Wielka niespodzianka w Szanghaju. Carlos Alcaraz żegna się z turniejem

Opracowanie: Jakub Sarna Publikacja: Dzisiaj, 12 października (15:15)
Hiszpański faworyt żegna się z turniejem ATP Masters 1000 w Szanghaju już w 3. rundzie. Carlos Alcaraz, rozstawiony z numerem drugim, musiał uznać wyższość Belga Zizou Bergsa. To pierwsze tak spektakularne zwycięstwo Bergsa nad tenisistą ze światowej czołówki.
Carlos Alcaraz, fot. ALEX PLAVEVSKI /PAP/EPA
Carlos Alcaraz, trzeci obecnie tenisista świata, przegrał z Zizou Bergsem 5:7, 6:7 (4-7) w 3. rundzie prestiżowego turnieju ATP Masters 1000. Belg, sklasyfikowany na 39. miejscu w rankingu ATP, po raz pierwszy w karierze pokonał zawodnika ze ścisłej światowej czołówki. Dla Alcaraza to bolesne zakończenie imponującej serii 11 zwycięstw, którą notował od powrotu po kontuzji.
To dopiero drugie spotkanie tych zawodników. W zeszłym roku w Tokio lepszy był Alcaraz, który później sięgnął po tytuł i w tym sezonie go obronił. Tym razem jednak górą był Bergs, który zapisał na swoim koncie największy sukces w dotychczasowej karierze.
Zmiany na szczycie światowego rankingu
Niedziela przyniosła jeszcze jedną sensację – z turniejem pożegnał się także Amerykanin Ben Shelton. To oznacza, że już wkrótce na czele światowego rankingu pojawi się nowe nazwisko. Liderem ATP po raz pierwszy w karierze zostanie Niemiec Alexander Zverev.
Obecnie triumfator French Open i US Open zajmuje drugą pozycję, ale wyprzedzi Jannika Sinnera. Włoch z powodu kontuzji kolana nie zagra już do końca sezonu i straci cenne punkty rankingowe.
Według analizy agencji DPA Zverev oficjalnie obejmie prowadzenie w rankingu najwcześniej 2 listopada, a najpóźniej na koniec sezonu.
Hurkacz w grze o ćwierćfinał
W cieniu wielkich sensacji świetnie radzi sobie Hubert Hurkacz. Polak awansował do 4. rundy (1/8 finału) turnieju w Szanghaju. Już we wtorek wczesnym popołudniem czasu polskiego powalczy o miejsce w ćwierćfinale z Hiszpanem Alejandro Davidovichem Fokiną.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.