Jasny cel Rosji, analitycy ostrzegają. Tak chce uśpić czujność NATO

ISW ocenił, że Rosja zamierza utrzymać określony poziom aktywności i naruszeń przestrzeni powietrznej NATO, aby zdobyć przewagę taktyczną w razie dalszej eskalacji.
Analitycy ISW podali, że NATO powinno unikać rutynowego traktowania rosyjskich naruszeń przestrzeni powietrznej, aby zachować czujność.
Wcześniej prezydent Łotwy wyraził opinię, że działania Rosji mają zniechęcić kraje bałtyckie i Polskę do wspierania Ukrainy i podkreślił, że ewentualny atak militarny Rosji na państwo NATO uruchomiłby artykuł 5.
Instytut Studiów nad Wojną (ISW) podzielił się nowym raportem, w którym ocenił, że Kreml zamierza "przyzwyczaić siły zbrojne i rządy państw NATO do pewnego podstawowego poziomu rosyjskiej aktywności i naruszeń przestrzeni powietrznej".
Zdaniem analityków Rosja zamierza w ten sposób zapewnić sobie "element zaskoczenia taktycznego" w przypadku, gdyby Kreml zdecydował się na dalszą eskalację. W tym kontekście wymieniono na przykład bezpośrednie ataki dronów na cele w krajach NATO.
Rosja z taktyką na NATO? Analitycy ISW wskazali rozwiązanie: Musi zadbać
ISW zwrócił uwagę, że "najbardziej oczywistym historycznym porównaniem" są działania Egiptu w okresie poprzedzającym wojnę Jom Kippur z 1973 roku. Wówczas Kair przeprowadzał regularne ćwiczenia wojskowe w pobliżu granicy z Izraelem. Początkowo sytuacja ta wywoływała niepokój, jednak po czasie egipskie działania zaczęto traktować jako rutynowe.
"W rezultacie izraelskie siły zbrojne częściowo zlekceważyły rzeczywiste rozmieszczenie sił egipskich w celu inwazji, uznając je za kolejne ćwiczenia" - przypomniał Instytut.
W tym kontekście analitycy Instytutu Studiów nad Wojną podkreślili, że rosyjskie siły zbrojne nie prowadzą obecnie gwałtownej koncentracji wojskowej na granicach NATO, więc jest to "nieprecyzyjna analogia".
Jednak NATO - w ocenie ISW - "musi zadbać" o to, aby nie popaść w rutynę i nie traktować naruszeń przestrzeni powietrznej przez rosyjskie samoloty i drony jako rutynowych i nieistotnych zdarzeń.
"Zarówno pod względem podnoszenia progu, od którego działania Rosji zasługują na reakcję NATO (walka, którą Kreml niestety już częściowo wygrał), jak i pod względem zmniejszania pilności, z jaką państwa i społeczeństwa NATO reagują na poszczególne działania Rosji" - doprecyzował ISW.
Prezydent Łotwy o działaniach Rosji. "Putin nie testuje państw bałtyckich ani Polski"
Przypomnijmy, że wcześniej głos w sprawie działań Rosji zabrał m.in. prezydent Łotwy Edgars Rinkēvič, który w rozmowie z Radiem Swoboda ocenił, że mają one na celu zniechęcenie m.in. krajów bałtycki i Polski do udzielania dalszej pomocy Kijowowi.
- Putin nie testuje państw bałtyckich ani Polski. W rzeczywistości próbuje wysłać sygnał, że państwa wspierające Ukrainę powinny przestać to robić. Myślę, że to jego główny cel - mówił.
Prezydent Łotwy w gorzkich słowach odniósł się też do nazewnictwa wykorzystywanego do definiowania w przestrzeni publicznej działań prowadzonych przez Rosję wobec sojuszników Ukrainy.
- Popełniliśmy błąd, nazywając takie działania jak sabotaż, cyberataki i inne, które obserwujemy w Niemczech, Polsce i państwach bałtyckich, w tym przypadki wtargnięcia dronów, mianem przejawów "wojny hybrydowej" - mówił.
Rinkēvič zaznaczył jednocześnie, że nie ma wątpliwości, jakie byłyby następstwa bezpośredniego uderzenia militarnego na któreś z państw NATO.- Jeśli Rosja przeprowadzi atak rakietowy, będzie to oczywiście przypadek zastosowania artykułu 5. NATO i oczywiście nastąpi odpowiedź - zapewnił.
Źródła: ISW, Radio Swoboda
"Polityczny WF": Zarobić na prezydencie. W Polsce skopiują pomysł Trumpa?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.