„Dom prawem człowieka”. Portugalczycy żądają niższych cen wynajmu mieszkań

Ulice największych miast Portugalii wypełniły się tłumami protestujących. Kilkadziesiąt tysięcy osób, głównie młodych, wyszło na ulice, by wyrazić swój sprzeciw wobec dramatycznie rosnących cen wynajmu mieszkań. Największy marsz przeszedł przez centrum Lizbony – od Placu Markiza de Pombala w kierunku Starego Miasta.
Kilkadziesiąt tysięcy osób wyszło w sobotę na ulice największych miast Portugalii (fot. JOSE SENA GOULAO) /PAP/EPA
Demonstranci nie kryli swojego oburzenia. Wznosili hasła: „Mieszkania dla wszystkich!”, „Dom prawem człowieka!” oraz „Trzeba zwalczyć spekulację!”.
Organizatorzy szacują, że tylko w Lizbonie protestowało około 25 tysięcy osób.
Uczestnicy podkreślali, że średnie ceny wynajmu w stolicy przekraczają już 21 euro za metr kwadratowy, co sprawia, że dla wielu mieszkańców własne lokum staje się nieosiągalne.
Rząd pod ostrzałem krytyki
W rozmowie z mediami Joao Peixoto, jeden z protestujących i działacz społeczny, nie szczędził słów krytyki pod adresem centroprawicowego rządu premiera Luisa Montenegro.
Portugalskim władzom brakuje pomysłu i chęci do działania na rzecz poprawy sytuacji wielu mieszkańców naszego kraju, których nie stać nie tylko na własne mieszkanie, ale również na wynajem – mówił Peixoto.
Dla wielu sobotni protest był „czerwoną kartką” dla rządu.
Policja reaguje na protesty
Choć sobotnie demonstracje przebiegły pokojowo, w poprzednich dniach interweniowała policja. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych tłumaczyło użycie siły próbami rozstawiania namiotów na placach przez protestujących. Mimo to, organizatorzy zapewniają, że protesty odbywają się zgodnie z prawem i w duchu pokojowym.
Nie tylko Lizbona stała się areną społecznego buntu. W sobotę podobne manifestacje odbyły się także w Bradze, Coimbrze i Aveiro. Młodzi Portugalczycy domagają się realnych działań ze strony władz i podkreślają, że problem wysokich cen wynajmu dotyka coraz większej części społeczeństwa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.