The Jerusalem PostDefendant pleads not guilty in Charlie Kirk murder case as judge allows death penaltyESPN DeportesEnzo Fernández es nuevo jugador de Manchester CityESPNCourt docs: Tiger plans to change plea in DUI caseCNN TürkErdoğan-Putin görüşmesinde kritik başlık: Müzakereler Türkiye'de mi yapılacak?וואלהמשרד הפנים של בחריין הזהיר את האזרחים מפני איום אפשרי: קרא לעבור למקום בטוח한겨레장동혁 “김용범, 미래에셋 로비 의혹…국정조사·특검 추진”InquirerNLEx asked to explain flooding that caused heavy traffic in PampangaUOLFalso gerente é preso por sequestro e estupro de menina de 10 anos no RSSBS 뉴스민주당 친명계 박선원, '이재명 대통령 공소취소 시 낭패' 조국에 "배은망덕"Daily MailLionel Richie, 77, being tested for 'cardiac-related issues' as he remains hospitalized... after newly surfaced concert footage shows him appearing out of breathThe Guardian AustraliaAustralia news live: economy grows by 2.1% in year to June; 5,500 sheep reported stolen in QueenslandThe Sydney Morning Herald'Delusional' Broncos ripped for 'diabolical' Reynolds saga
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 2, 2026

Kandydat w wyborach w Krakowie ma problem. "Błąd biorę na siebie"

Translate

W Krakowie potężne potknięcie zaliczył sztab Łukasza Gibały, ponieważ miejska komisja wyborcza odrzuciła 3836 z 5449 złożonych podpisów. Teraz kandydat ma niewiele czasu, by uzupełnić braki.

- Doszło do takiej sytuacji, że duża część osób podpisujących się pisała ulicę, numer domu i numer mieszkania, ale nie dopisywała słowa "Kraków". W ostatnim referendum to słowo było wydrukowane na formularzu, na naszych kartach nie było - dlatego ponad połowa podpisów została unieważniona - tłumaczy Wirtualnej Polsce kandydat.

Nie przekreśla to jeszcze jego szans, ponieważ ma czas do czwartku na złożenie brakujących blisko 1400 podpisów.

- Popełnili klasyczny błąd, to powinno być zawsze sprawdzone, bo wiadomo, że PKW to sprawdza - mówi nasz rozmówca związany wcześniej z komitetem referendalnym w Krakowie. Nieoficjalnie w sztabie kandydata można jednak usłyszeć, że to formalistyczne podejście, bo już po numerze PESEL można sprawdzić adres i to, czy wyborca jest w Centralnym Rejestrze Wyborców.

Natomiast sam Gibała bije się w piersi. - Ten błąd biorę na siebie, bo to ja powinienem dopilnować, żeby wolontariusze przypominali ludziom o dopisaniu słowa "Kraków". Na szczęście to pomyłka, która niczego jeszcze nie przekreśla, bo wierzę, że brakujące podpisy uda się zebrać - podkreśla.

Co na to KBW?

Rzecznik Krajowego Biura Wyborczego Marcin Chmielnicki wyjaśnia, że w przypadku komitetu Gibały zastosowanie znalazły aż trzy przepisy Kodeksu wyborczego - konkretnie art. 478 par. 4, art. 427 par. 3 oraz art. 5 pkt 14.

Pierwszy przepis mówi o minimalnej liczbie podpisów poparcia - a w przypadku gminy liczącej powyżej 100 tys. mieszkańców wymagane jest poparcie 3000 wyborców. Drugi z przywoływanych przepisów precyzuje sposób składania podpisu. Zgodnie z nim wyborca udzielający poparcia liście składa podpis obok czytelnie wpisanego jego nazwiska i imienia, adresu zamieszkania, numeru ewidencyjnego PESEL oraz daty udzielenia poparcia. Z kolei art. 5 pkt 14 Kodeksu wyborczego definiuje adres zamieszkania jako adres, pod którym osoba faktycznie stale zamieszkuje i pod którym jest ujęta w Centralnym Rejestrze Wyborców w stałym obwodzie głosowania. W świetle tych regulacji brak wskazania miasta we właściwej rubryce sprawia, że nie został podany pełny adres zamieszkania.

- Oznacza to, że na karcie wykazu podpisów musi zostać podany pełny adres wyborcy udzielającego poparcia, a jego brakujące elementy nie mogą być następnie uzupełniane ani zmieniane przez organy wyborcze na podstawie dostępnych danych - podkreśla Chmielnicki.

- To na wyborcy udzielającym poparcia spoczywa obowiązek podania pełnego i prawidłowego adresu. Takie stanowisko od wielu lat prezentuje Państwowa Komisja Wyborcza i jest ono jednolicie stosowane przez wszystkie organy wyborcze. Taka sama interpretacja przepisów znajduje odzwierciedlenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego - dodaje Chmielnicki.

Wskazuje też, że sama PKW w swoich wyjaśnieniach wskazywała, że adres powinien obejmować miejscowość, ulicę oraz numer domu lub lokalu, a brak wymaganych danych lub niepełne określenie adresu powoduje uznanie poparcia za wadliwe. - Jednocześnie komisja dopuszczała np. powszechnie używane i jednoznaczne skróty nazwy miejscowości - podaje rzecznik.

- Przerost formy nad treścią - komentuje były szef PKW Wojciech Hermeliński. - Przepis jest jaki jest, ale zastanawiałbym się, czy odnieść się do tego w sposób tak radykalny, by uznać, że wymogi nie zostały spełnione i odrzucić część podpisów. Przecież nie ma tu wątpliwości, że to osoby mieszkające w Krakowie, więc z automatu po nazwie ulicy i numerze PESEL dałoby się ustalić, czy są to osoby, które mogą takiego poparcia udzielić. A jeśli takie wątpliwości są, to można byłoby użyć CRW, by to ustalić - ocenia Hermeliński.

Co na to inni?

Jak słyszymy, potknięcie komitetu Gibały to nie wyjątek, ponieważ błędy zdarzały się także gdzie indziej. Na części kart komitetu Moniki Piątkowskiej, kandydatki KO i PSL, było napisane, że podpisy zbierane są dla kandydatki w wyborach na prezydenta Krakowa, a na innych, że w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa. Choć akurat w tym przypadku komisja wyborcza ostatecznie nie kwestionowała podpisów, komitet spodziewa się, że jutro powinna zapaść decyzja o rejestracji.

- Wspieramy demokratyczny proces, więc chcemy, żeby wszyscy kandydaci zarejestrowali się w wyborach. Nie wątpimy, że pan Gibała zbierze te podpisy, ale to niepokojąca sytuacja, że kandydat cieszący się według sondaży sporym poparciem i już kilkukrotnie startujący w wyborach ma problem z zebraniem podpisów na czas - mówi Aleksandra Koseła ze sztabu kandydatki.

Do tej pory podpisy nie tylko złożyli, ale zarejestrowali Michał Drewnicki z PiS i Aleksandra Owca z Partii Razem. Od Darii Gosek-Popiołek, którą wystawia Lewica, słychać, że komitet ma już minimum podpisów, ale zbiera dalej, by mieć "górkę" i uniknąć kłopotów z podważanymi podpisami. Chodzi np. o błędy w numerach PESEL, a nawet podpisywanie się na listach osób spoza Krakowa.

Łącznie w szranki chce stanąć 24 kandydatów. Pytanie, dla ilu z nich etap rejestracji kandydata okaże się ostatnim akordem udziału w tej kampanii.

Co dalej?

W związku z wpadką w obozie Gibały panuje nadzwyczajna mobilizacja, bo czasu zostało mało. - Czyli musi zebrać z górką jakieś 2,5 tys. podpisów, żeby mieć pewność, że wystarczy tych ważnych. A to może być trudne, bo po referendum atmosfera się uspokoiła - mówi rozmówca związany wcześniej z komitetem referendalnym.

Współpracownicy kandydata i on sam ponownie ruszyli w miasto zbierać podpisy. Część kandydatów, jak Drewnicki z PiS, zachowała się fair play. Rywal podpisał się na liście Gibały i - jak słyszymy - nie jest jedynym, który tak postąpił.

- Liczę, że ten błąd też wyjdzie nawet na dobre, bo spowoduje taką jeszcze większą mobilizację wokół tego projektu, jakim jest Kraków dla mieszkańców, a nie dla partii politycznych czy układów. I że dzięki temu ten mój wynik będzie paradoksalnie wyższy, a nie niższy - mówi Gibała.

Na pewno zamieszanie wokół podpisów nagłośniło sprawę krakowskich wyborów również w mediach ogólnopolskich po wakacyjnej flaucie. I ta sprawa może mu pomóc, mobilizując zwolenników na otwarcie kampanii. Choć trudno dziś mieć pewność, że taki scenariusz się zrealizuje.

- Kraków wraca z wakacji, jest duża liczba ludzi, którzy nie wiedzą, czy pójdą do wyborów, aczkolwiek wydaje się, że na dziś faworytami wejścia do drugiej tury są Łukasz Gibała i Monika Piątkowska - mówi Marcin Duma z IBRiS.

Podobnie wypowiada się rozmówca ze sztabu Gibały. - Sondaże pokazują, że Gibała prowadzi, na drugim miejscu jest Piątkowska, potem Drewnicki, a za nim Gosek-Popiołek. A w drugiej turze Gibała dostaje 70 proc. - podkreśla nasz rozmówca.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.