Daily MaverickSPOTLIGHT: Health policy trailblazer Precious Matsoso credits patience, faith and The BeatlesThe Jerusalem PostKing Abdullah’s UNGA warnings on Israel’s actions in Syria reflect wider regional shift - analysisPunchFULL LIST: All-time free-kick scorers, Messi moves to second, Ronaldo ninthBollywood HungamaBigg Boss 20: SHOCKING! Kushal Tanwar, aka Gullu, CONFIRMS he was married, REACTS to wedding picture leak controversy; says, "I got divorced in 2024. It was a very depressing phase"InquirerP500-M needed to finish new 9-storey PUP building – solonUOLAtaque em festa na África do Sul deixa 11 mortosColliderNew Spider-Man Spin-Off Series Officially Announced at MarvelSky TG24Apple Music Hall, a Londra un nuovo spazio per la musica liveسكاي نيوز عربيةما هي "متلازمة الثروة المفاجئة" التي تطارد الأثرياء الجدد؟DeadlineQatar’s Doha Film Festival To Open With Yemeni Female-Focused Drama ‘The Station’Anime News NetworkThe Best Anime of Summer 2026Antara NewsIndonesia explores deployment of Chinese jets to combat forest fires
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 23, 2026

Spór wokół mleczarni. Woda w rzece Białej nie jest już czarna. Ale pojawił się nowy problem

Translate
Widział jak z komina unosił się dym (zdjęcie z 4 września)

Bielsk Podlaski. Nagrał jak w nocy 22 sierpnia z komina mleczarni leci dym

Źródło wideo: Marek Artemiuk

Źródło zdj. gł.: Marek Artemiuk

Mieszkańcy Bielska Podlaskiego, którzy oburzali się, że tutejsza mleczarnia wpuszcza do rzeki niedoczyszczone ścieki mają powody do zadowolenia. Od kiedy na początku lipca starostwo wydało decyzję o wstrzymaniu pracy proszkowni, woda nie jest już czarna. Zniknął też problem odoru, na który narzekali sąsiedzi mleczarni. Ale pojawił się nowy problem. Prezes mleczarni wysłał do osób nagłaśniających sprawę wezwania do zapłaty po 100 tys. zł.

"Zastanawiam się jak to zostało wyliczone? Równe 100 tysięcy złotych za doznaną krzywdę przez to, że pokazałem, że w naszej rzece płynie czarny osad zamiast wody" – powiedział w jednym z najnowszych filmów opublikowanych na Facebooku Pan Kupka, czyli dr inż. Radosław Żyłka, który prowadzi na co dzień warsztaty dla dzieci i młodzieży z inżynierii środowiska.

W czerwcu pisaliśmy jak, nagrywając inny filmik, wszedł w gumowcach do rzeki Białej w Bielsku Podlaskim i zaczerpnął szklankę czarnej wody.

Widział jak z komina unosił się dym (zdjęcie z 4 września)

Widział jak z komina unosił się dym (zdjęcie z 4 września)

Źródło zdjęcia: Marek Artemiuk

Woda zmieniła kolor na czarny

"Czuję silny zapach zgnilizny, co wskazuje na to, że jest tu odprowadzany osad czynny albo jakaś biomasa pochodząca z oczyszczania ścieków" – powiedział stojąc w wodzie.

W latach 2013-20 dr inż. Żyłka był głównym technologiem Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek. Firma miała pozwolenie na wpuszczanie do pobliskiego - i łączącego się z rzeką Białą - rowu melioracyjnego oczyszczonych ścieków.

Gdy Bielmlek upadł, pozwolenie przeszło na firmę Laktopol-B, która we wrześniu 2022 roku kupiła zakład od syndyka. Mieszkańcy mówili nam, że choć za czasów Bielmleku też zdarzało się, że woda była zanieczyszczona, to od wiosny 2023 roku zaczęła coraz bardziej zmieniać swój kolor, a najgorsza sytuacja była wiosną 2026 roku. Stąd też o sprawie zrobiło się głośno. Wspomniany Pan Kupka dostał z Laktopolu-B wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych firmy i zapłaty 100 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Społecznik: wezwanie do zapłaty 100 tys. zł to jakiś absurd

Podobne wezwanie dostał też Marek Artemiuk, fotograf i administrator profilu "Bielsk Podlaski z lotu ptaka", który od lat dokumentuje stan rzeki oraz informuje o działaniach Laktopolu-B.

- To jakiś absurd. Mam płacić ogromne pieniądze za to, że nagłaśniam problem, o którym mówią mieszkańcy. Sprawa Pana Kupki trafi do sądu. Moja na razie jeszcze nie trafiła – mówi nam Artemiuk.

Mleczarnia została kupiona przez Laktopol-B w 2022 roku

Mleczarnia została kupiona przez Laktopol-B w 2022 roku

Źródło zdjęcia: tvn24.pl

Decyzja o wstrzymaniu pracy proszkowni

Po tym jak o czarnej wodzie zrobiło się głośno, starostwo powiatowe wydało 1 lipca decyzję wstrzymującą pracę jednej z dwóch zakładowych proszkowni (firma produkuje mleko w proszku). A ma to znaczenie dla stanu rzeki Białej, bo urzędnicy uznali, że w mleczarni był problem z tym, że niewielka oczyszczalnia nie dawała rady przerobić aż takiej ilości ścieków, jakie do niej trafiały. Zamknięcie jednej z proszkowni miało więc sprawić, że oczyszczalnia przyjmowałaby mniej ścieków i mogłaby je dokładnie doczyszczać.

Jak jednak mówił nam w czerwcu Olgierd Meysztowicz, prezes Laktopolu-B, decyzja starostwa oznacza konieczność zamknięcia całego zakładu. Mleczarnia nie może bowiem korzystać z drugiej proszkowni, bo jest ona przedmiotem sporu własnościowego z inną firmą. Meysztowicz zapowiedział więc, że zakład zostanie przeniesiony do innego miasta, a pracę straci 150 zatrudnionych tu osób. Na razie nic takiego się nie stało, a prezes zaskarżył decyzję starostwa do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i zapowiedział, że jeśli wygra to wystąpi do samorządu o – liczone w milionach złotych - odszkodowanie za czas przestoju w pracy zakładu.

- Czekamy wszyscy na rozstrzygnięcie SKO. Na razie jeśli chodzi o rzekę, to jej stan jest dobry. Nie jest już czarna – mówi Artemiuk.

Tak woda w rzece Białej wyglądała w czerwcu 2026 roku

Tak woda w rzece Białej wyglądała w czerwcu 2026 roku

Źródło zdjęcia: tvn24.pl

Widział dym. Wzywana była policja

Niemniej zaniepokoił go dym z komina, który widział dwa razy jak unosił się nad mleczarnią. – Za pierwszym razem było to w sobotę 22 sierpnia w ciągu dnia. Wezwani na miejsce policjanci sporządzili notatkę. Ja natomiast wróciłem w nocy i nagrałem film w termowizji jako dowód, że w komina wydobywał się dym – wspomina.

Po raz drugi widział dym w sobotę, 4 września, w godzinach popołudniowych. Na miejscu oprócz policji, pojawili się przedstawiciele starostwa oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Nie zostali jednak wpuszczeni do środka. Jak czytamy w oświadczeniu, które zostało zamieszczone na stronie WIOŚ, złożone zostało w związku z tym zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na utrudnieniu kontroli.

W czerwcu miało miejsce spotkanie wszystkich stron w urzędzie miasta

W czerwcu miało miejsce spotkanie wszystkich stron w urzędzie miasta

Źródło zdjęcia: tvn24.pl

Starostwo żąda wyjaśnień

Kiedy WIOŚ próbował, również w asyście policji, wejść na teren zakładu po raz drugi (15 września), został już wpuszczony. Trwa postępowanie, które ma wyjaśnić czy dymiący komin oznaczał, że prezes firmy naruszył zakaz funkcjonowania proszkowni czy może komin dymił w związku z jakimiś innymi działaniami mleczarni. Ustala to również starostwo.

- Wezwaliśmy prezesa firmy do złożenia wyjaśnień. Jeszcze ich nie otrzymaliśmy. Jeśli okaże się, że złamany został zakaz funkcjonowania proszkowni, możemy nałożyć kary pieniężne - mówi wicestarosta Piotr Bożko.

Pytany o wszystkie te kwestie prezes Laktopolu-B tym razem odmówił nam komentarza.

Na placu nie ma już osadów ściekowych

Warto dodać, że przy okazji wejścia na teren zakładu kontrolerzy z WIOŚ stwierdzili, że uprzątnięty został plac magazynowy z zalegających tam osadów ściekowych. Dzięki czemu mieszkańcy sąsiadujących z mleczarnią posesji nie muszą już borykać się z problemem uciążliwych odorów, które zmuszały niektórych nawet do wyprowadzki na okres letni.

- To na pewno bardzo dobra wiadomość. Jeszcze pod koniec lipca zrobiłem film, jak na łąkę sąsiadującą z ogrodzeniem mleczarni wypływały te osady. Pochyliłem się, żeby powąchać i od razu tego pożałowałem – mówi nam Marek Artemiuk.

WIOŚ informuje też, że cały czas sprawdza czystość wody w rzece Białej i obecnie jakość ścieków wypływających z zakładu uległa poprawie.

View the original on TVN24

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.