA, zagłosowało łącznie 52 proc. wyborców. "Washington Post" podkreślił, że jak na wybory połówkowe był to bardzo wysoki poziom uczestnictwa. Jednocześnie frekwencja pozostawała o 15,2 proc. niższa niż podczas wyborów prezydenckich w 2024 roku, które zwykle silniej mobilizują elektorat.
Tom Bonier, analityk wyborczy i strateg Partii Demokratycznej, zwrócił uwagę na wpływ Donalda Trumpa na zachowania wyborców. - Trump zawsze miał wyjątkową zdolność mobilizowania zarówno swoich zwolenników, jak i opozycji. Tym razem różnica w porównaniu z 2018 rokiem polegała na tym, że odstraszył także republikanów, więc wielu z nich zostało w domu - ocenił Bonier.
Donald Trump mobilizował i zniechęcał wyborców
Daron Shaw, republikański specjalista od sondaży i profesor Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, również wskazał na zdolność byłego prezydenta do aktywizowania elektoratu.
- Trump ma niesamowity dar mobilizowania, ale tak się składa, że należy zarazem do tych, którzy najlepiej potrafią zdemobilizować własny elektorat - zauważył Shaw.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.