Kierwiński: Finowie i Szwedzi nie mają przygotowanych schronów. Jak jest naprawdę
Punkty schronienia - czym są i jak je znaleźć? Materiał magazynu "Polska i Świat"
Źródło zdj. gł.: Andrzej Jackowski/PAP
Od 30 września 2026 roku wszystkie punkty schronienia w Polsce muszą zostać oznakowane niebieskim trójkątem na pomarańczowym tle i odpowiednim napisem. Tego dnia weszło bowiem w życie rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji, oficjalnie sankcjonujące oba znaki.
Wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz w radiu RMF24 wyjaśniał, że chodzi o ponad 86 tys. punktów schronienia, które mogą zostać użyte w sytuacji nagłego zagrożenia, w tym ataku z powietrza. To między innymi garaże podziemne, tunele i inne miejsca, które mogą podnieść bezpieczeństwo w chwili zagrożenia. Leśniakiewicz podkreślił, że takie punkty mają zapewnić chwilową ochronę w czasie pokoju, ponieważ "na czas wojny mamy miejsca doraźnego schronienia, schrony i ukrycia".
Jednak sam minister spraw wewnętrznych przyznaje, że nasz kraj ma wieloletnie zaniedbania na tym polu. "Polska na dziś, mówię to z przykrością, ale tak jest, nie ma systemu miejsc ukrycia dla całej populacji" - przyznawał Marcin Kierwiński 30 września w Polskim Radiu. "Ja wiem, że za czasów PiS-u ci mędrkowie dzisiejsi mówili, że 125 procent populacji znajdzie schronienie w tym, co mamy, bo mamy na tyle schronów. Nie, nie mamy, bo od 30 lat, a może od 40 lat w to nie inwestowaliśmy" - stwierdził.
Dodał jednak, że na czas pokoju dobrym miejscem schronienia może być domowy garaż lub inne miejsce, "które nie ma dużych przeszkleń". Przekonywał, że z takich miejsc ukrycia korzystają Ukraińcy oraz obywatele dwóch krajów nordyckich:
Ja cały czas słyszę, że Finowie i Szwedzi mają schrony przygotowane. Nie, Finowie i Szwedzi też bazują na miejscach ukrycia. Mają bardzo jasne procedury, że w przypadku przyjścia zagrożenia, czasu 'w', na przykład wszystkie garaże podziemne mają być opróżnione w ciągu 72 godzin. Dokładnie z tych samych wzorców i dokładnie w ten sam sposób budujemy ochronę ludności w Polsce.
Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji
"Trójka" Polskie Radio, 30 września 2026
Schrony a "zadaszone miejsca ewakuacji"
W tej sprawie kluczowe jest rozróżnienie: punkt schronienia to nie schron. Pełnoprawny schron to hermetyczne pomieszczenie z systemem wentylacji, doprowadzeniem wody i innymi systemami podtrzymywania życia, które pozwalają na przebywanie w nim przez co najmniej kilka dni niezależnie od sytuacji na zewnątrz.
Punkty schronienia takie jak garaże podziemne czy tunele oczywiście nie spełniają tych funkcji i mogą sprawdzić się wyłącznie podczas krótkotrwałego zagrożenia na przykład jako zabezpieczenie przed atakiem z powietrza. "Można powiedzieć, że są to takie zadaszone miejsca ewakuacji" - komentował na antenie TVN24 Michał Szafrański z Instytutu Budownictwa Ochronnego.
Zdaniem Marcina Kierwińskiego Finowie i Szwedzi nie mają więc przygotowanych prawdziwych schronów, i tak jak Polacy "bazują na miejscach ukrycia". Dziennikarz tvn24.pl Bartosz Żurawicz, który odwiedzał schrony w Finlandii, w rozmowie z Konkret24 komentuje krótko: "To bzdura".
Fińskie schrony dla większości populacji
Fińskie ministerstwo spraw wewnętrznych informuje, że na terenie Finlandii znajduje się 50,5 tys. schronów. Chodzi o pełnoprawne schrony, wyposażone w systemy potrzebne do przebywania w nich co najmniej kilka dni. Zdaniem fińskich władz mogą pomieścić 4,8 mln ludzi, czyli większość populacji Finlandii (ma ok, 5,3 mln mieszkańców). Rzeczywiście wiele z tych pomieszczeń znajduje się w podziemiach budynków mieszkalnych lub usługowych, zaraz obok garaży i w czasie pokoju pełni funkcje klubów sąsiedzkich, siłowni czy magazynów.
Są jednak w pełni przystosowane do tego, żeby w sytuacji zagrożenia przekształcić je w odcięte od świata zewnętrznego schrony z własnym systemem wentylacji, niezależnym źródłem prądu, niezbędnymi zapasami wody i jedzenia, przenośnymi toaletami, a nawet osobnymi wyjściami umożliwiającymi opuszczenie zawalonego budynku. Tym właśnie różnią się od większości polskich miejsc ukrycia, o których mówił Marcin Kierwiński. I to właśnie te schrony, a nie jak mówił minister "wszystkie garaże podziemne", mają być opróżnione i przygotowane do przyjęcia ludzi w ciągu 72 godzin od ogłoszenia zagrożenia.
Systemy podtrzymujące życie w jednym z fińskich schronów
Źródło zdjęcia: TVN24
Bartosz Żurawicz z tvn24.pl, autor reportażu o schronach w Finlandii, dodaje, że takie pomieszczenia muszą powstawać we wszystkich większych budynkach mieszkalnych. Z tego powodu powstają głównie w miastach, ale nie brakuje ich także na wsiach, których mieszkańcy mogą korzystać ze schronów budowanych przez państwo na przykład w budynkach użyteczności publicznej.
Szwedzki schron na "co najmniej trzy dni"
Podobnie sytuacja wygląda w Szwecji. Tamtejsze władze w lipcu 2026 roku informowały, że na terenie kraju znajdują się około 64 tys. schronów. Również mówimy tu o specjalnie wyposażonych pomieszczeniach zlokalizowanych głównie w podziemiach budynków mieszkalnych, w których - jak wprost informuje Szwedzka Agencja Obrony Cywilnej - można przebywać przez co najmniej trzy dni niezależnie od sytuacji panującej na zewnątrz. Muszą więc posiadać wentylację, ogrzewanie i być gotowe do szybkiego zorganizowania wody w zbiornikach i przenośnych toalet.
Mniejsza niż w Finlandii jest tylko skala. W Szwecji schrony mogą pomieścić około 7 mln z 10,6 mln obywateli. Władze informują więc o możliwości korzystania z innych miejsc schronienia, takich jak piwnice, garaże czy stacje metra.
W Polsce "żaden nie spełniał wszystkich funkcji ochronnych"
Oczywiście w Polsce również znajdują się miejsca schronienia, w tym schrony, ale MSWiA obecnie jest na etapie szacowania, ile z nich nadaje się do remontu. Minister Kierwiński obiecywał, że inwentaryzację uda się zamknąć do końca 2025 roku, ale w czerwcu 2026 roku Bartosz Żurawicz z tvn24.pl alarmował, że strażacy skontrolowali tylko 73 proc. miejsc zgłoszonych przez gminy.
Przytoczył też niepokojące słowa dr. Dariusza Marczyńskiego, doradcy ministra spraw wewnętrznych i administracji ds. doradztwa strategicznego w zakresie ochrony ludności i obrony cywilnej, który przekazał, że do początku września 2025 roku tylko 947 sprawdzonych obiektów nadawało się do remontu, przy czym żaden nie spełniał wszystkich funkcji ochronnych.
Tymczasem w 2022 roku, bezpośrednio po inwazji Rosji na Ukrainę, w Finlandii przeprowadzono ogólnokrajową akcję kontroli schronów, w której ustalono, że ponad 90 proc. schronów zapewniłoby Finom "dobrą ochronę" na wypadek ataków rakietowych czy artyleryjskich. Ponad 80 proc. tego typu obiektów uchroniłoby ludność w przypadku ataków gazowych czy przed promieniowaniem.
Szwedzi po 2022 roku zdecydowali o wyremontowaniu części swoich schronów i prowadzą dodatkowe szkolenia dla lokalnych władz o tym, jak przygotować te miejsca w sytuacji zagrożenia. "Dysponujemy dużym zasobem schronów i musimy być w stanie efektywniej je wykorzystywać" – stwierdził w lipcu 2026 roku Carl-Oskar Bohlin, szwedzki minister obrony cywilnej.
W Polsce rozpoczyna się dopiero proces oznaczania punktów schronienia, z których zdecydowana większość to nie pełnoprawne schrony. Bartosz Żurawicz z tvn24.pl przyznaje, że w Finlandii nietrudno natknąć się na takie znaki i wbrew temu, co twierdził szef polskiego MSWiA, kierują one głównie do schronów, a nie tymczasowych miejsc ukrycia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.