Głód w Oleszkach. Władze Ukrainy alarmują. "Nic im prawie nie zostało"
"Nic im prawie nie zostało. Według dostępnych informacji ludność cywilna jest zmuszona do walki o przetrwanie, żywiąc się trawą i chwastami, podczas gdy dostęp do leków, czystej wody, elektryczności i pomocy medycznej stały się niemal niedostępne. Dotyczy to także dzieci" — powiadomił Sybiha w komunikacie opublikowanym na platformach społecznościowych MSZ. To kolejny apel ukraińskich władz o pilną reakcję w sprawie Oleszek.
Pełną odpowiedzialnością za wywołanie i pogłębianie się kryzysu humanitarnego Sybiha obarczył Rosję.
Czytaj nas częściej w Google
Szef MSZ zaapelował do społeczności międzynarodowej o mobilizację wszelkich dostępnych narzędzi, by dostarczyć do Oleszek pomoc humanitarną i zapewnić bezpieczną ewakuację mieszkańców. Jak dodał, ONZ, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża i inne struktury międzynarodowe powinny wykorzystać swój mandat, by zapewnić dostęp pomocy humanitarnej do Oleszek. "Ludzie tam nie przeżyją dzięki samym oświadczeniom o zaniepokojeniu" — podkreślił.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W Oleszkach, gdzie przed wojną mieszkało około 24 tys. osób, a obecnie pozostało około 2 tys., w tym około 50 dzieci. Według mediów ostatnia dostawa żywności miała dotrzeć do miasta 26 maja.
Mieszkańcy mają obecnie korzystać z niewielkich zapasów oraz zbiorów z przydomowych ogrodów, jednak wraz z nadejściem jesieni sytuacja żywnościowa ma się gwałtownie pogarszać. Według niemieckiej gazety "Bild" mieszkańcy wymieniają między sobą towary, ponieważ pieniądze straciły znaczenie, a część osób miała zabijać hodowane zwierzęta z powodu braku paszy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.