Ukraina osiąga swój cel. Problemy paliwowe paraliżują rosyjski rynek
W nocy z 29 na 30 października ukraińskie drony zaatakowały rafinerię w Nowokujbyszewsku w obwodzie samarskim. Następnej nocy bezzałogowce pojawiły się nad kompleksem rafineryjnym w Ufie, gdzie działają zakłady należące do koncernu Basznieft. Z 31 października na 1 listopada celem stała się rafineria Łukoilu w Kstowie, w obwodzie niżnonowogrodzkim. W nocy z 2 na 3 listopada ukraińskie drony dotarły do Jarosławia, gdzie uderzyły w zakłady Slavneft-JANOS.
W nocy z 4 na 5 listopada pociski spadły na rafinerię w Riazaniu. Nad wszystkimi rafineriami przez kilka dni unosiły się kłęby czarnego dymu. Zakłady w większości jeszcze nie wznowiły produkcji, ponieważ trwają naprawy instalacji, choć i tak nie ma pewności, że uda się je przywrócić do pełnej sprawności.
Według ostrożnych szacunków przed ostatnią serią uderzeń rosyjskie zdolności przerobu ropy naftowej były na poziomie ok. 45-55 proc. wartości sprzed lutego 2022 r. Po październikowym porozumieniu, które ograniczyło ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną, część instalacji udało się przywrócić do pracy. Nie oznaczało to jednak zakończenia problemów rosyjskiego przemysłu naftowego.
Spore problemy
Siergiej Wakulenko, ekspert berlińskiego Carnegie Russia Eurasia Center, oceniał, że rzeczywisty przerób ropy spadł o ok. 25-28 proc. Krytykował przy tym znacznie wyższe szacunki, wskazując, że nominalna moc rafinerii nie jest równa ich rzeczywistej produkcji. Rosyjskie zakłady nie pracują przez cały rok z maksymalnym obciążeniem, a część instalacji pozostaje wyłączona z powodu remontów.
Znacznie bardziej pesymistycznie patrzy na skutki ataków rosyjski ekonomista Wiaczesław Sziriajew, który szacuje spadek produkcji na 65-70 proc. Wiele wskazuje na to, że rosyjskie problemy są poważniejsze, niż wynikałoby z wyliczeń Wakulenki, choć to wszystko jedynie hipotezy. Moskwa nie publikuje pełnych danych dotyczących pracy rafinerii, a władze mówią, że wszystko jest w porządku.
W połowie października wicepremier Aleksandr Nowak szacował niedobór benzyny na około 5 proc. krajowego zapotrzebowania. Przyznawał, że sytuacja jest napięta, ale jednocześnie wskazywał na poprawę dostępności paliw. Zwłaszcza oleju napędowego. Według Nowaka rosyjskie zdolności produkcyjne diesla są około dwukrotnie większe od krajowego zapotrzebowania. Moskwa zaczęła więc zastanawiać się nad zniesieniem ograniczeń eksportowych.
Nie zmienia to faktu, że rosyjski rynek paliw pozostaje w trudnej sytuacji. Moskiewski dziennik "Izwiestia" informował, że paliwo jest dostępne jedynie na 28 proc. stacji benzynowych. Z drugiej strony nie oznacza to, że pozostałe stacje zostały całkowicie pozbawione paliw. W części przypadków chodzi o braki określonych gatunków benzyny lub oleju napędowego. Zwłaszcza benzyny o wyższej liczbie oktanów.
Poprawa dostępności paliw pozwoliła w październiku na zniesienie ograniczeń w sprzedaży w 15 rosyjskich regionach. Nie wszędzie jednak udało się przywrócić normalne funkcjonowanie rynku. Ograniczenia nadal obowiązywały między innymi w obwodzie tambowskim oraz w niektórych rejonach obwodu leningradzkiego i na Dalekim Wschodzie.
Stabilne ceny
W ciągu roku oficjalne ceny paliw w Rosji wzrosły zaledwie o kilka procent. Według danych opartych na monitoringu Rosstatu, 2 listopada 2026 r. litr benzyny kosztował średnio 70,61 rubla, wobec 66,49 rubla rok wcześniej. Oznacza to wzrost o 6,2 proc. W przypadku oleju napędowego cena zwiększyła się z 74,04 do 79,38 rubla za litr, czyli o 7,2 proc.
Jest to jednak średnia. Najdrożej jest zwykle na Dalekim Wschodzie, gdzie dostawy wymagają pokonania znacznych odległości. Według danych z 3 listopada 2026 r. litr benzyny AI-92 kosztował średnio 81,85 rubla w Dalekowschodnim Okręgu Federalnym, podczas gdy w obwodzie nadwołżańskim było to 68,44 rubla. W przypadku benzyny AI-95 różnica wynosiła niemal 9 rubli. Benzyna kosztowała 83,44 rubla na Dalekim Wschodzie i 74,55 rubla w obwodzie nadwołżańskim. Jeszcze większe rozbieżności występowały w cenach oleju napędowego. W pierwszym z tych okręgów litr diesla kosztował średnio 96,81 rubla, a w drugim 81,31 rubla.
Co ciekawe, jedno z tańszych paliw można kupić w stolicy. W Moskwie benzyna AI-92 kosztowała 68,27 rubla za litr, a AI-95 – 76,11 rubla. W Petersburgu ceny wynosiły odpowiednio 67,46 i 73,82 rubla. Tymczasem w obwodzie amurskim kierowcy płacili 75,14 rubla za AI-92 i 79,98 rubla za AI-95. Diesel kosztował tam 94,03 rubla za litr, wobec 82,54 rubla w Moskwie.
Najtańsze paliwo można znaleźć w części regionów położonych na Uralu i w zachodniej Syberii. Według zestawienia opartego na danych Rosstatu z 26 października najniższe średnie ceny wszystkich analizowanych gatunków benzyny odnotowano w obwodzie kurgańskim – 65,54 rubla za litr. W obwodzie omskim było to 66,10 rubla, a w Baszkirii 67,98 rubla.
Ograniczenia eksportowe
Rosyjskie władze próbują ograniczyć niedobory paliw, przede wszystkim zmniejszając ich eksport. Zakaz wywozu benzyny obejmuje wszystkich uczestników rynku i został przedłużony do 31 stycznia 2027 r. Podobne ograniczenia dotyczą oleju napędowego, mazutu i gazoli, choć w tym przypadku przepisy przewidują wyjątki. Rząd przedłużył zakaz eksportu tych produktów przez bezpośrednich producentów do końca stycznia, jednocześnie dopuszczając możliwość realizacji wybranych dostaw zagranicznych. Był to ukłon m.in. w stronę Stanów Zjednoczonych.
Ograniczenia mają przede wszystkim zwiększyć ilość paliw dostępnych na rynku krajowym. Rosyjskie rafinerie muszą w pierwszej kolejności zaspokoić zapotrzebowanie odbiorców w kraju, zanim będą mogły wznowić eksport na większą skalę. Problem polega jednak na tym, że zakaz wywozu nie zwiększa produkcji. Jeżeli kolejne instalacje zostaną uszkodzone przez ukraińskie drony, Moskwa będzie musiała ograniczać dostawy zagraniczne jeszcze bardziej albo szukać paliw na rynku międzynarodowym.
W przypadku oleju napędowego sytuacja jest nieco lepsza. Rosja produkuje go więcej, niż wynosi krajowe zapotrzebowanie, dlatego całkowite zamknięcie eksportu oznaczałoby również problemy dla samych rafinerii. Zakłady potrzebują zagranicznych odbiorców, aby utrzymać wysokie obciążenie instalacji i rentowność produkcji. W październiku Moskwa zaczęła więc ponownie dopuszczać część eksportu diesla, między innymi w ramach porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi. Dostawy realizowane są jednak w ograniczonych ilościach i na podstawie wyjątków od obowiązujących przepisów. A o każdym takim wyjątku politycznie decyduje Kreml.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.