Nowa broń Ukrainy dostała zielone światło. Rosję czekają duże problemy
Wygląda na to, że w kolejnych miesiącach możemy regularnie słyszeć o atakach na cele położone poza górami Ural, czyli już na Syberii. Jak podaje ukraińska armia, jej nowy dron o niemal pięciometrowej rozpiętości skrzydeł bez problemu doleci do tego rosyjskiego terytorium i będzie mógł prowadzić misje z zakresu zwiadu i rozpoznania, nakierowywania ukraińskich pocisków i dronów lub samemu uderzać w wybrane cele.
Dowbusz T40 może też przebywać w powietrzu ponad 24 godz., może pochwalić się "ultraniską sygnaturą radarową", powinien być zatem niemal "niewidzialny" dla radarów, i zwiastuje spore problemy dla rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, która przecież już teraz ma spore trudności z przechwytywaniem ukraińskich bezzałogowców.
Ukraińskie ministerstwo obrony na razie nie ujawniło, kiedy T40 zostanie rzucony do ataku, ale skoro dron zatwierdzony do służby, nastąpi to zapewne już niedługo.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.