The Jerusalem PostPalestinian election candidate warns West Bank could ‘explode’ unless Israel releases tax fundsESPN Deportes¿Quién es el hacker que destapó el dopaje financiero del Man. City?InquirerUnhealthy air quality for sensitive groups in parts of Metro Manila – DENRRTP DesportoEm ambiente conturbado. Portugal defronta Dinamarca após saída de Cristiano RonaldoESPNJoey Porter Jr. traded: What move means for Cowboys, SteelersDaily MaverickLOCAL ELECTIONS 2026: Navigating ballots, candidates, and wards: Your guide to the 2026 local government electionsScreen RantFlorence Pugh's Miniseries Based On 74-Year-Old Masterpiece Is Now Streaming On NetflixNumeramaSpaceX lance Crew-13 : suivez en temps réel le voyage le plus rapide de l’histoire vers l’ISSCBS NewsSupreme Court to hear dispute over Trump's mandatory detention policyNational PostHigh-speed rail costs could reach $113 billion, 25% more than estimated, PBO warnsRFILa dette des États flambe sur fond de crise énergétique et d'inflationVilaWeb“Tot va ser ajustat al protocol”: l’inspector de la policia espanyola justifica el tret a l’ull a Roger Español
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 1, 2026

Części teleskopu NASA mają spaść na Ziemię. Kiedy?

Translate
Satelita Swift (wizualizacja)

Teleskop Swift zmierza w stronę ziemi. NASA wysłała misję ratunkową

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: NASA

Obserwatorium Swift, obecne na orbicie od 2004 roku, coraz mocniej traci wysokość. W lipcu w jego stronę wysłana została "misja ratunkowa", jednak pod koniec września NASA poinformowała o jej niepowodzeniu. To oznacza, że wkrótce Swift wejdzie w atmosferę ziemską.

W 2004 roku na orbitę okołoziemską trafiło kosmiczne obserwatorium Swift (Neil Gehrels Swift Observatory), którego misją było badanie rozbłysków promieniowania gamma. Wyposażony w trzy instrumenty pomiarowe sprzęt zaobserwował wiele takich zjawisk, a ponadto dostarczał cennych danych na temat innych typów kosmicznych rozbłysków, komet czy asteroid.

Od kilku lat obiekt tracił jednak wysokość - początkowo znajdował się 600 kilometrów nad Ziemią, ale odległość ta zaczęła maleć. W utrzymaniu się na orbicie nie pomagało mu Słońce. Burze słoneczne doprowadziły do nasilenia oporu szczątkowej atmosfery na wysokości Swifta, przez co obserwatorium zaczęło tracić wysokość szybciej, niż przewidywano. Aby dać mu drugą szansę, NASA zdecydowała się na wysłanie misji ratunkowej.

>>>CZYTAJ TEŻ: Odebrali sygnał radiowy z egzoplanety. Czego się dowiedzieli

Problem bez łatwego rozwiązania

Zadanie powierzone zostało prywatnej firmie Katalyst Space z Arizony. Zaprojektowała ona satelitę, który w zamyśle miał dogonić Swifta, złapać go i wynieść na wyższą orbitę. Sprzęt o nazwie Link wystartował 3 lipca 2026 roku z bazy na atolu Kwajalein w archipelagu Wysp Marshalla, na pokładzie rakiety Northrop Grumman Pegasus XL.

Początkowo wszystko szło zgodnie z planem, ale w pewnym momencie Link zaczął mieć problemy z komunikacją oraz utrzymywaniem położenia. Wtedy NASA ostatecznie zrezygnowała z ratowania Swifta. Zamiast tego skoncentrowano się na testowaniu technologii zaprojektowanych przez Katalyst, w tym zdalnie sterowanych robotycznych ramion. Pod koniec września Link wszedł w atmosferę Ziemi, kończąc misję.

- Sonda Link została zbudowana, aby zmierzyć się z problemem, który nie miał łatwego rozwiązania - powiedział Ghonhee Lee, dyrektor firmy Katalyst. - Była to ambitna misja o bardzo napiętym harmonogramie. Chociaż nie osiągnęliśmy wszystkich wyznaczonych celów, w niecały rok przeszliśmy od koncepcji misji do wystrzelenia i uruchomienia pierwszego amerykańskiego komercyjnego robota kosmicznego. To fundament, na którym możemy dalej budować - dodał.

Obserwatorium Swift (wizualizacja)

Obserwatorium Swift (wizualizacja)

Źródło zdjęcia: NASA

Wysokie ryzyko, ogromne korzyści

Obecnie Swift znajduje się około 325 kilometrów ponad Ziemią. Zgodnie z wyliczeniami, poniżej 300 km komunikacja z obserwatorium stanie się trudna, co w praktyce uniemożliwi korzystanie z instrumentów wyłączonych na czas misji ratunkowej. Naukowcy zdecydowali się na ich ponowne włączenie i wykorzystanie do jak największej ilości obserwacji, zanim Swift osiągnie krytyczny pułap. Stanie się to prawdopodobnie na początku lub w połowie października. Samo wejście a atmosferę Swifta, jak wynika z najnowszych ustaleń, może mieć miejsce na początku listopada.

- Od samego początku była to misja obarczona wysokim ryzykiem, ale obiecująca ogromne korzyści - powiedział Shawn Domagal-Goldman z Wydziału Astrofizyki NASA. - Gdyby nie podjęto żadnych działań, Swift i tak wszedłby w atmosferę przed końcem roku. Choć z przykrością patrzymy na zakończenie misji, wiedzieliśmy, że ta operacja będzie cenna na wielu płaszczyznach - dodał.

Zajmująca się śledzeniem obiektów kosmicznych firma LeoLabs przekazała stacji CNN, że ważące prawie 1,5 tony obserwatorium Swift prawdopodobnie nie wyrządzi poważnych szkód po wejściu w atmosferę. Chociaż możliwe jest, że niektóre elementy przetrwają je ze względu na swoje rozmiary, prawdopodobnie spadną one do oceanu lub na niezamieszkane tereny lądowe. Stacja dodała, że NASA nie odpowiedziała na prośbę o komentarz dotyczący zagrożeń związanych z powrotem Swifta.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.