Rai NewsMotoGP, Marquez vince la Sprint e vede il titolo. Gara cancellata per scarsa visibilitàESPNHow the Valkyries stole Game 4 on the road to even WNBA Finals at 2-2ESPN DeportesO'Shaquie Foster derrota al 'Vaquero' NavarreteInquirerHigaonon youth of Agusan del Sur turns coffee waste into cascara teaالنهارلبنان يطلب من العالم… ماذا بعد؟The Jerusalem PostAt least 12 injured in late-night shooting near Florida A&M University stadium in TallahasseeZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFCNN TürkSavaşta sona doğru mu? İkinci perdede Trump'tan kritik adım!South China Morning PostLaw enforcement alerted about firm offering LGBTQ surrogacy services in Hong KongSözcü10 milyon hesabı ilgilendiren karar: 1 Kasım'da neler değişecek? İşte bütün ayrıntılarVanguardWhat’s left for Tinubu: A legacy to sustain, a name to behold매일경제조국 “오세훈 무죄는 사법 정치의 반격···무기력한 민주당이 만든 위기”
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 25, 2026

Barack Obama wbija szpilkę Donaldowi Trumpowi. "Biały Dom wygląda tak, jakby Saddam Husajn otworzył Cheesecake Factory"

Translate

"Jesteście podekscytowani? Gotowi? No to zaczynajmy!". Barack Obama wbiegł na scenę w sali gimnastycznej liceum w Detroit przy aplauzie swoich zwolenników. Zakasał rękawy — wszystko po to, by wesprzeć demokratycznego kandydata do Senatu, Abdula El-Sayeda.

Podczas finału kampanii przed wyborami do Kongresu, 3 listopada, na Republikanach i Donaldzie Trumpie ciąży ogromna presja, a Demokraci z Michigan znaleźli się w defensywie. Muszą obronić jeden z senackich mandatów. Ich szansą ma być polityczna charyzma Obamy. Były prezydent nie omieszkał też wbić szpilki urzędującemu Trumpowi.

Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google

Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Obama tym wystąpieniem znalazł się w samym środku wewnętrznego konfliktu Demokratów — między skrzydłem progresywnym a umiarkowanymi. Rosnąca siła lewicy sprawiła, że wojna w Strefie Gazy stała się głównym punktem spornym. Postępowi aktywiści domagają się jednoznacznego potępienia działań wojennych Izraela. Powoduje to napięcia między wyborcami prożydowskimi a umiarkowanymi. Zwycięstwo El-Sayeda w prawyborach, odniesione niewielką przewagą, zamieniło ten wyścig o mandat w pole zaciętej walki. Jego republikański rywal, Mike Rogers, wykorzystuje w kampanii zarzuty o rzekome powiązania El-Sayeda z radykalnymi organizacjami muzułmańskimi.

To, co zapowiadało się na pewniak wyborczy, przeobraziło się w thriller: El-Sayed, który chce przejść do historii jako pierwszy muzułmanin w Senacie USA, prowadził ostatnio zaledwie o kilka punktów procentowych. Lekarz został entuzjastycznie powitany przez około 3 tys. osób zgromadzonych w szkole. "Abdul, Abdul, Abdul!" — skandował tłum.

W swoim przemówieniu rozliczał "głupią wojnę Trumpa z Iranem", która negatywnie wpłynęła na gospodarkę USA. — Zamiast zrzucać bomby, Ameryka powinna inwestować w swoje dzieci i ich edukację — przekonywał.

Pełen wzruszenia wspominał też spotkanie z byłym prezydentem Billem Clintonem w 2007 r., który zachęcił go do polityki. Jego odpowiedź wtedy brzmiała: "Widział pan moje nazwisko?".

Obama kpi z remontów Trumpa w Białym Domu

Tymczasem Obama nie zwalniał tempa. Złośliwie drwił z remontów Trumpa w Białym Domu: — Biały Dom wygląda teraz tak, jakby Saddam Husajn[były iracki dyktator] otworzył Cheesecake Factory!

"Cheesecake Factory" to amerykańska sieć restauracji znana z ekstrawaganckiego wystroju, który zdaniem Obamy pasuje do ostentacyjnego remontu Białego Domu przeprowadzonego przez Trumpa.

— Te wybory to nasza ostatnia wielka szansa, by przynajmniej częściowo powstrzymać głupotę tej administracji — zaapelował dramatycznie Obama.

Szczególna więź między Obamą a El-Sayedem była wyczuwalna: dla kandydata na senatora były prezydent — sam przed laty atakowany z powodu swojego drugiego imienia Hussein — jest wzorem. Obama otwarcie bronił El-Sayeda przed atakami na jego nazwisko i muzułmańską wiarę.

Nastroje wyborców Demokratów

"BILD" rozmawiał przed wystąpieniem Obamy z wyborcami Demokratów. Nastroje: mieszanka nadziei i gniewu na Trumpa. Tom Moran, kierowca szkolnego autobusu z Fenton (Michigan), jest szczególnie zły z powodu wojny z Iranem i rosnących cen energii. — Benzyna podrożała, diesel podrożał, wszystko jest nieosiągalne — mówi.

Uważa Rogersa za "klakiera" Trumpa. Obama daje mu nadzieję. — Przypomina mi lepsze czasy i to, że nic nie trwa wiecznie — tłumaczy.

Heather Petersen, dostawczyni żywności z Port Huron, odrzuca zarzuty wobec El-Sayeda o związki z Bractwem Muzułmańskim: — Nie wierzę w te wszystkie bzdury, które rozgłasza Mike Rogers! — deklaruje.

Także konflikt w Strefie Gazy porusza demokratycznych wyborców. — Poza kosztami życia to dla wielu ludzi jedna z najważniejszych kwestii — mówi Lucy Sarnacki z Detroit. Przy wyborze kandydata zwraca szczególną uwagę na jego stanowisko w sprawie Palestyny.

Dla dr Sadaf Ali to wręcz kluczowa kwestia: — Jeśli ludobójstwo nie jest dla ciebie czerwoną linią, to nie jesteś kandydatem dla mnie. Nie zagłosowałabym na nikogo, kto nie sprzeciwia się ludobójstwu — mówi. Nie wierzy, że taka postawa może odstraszyć umiarkowanych wyborców.

Entuzjazm wśród demokratów jest wyczuwalny: kolejka do hali ciągnęła się wzdłuż całego bloku. Sprzedawcy oferowali przypinki z hasłami typu "Deportować ICE", plakaty i koszulki. Wrażenie na miejscu? Opozycja wobec Trumpa czuje, że nadchodzi jej czas.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.