"Pierścień na drony" i "maść na dżumę". Nowy biznes cerkwi w Ługańsku
Pierścienie mające odstraszać wrogie bezzałogowce, talizmany gwarantujące "niebiańską ochronę" i specyfik z żywicy cedrowej odpędzający zarazę. W soborze w okupowanym przez Rosjan Ługańsku prawosławni duchowni otworzyli komercyjny kram z "cudownymi" akcesoriami dla żołnierzy. Sprzedaż ruszyła w cieniu niedawnych doniesień o tajemniczej śmierci laborantki w instytucie przeciwdżumowym na Syberii.
W Ługańsku księża sprzedają amulety i maści przeciwko dżumie
Źródło zdjęć: © Getty Images, Telegram | Arkadii Budnitskii, Mariupol.Opór
O nietypowej ofercie ługańskich kapłanów poinformowała ukraińska agencja Ukrinform, powołując się na kanał Mariupol.Opór w serwisie Telegram, gdzie opublikowano fotografie cenników i ulotek promujących asortyment. Z materiałów wynika, że w soborze św. Aleksandra Newskiego w Ługańsku przygotowano całą linię produktów dedykowanych rosyjskim wojskowym walczącym na froncie.
Cennik "niebiańskiej ochrony"
Duchowni oferują szeroki wachlarz dewocjonaliów, którym przypisują magiczne i militarne właściwości. Ceny zaczynają się od kilkuset, a kończą na niemal sześciu tysiącach rubli (w przeliczeniu od ok. 23 do blisko 300 złotych).
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
- "Cudowna maść przeciwko dżumie" – 500 rubli (ok. 23 zł). Jak głosi ulotka, preparat na bazie żywicy cedrowej ma "chronić przed dżumą, odpędzać zarazę i wzmacniać ducha".
- "Pierścień wojownika" – 700 rubli (ok. 32 zł), reklamowany jako ochrona m.in. przed atakami dronów.
- Bransoletka "Archaniołowie" – wyceniona na 4 000 rubli (ponad 180 zł).
- Amulet "Krzyż" – najdroższy element w ofercie, kosztujący 5 900 rubli (ok. 270–300 zł), mający zapewniać żołnierzom "maksymalną siłę duchową i niebiańską protekcję".
Strach przed zarazą. Echa incydentu w Irkucku
Pojawienie się w ofercie cerkwi "maści na dżumę" nie jest przypadkowe. W ostatnich tygodniach w Rosji głośno było o dramatycznych wydarzeniach w obwodzie irkuckim. 28-letnia laborantka tamtejszego Instytutu Przeciwdziałania Dżumie, Daria Szypiłowa, trafiła do szpitala z objawami ostrego, ciężkiego zapalenia płuc i zmarła 2 października. W mediach natychmiast pojawiły się doniesienia, że kobieta mogła zakazić się w pracy płucną postacią dżumy – jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych.
Po jej śmierci kwarantanną i ścisłą obserwacją epidemiologiczną objęto około 200 osób. Brak jednoznacznych informacji wywołał niepokój na arenie międzynarodowej. Szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus publicznie zwracał uwagę, że organizacja nie jest w stanie rzetelnie ocenić ryzyka z powodu niepełnych danych napływających z Rosji oraz braku oficjalnej diagnozy co do przyczyny zgonu 28-latki.
WHO: Rosja zaprzecza, ale przyczyna zgonu wciąż nieznana
W sobotnim komunikacie WHO przekazała najnowsze ustalenia oparte na oficjalnych odpowiedziach władz w Moskwie. Rosyjski resort zdrowia zapewnił, że u zmarłej pracownicy nie stwierdzono obecności pałeczki dżumy, a w regionie irkuckim nie odnotowano w ostatnim czasie żadnych przypadków tej choroby. Testy przeprowadzone u osób z kontaktu również nie wykazały groźnych patogenów, a w samym instytucie nie doszło rzekomo do naruszenia zasad biobezpieczeństwa.
Mimo tych zapewnień wątpliwości nie zniknęły. WHO podkreśla, że bezpośrednia przyczyna śmierci Szypiłowej wciąż pozostaje niewyjaśniona, choć na ten moment brak dowodów na transmisję niebezpiecznego patogenu. Organizacja zapowiedziała dalsze monitorowanie sprawy.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.