וואלהקאליבאף: "על איראן לגבש תוכנית התגברות על הסנקציות האמריקניות"ESPN DeportesMourinho: "Rodri hubiera sido la guinda" del mercado de Real MadridInquirerMarcos declares special non-working days in 3 municipalitiesThe Jerusalem PostIsrael’s new Syria dilemma: Netanyahu’s Russia playbook faces 'Turkey test'ESPN'You have to be smart with that money': How WNBA players are enjoying new higher salariesRTP DesportoKochorashvili deixa Sporting e assina pelo Sevilha por quatro épocasBollywood HungamaThe Ba***ds of Bollywood season 2 in the works? Bilal Siddiqi reveals Netflix, Shah Rukh Khan-owned Red Chillies are in talksDaily MaverickTHE WEEKEND WRAP: ANC’s apartheid indemnity deal, AI tags itself, and rattled Boks or ready Boks?KoimoiTop 10 Highest-Grossing Bollywood Films Of 2026 At The Indian Box OfficeVanguardTyson Fury says Anthony Joshua fight could be offWirtualna PolskaTragedia w Gawłowie. Kierowca uderzył w przepust drogowy. Nie żyjeThe IndependentPrince Harry and celebrities ordered to pay £9.5m to Daily Mail publisher after losing High Court battle
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, August 21, 2026

Reforma podatkowa. Część zyska na PIT, za skutki mogą zapłacić wszyscy

Translate
  1. Niższy PIT zwiększy dochody. Pojawia się ryzyko presji inflacyjnej

  2. Firmy zapłacą więcej. Część rachunku trafi do klientów

  3. Ulga na kilka lat? Bez waloryzacji progów zmiana nie będzie trwała

Niższy PIT zwiększy dochody. Pojawia się ryzyko presji inflacyjnej

Rząd przedstawia planowane zmiany jako istotną ulgę dla klasy średniej i rzeczywiście część pracowników może na nich wyraźnie skorzystać. Podniesienie progu podatkowego do 130 tys. zł, wprowadzenie stawki 24 proc. dla dochodów od 130 do 150 tys. zł oraz przesunięcie stawki 32 proc. powyżej 150 tys. zł ma objąć około 3,5 mln podatników.

Maksymalna korzyść ma sięgnąć 3,6 tys. zł rocznie, czyli około 300 zł miesięcznie. Dla gospodarstw domowych oznacza to większy dochód do dyspozycji, ale z punktu widzenia całej gospodarki pojawia się też ryzyko, że część tych pieniędzy szybko trafi na rynek w postaci dodatkowych zakupów i zwiększy popyt.

Sam niższy PIT nie musi oczywiście wywołać wzrostu inflacji, ale reforma została zaproponowana w okresie podwyższonej niepewności, m.in. na rynku paliw, na który wpływają napięcia i konflikty na Bliskim Wschodzie. Znaczenie będzie miało również to, jaka część dodatkowych środków zostanie wydana, a jaka odłożona, zainwestowana lub przeznaczona na spłatę zobowiązań.

Jeżeli jednak konsumpcja wyraźnie przyspieszy, a podaż towarów i usług nie będzie rosła równie szybko, w części branż może pojawić się większa przestrzeń do podnoszenia cen.

Firmy zapłacą więcej. Część rachunku trafi do klientów

Koszt podatkowej ulgi dla części pracowników ma zostać zrównoważony m.in. większym obciążeniem największych przedsiębiorstw. Rząd proponuje podniesienie CIT z 19 do 22 proc. dla firm osiągających ponad 50 mln euro rocznych przychodów oraz dla podatkowych grup kapitałowych.

Sama wyższa stawka będzie naliczana od dochodu, a nie od całej sprzedaży, ale dla rentownych przedsiębiorstw oznacza mniejszą część zysku pozostającą po opodatkowaniu. Firmy mogą odpowiedzieć na to na kilka sposobów: zaakceptować niższą rentowność, ograniczyć część wydatków i inwestycji albo próbować odzyskać część dodatkowego kosztu poprzez wyższe ceny.

Ten ostatni wariant jest jednym z najważniejszych potencjalnych skutków reformy dla konsumentów. Nie każda firma będzie mogła swobodnie podnieść ceny, bo wiele zależy od konkurencji, poziomu marż oraz tego, jak łatwo klient może przenieść się do innego dostawcy.

Tam jednak, gdzie największe podmioty mają silną pozycję rynkową, część wyższego obciążenia podatkowego zostanie prawdopodobnie przerzucona na odbiorców.

Ulga na kilka lat? Bez waloryzacji progów zmiana nie będzie trwała

Największym problemem planowanych zmian może okazać się jednak to, czego w nich na razie nie ma - stałego mechanizmu waloryzacji progów podatkowych.

Obecna granica 120 tys. zł obowiązuje od 2022 r., podczas gdy przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wzrosło z 6346 zł miesięcznie w 2022 r. do 8904 zł w 2025 r., czyli nominalnie o około 40 proc. Próg podatkowy przez ten czas się nie zmienił, więc wraz ze wzrostem płac coraz więcej osób zaczęło wpadać w stawkę 32 proc., choć ich realna siła nabywcza nie rosła w takim samym tempie.

Podniesienie progów w 2027 r. na pewien czas złagodzi ten problem, ale bez kolejnych korekt może on szybko powrócić.

Mechanizm ten określa się jako pełzanie progów podatkowych. Gdy wynagrodzenia rosną, a progi pozostają zamrożone, coraz większa część dochodów zostaje objęta wyższymi stawkami bez formalnego podnoszenia podatków. Działa to jak stopniowa, cicha podwyżka PIT.

Podobny problem dotyczy kwoty wolnej, która nadal wynosi 30 tys. zł i wraz z inflacją traci realną wartość. Minister finansów Andrzej Domański mówił 19 sierpnia w programie "Fakty po Faktach" w TVN24, że chciałby kolejnego podniesienia progu w 2028 r., ale jednocześnie zaznaczył, że na razie żadna decyzja w tej sprawie nie zapadła.

"Polityczny WF": Konflikt w koalicji. Czy Pełczyńska-Nałęcz opuści rząd? INTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.