Dostał misję z rodzaju arcytrudnych. Rumunia czeka

Opracowanie: Maciej Filipek Publikacja: Dzisiaj, 6 października (10:38)
Prezydent Rumunii Nicușor Dan powierzył misję utworzenia rządu Luce Niculescu. To czwarta nominacja na stanowisko premiera od początku maja, gdy po przegłosowaniu wotum nieufności rozpadła się proeuropejska koalicja rządząca.
Luca Niculescu (Fot. Luca Achim/HANDOUT ROMANIAN PRESIDENCY) /PAP/EPA
55-letni Niculescu jest byłym dziennikarzem i dyplomatą, który nie należy do żadnej partii. Ma 10 dni na przedstawienie składu Rady Ministrów oraz uzyskanie od parlamentu wotum zaufania.
Od mediów do dyplomacji
W latach 1992-2016 Luca Niculescu pracował jako dziennikarz zajmujący się sprawami międzynarodowymi. Był związany m.in. z rumuńską sekcją Radio France Internationale i kilkoma stacjami telewizyjnymi. Pracował też jako stały korespondent francuskich mediów w Rumunii.
Później rozpoczął karierę dyplomatyczną. W latach 2016-2022 był ambasadorem Rumunii we Francji, Monako i Andorze. Reprezentował również swój kraj w organizacjach międzynarodowych działających w Paryżu, w tym w OECD oraz Międzynarodowej Organizacji Frankofonii.
Od 2022 roku pełni funkcję sekretarza stanu w rumuńskim MSZ. Odpowiada także za koordynację starań Bukaresztu o członkostwo w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju.
Trwa polityczny impas
Nominacja Niculescu jest kolejną próbą zakończenia kryzysu politycznego, który rozpoczął się w maju. Wówczas szeroka proeuropejska koalicja premiera Ilie Bolojana straciła władzę po głosowaniu nad wotum nieufności.
Trzech poprzednich kandydatów wskazanych przez prezydenta Dana – Eugen Tomac, Adrian Vestea i Siegfried Mureșan – nie zdołało zbudować koalicji mającej większość w parlamencie.
Spór o przedterminowe wybory
Zgodnie z kalendarzem wyborczym kolejne wybory parlamentarne w Rumunii powinny odbyć się w 2028 roku. Od upadku komunizmu w 1989 roku w kraju nie przeprowadzono jeszcze przedterminowych wyborów do parlamentu.
Prezydent sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu. Jego zdaniem przyspieszone wybory nie rozwiązałyby problemu, lecz jedynie wydłużyły polityczny kryzys.
Innego zdania jest skrajnie prawicowy Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR), który w sondażach może liczyć na ponad 35 proc. poparcia. Partia opowiada się za wcześniejszymi wyborami i zapowiedziała blokowanie wszystkich zgłaszanych kandydatur na premiera.
Z kolei centrolewicowa Rumuńska Partia Socjaldemokratyczna (PSD), która wiosną opuściła koalicję Bolojana, chce, by przyszły szef rządu wywodził się z jej szeregów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.