Podskakiwanie zakazane. Nietypowa decyzja niemieckiego klubu piłkarskiego

Opracowanie: Jakub Sarna Publikacja: Dzisiaj, 8 października (09:17)
Nietypowa decyzja na stadionie Ruhrstadion w Bochum. Klub VfL Bochum, występujący w 2. lidze niemieckiej, zakazał kibicom zsynchronizowanego podskakiwania na jednej z trybun. Powód? Choć konstrukcja jest bezpieczna, podskoki powodują efekt trampoliny i mogą powodować dyskomfort u części widzów.
Ruhrstadion w Bochum /Shutterstock
Fani piłki nożnej znani są z żywiołowego dopingu, a podskakiwanie w rytm klubowych przyśpiewek to tradycja na wielu stadionach. Jednak na Ruhrstadion w Bochum od 11 października w sektorze miejsc stojących na trybunie wschodniej będzie to zakazane. Klub VfL Bochum ogłosił, że zsynchronizowane ruchy tłumu wywołują efekt przypominający trampolinę, co może powodować złe samopoczucie u niektórych widzów.
Bezpieczeństwo potwierdzone, ale komfort najważniejszy
W ramach planu modernizacji stadionu inżynierowie dokładnie zbadali konstrukcję trybun. Jak zapewnia klub, nie ma żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa – trybuna wschodnia jest w pełni bezpieczna i może być wykorzystywana w całości. Jednak powtarzające się, zsynchronizowane podskoki tysięcy kibiców sprawiają, że cała konstrukcja zaczyna się dynamicznie poruszać. Dla niektórych fanów to zbyt wiele emocji – pojawiają się zawroty głowy i dyskomfort.
VfL Bochum wydał oficjalny komunikat, w którym wyraża ubolewanie z powodu wprowadzenia zakazu, ale podkreśla, że jest to rozwiązanie tymczasowe. Zakaz zsynchronizowanego podskakiwania będzie obowiązywał do zakończenia remontu trybuny wschodniej, czyli do 2028 roku. Po zakończeniu modernizacji fani będą mogli znów wrócić do swoich ulubionych stadionowych rytuałów.
Modernizacja stadionu już w toku
Remont trybuny wschodniej jest częścią szeroko zakrojonego projektu modernizacyjnego Ruhrstadion, który może pomieścić 26 tysięcy widzów. Klub zapewnia, że po zakończeniu prac infrastruktura będzie jeszcze bardziej nowoczesna i komfortowa dla wszystkich kibiców.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.