Zasada czterech oczu pomogła uratować samolot linii flydubai. Jak wyglądają procedury bezpieczeństwa na pokładzie [WYJAŚNIAMY]
Drugi pilot samolotu, obywatel Omanu, zamierzał rozbić maszynę lecącą w środę rano z Dubaju do Tel Awiwu. W kokpicie zaatakował kapitana Smita Machchhara, doszło między nimi do bójki. Sprawca najprawdopodobniej chciał rozbić samolot na terenie Izraela, w ramach zamachu terrorystycznego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W obezwładnieniu napastnika pomogli jednak pasażerowie oraz obsługa samolotu. Do kabiny wpuścił ich pilot. Mimo ran zdołał on uruchomić mechanizm otwierający drzwi, których sforsowanie z zewnątrz jest niemal niemożliwe.
Czytaj nas częściej w Google
W następstwie zamachów z 11 września 2001 r. na World Trade Center świat lotnictwa przeszedł gwałtowną transformację w zakresie procedur bezpieczeństwa. Jednym z kroków była instalacja opancerzonych, kuloodpornych drzwi do kabiny pilotów. Według tego zamysłu kokpity zamieniły się w prawdziwe fortece. Drzwi projektowano tak, by maksymalnie utrudnić ich sforsowanie i tym samym zredukować ryzyko wtargnięcia do środka potencjalnych terrorystów obecnych na pokładzie.
Z zewnątrz można otworzyć takie drzwi jedynie po wpisaniu specjalnego kodu i po weryfikacji przez osobę wewnątrz, która na kamerze sprawdza, czy wchodzący do środka faktycznie jest członkiem załogi i czy nie został sterroryzowany przez któregoś z pasażerów.
Okazało się, że zagrożenie może pochodzić nie z części przeznaczonej dla pasażerów, a z samej kabiny pilotów. Do katastrofy Airbusa linii Germanwings we francuskich Alpach doszło, gdy drugi pilot celowo skierował samolot w masyw skalny z zamiarem odebrania sobie życia. Mężczyzna wykorzystał moment, w którym kapitan wyszedł do toalety, po czym zablokował drzwi do kokpitu, projektowane według nowych zasad. W katastrofie zginęło 150 osób.
Organizacje lotnicze, w tym Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), wydały wówczas zalecenie, by linie lotnicze wprowadziły obowiązek stałego przebywania dwóch osób w kokpicie podczas lotu. Chodziło o tzw. zasadę czterech oczu. W sytuacji, gdy jeden z pilotów chwilowo opuściłby kabinę, na jego miejsce miał pojawić się inny członek załogi, np. szef personelu pokładowego. To rozwiązanie miało wyeliminować sytuację, w której pilot planujący zamach bądź spowodowanie katastrofy, zostaje bez nadzoru drugiej osoby w zaryglowanej kabinie.
Nie są to jednak odgórnie nakazane przepisy, bezwzględnie zobowiązujące przewoźników do ich stosowania. Decyzja należy do poszczególnych firm.
Zmiany wprowadziły m.in. polskie linie lotnicze LOT. Do zaleceń zastosowała się także linia flydubai.
Po próbie zamachu w samolocie linii flydubai pojawiły się informacje, że pilot mógł zaatakować swojego kolegę nożem. Śledczy nie wykluczają jednak, że do ataku doszło za pomocą toporka.
Zgodnie z przepisami, w każdym kokpicie znajduje się siekiera, znana jako "crash axe". Jest to wymagany element wyposażenia, który może być używany do przecinania paneli we wnętrzu samolotu, jeśli konieczny jest szybki dostęp do instalacji elektrycznych lub hydraulicznych, np. po wybuchu pożaru. W sytuacji kryzysowej może również posłużyć do otwarcia zablokowanych drzwi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.