Premier Litwy: Nie ma wątpliwości, że dron dostał się od strony Polski

Autor: Magdalena Partyła Publikacja: Dzisiaj, 19 października (12:12) Aktualizacja: Dzisiaj, 19 października (13:03)
Premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius podczas zwołanego w Wilnie posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego stwierdził, że nie ma wątpliwości, iż dron, który rozbił się wczoraj na Litwie, przedostał się od strony polskiej. W podobnym tonie wypowiadał się wcześniej doradca prezydenta Litwy. Wiadomo, że maszyna przewoziła materiały wybuchowe. Trwa dochodzenie w sprawie przyczyn tego zdarzenia. Wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował dziś, że jest w kontakcie z ministrem obrony Litwy w sprawie incydentu z dronem.
Nie ma wątpliwości, że ukraiński dron, który w niedzielę eksplodował na Litwę, wleciał nad litewskie terytorium od polskiej strony - mówił premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius po posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa Narodowego.
Dzisiaj jest jasne, że dron FPV, według danych, którymi dysponujemy, jest pochodzenia ukraińskiego, co potwierdzają wrak i oświadczenie strony ukraińskiej, informujący, że podczas ataku utracono kontakt z jednym z dronów – mówił szef litewskiego rządu.
Prawdopodobnie to właśnie ten dron eksplodował na terytorium Republiki Litewskiej. Nie ma wątpliwości, że przewoził materiały wybuchowe – powiedział premier.
Wcześniej drony wlatywały na Litwę z terytorium Białorusi
Według Sinkevicziusa incydent, który miał miejsce w niedzielę, różnił się nieco od poprzednich, ponieważ dron wleciał na terytorium Litwy ze strefy Schengen. Wcześniej drony wlatywały na Litwę z terytorium Białorusi.
Dlatego reakcja była nieco inna – myśliwce wystartowały i zarejestrowały ruchomy obiekt na swoich radarach. Został on zidentyfikowany na radarze, ale nie było możliwe nawiązanie kontaktu wzrokowego ani zobaczenie obiektu z powodu niesprzyjających warunków pogodowych – powiedział Sinkeviczius.
Premier powiedział, że przyczyna katastrofy drona jest nadal badana. Czy dronowi skończyło się paliwo, czy też opadał. Okoliczności są badane, czy eksplodował po uderzeniu w ziemię, las czy drzewa. Trwa ustalanie tego - dodał.
Doradca prezydenta Litwy też mówi o tym, że dron wleciał od strony Polski
Już wcześniej doradca prezydenta Litwy ds. bezpieczeństwa narodowego Deividas Matulionis w rozmowie z agencją informacyjną BNS mówił, że Litwa ma dane wskazujące, że dron przekroczył granicę polsko-litewską.
Mogę powiedzieć z całą stanowczością, że mamy uzasadnione dane wskazujące, iż dron przekroczył polską granicę – powiedział doradca prezydenta Litwy ds. bezpieczeństwa narodowego Deividas Matulionis w poniedziałek agencji BNS.
Minister obrony Litwy proponował Polsce wspólne śledztwo
Wczoraj rano na Litwie został ogłoszony czerwony alert. Do akcji zostały poderwane myśliwce NATO, a lotnisko w Kownie, położone niedaleko drugiego co do wielkości miasta Litwy, zostało tymczasowo zamknięte.
Powodem był dron, który wleciał na Litwę. Jego szczątki znaleziono później we wsi Jodańce. W wyniku eksplozji maszyny jej odłamki uszkodziły samochód osobowy. Nikt nie odniósł obrażeń.
O tym, że obiekt mógł wlecieć z terytorium Polski, informował już wczoraj litewski minister obrony Robertas Kaunas. Kaunas dodał, że Litwa zaproponowała Polsce przeprowadzenie wspólnego śledztwa w tej sprawie.
Skontaktowałem się już z polskim ministrem obrony i poprosiłem o współpracę w celu wspólnego zbadania tego incydentu – powiedział w niedzielę dziennikarzom w Wilnie Kaunas, cytowany przez agencję BNS.
Kosiniak-Kamysz: Jestem w kontakcie z ministrem obrony Litwy
Dziś wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że jest w kontakcie z ministrem obrony Litwy w sprawie incydentu z dronem. Kosiniak-Kamysz był pytany o tę sprawę na konferencji w Łapanowie w Małopolsce. Powiedział, że obecnie badane są różne scenariusze i oczekuje od wojskowych wyjaśnienia. Jak mówił, brany pod uwagę jest m.in. scenariusz, który zakłada, że bezzałogowcem, który naruszył litewską przestrzeń powietrzną, był dron przemytniczy.
Przekazał, że z najnowszych informacji wynika, że był to dron ukraiński. Strona ukraińska stronę litewską przeprosiła. Jestem w kontakcie z ministrem obrony Litwy w tej sprawie - dodał Kosiniak-Kamysz.
Jak nieoficjalnie usłyszał dziś reporter RMF FM Krzysztof Zasada, szef polskiego MON zlecił Dowództwu Operacyjnemu sprawdzenie wszelkich dostępnych systemów radarowych pod kątem przelotu bezzałogowca nad polskim terytorium. Ma z tego powstać raport. Jak dotąd analizy zapisu tak zwanych „systemów zobrazowania” należących do wojska nie odnotowały aktywności dronów na pograniczu polsko-litewskim.
Już wczoraj rzecznik polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Jakubem Rybskim mówił, że nic nie wskazuje na to, żeby ze strony Polski na Litwę wleciał jakikolwiek dron. Jak dodawał, w nocy z soboty na niedzielę polskie siły zbrojne nie zaobserwowały żadnej aktywności bezzałogowych statków powietrznych w północnej części Polski.
Oświadczenie ukraińskiego MSZ
W niedzielę po południu rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj oświadczył, że incydent z dronem, do którego doszło w niedzielę w litewskiej przestrzeni powietrznej, mógł być skutkiem rosyjskich działań z zakresu walki radioelektronicznej.
„Ubolewamy z powodu incydentu, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej. Mógł on być skutkiem rosyjskich działań z zakresu walki radioelektronicznej, które spowodowały zmianę kursu dronów podczas operacji wymierzonej w legalne cele wojskowe w Rosji” - napisał Tychyj na platformie X.
Stwierdził, że Ukraina zobowiązuje się do przekazania litewskim partnerom wszystkich istotnych informacji, aby ustalić pełne okoliczności incydentu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.