Daily MaverickWELCOME BACK: Great white shark spotted in False Bay after eight-year absenceThe Jerusalem PostFire in Jerusalem's Mea She'arim neighborhood prompts mass emergency responseESPN DeportesAdmiten dos errores en Atlético vs Real MadridInquirerPalace rejects Erice’s presidential pork tag on local gov’t support fundESPNCFP Bubble Watch: LSU-Texas A&M loser in troubleVarietyCNN’s Interactive ‘Office Hours’ Has John Berman Testing New SkillsBBC NewsHome secretary says undetected migrant landings 'unacceptable'ABC NewsMelania Trump rings NYSE opening bell to launch new women's initiative ImperiaSRF NewsKrieg im Nahen Osten – Irans Präsident: «Wir sind Opfer von Terrorismus»XatakaVolkswagen ya recibe más pedidos de coches eléctricos que de gasolina y diésel en Alemania. Y eso les ha obligado a cambiar de planConsequenceNew KATSEYE Film WILD HEARTS to Stream on Disney+ and HuluDeadlineABC Developing Series About Police Divers In New Orleans From Steven Kane, 20th Television & Dwayne Johnson’s Seven Bucks
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 23, 2026

Donald Trump rządzi, jak obiecał. Czyli w interesie ludzi [OPINIA]

Translate

Ważna uwaga wstępna, bez której nie ruszymy. Administracja Trumpa - jak każdy ruch antyestablishmentowy, który rzucił realne wyzwanie systemowi - działa w specyficznym otoczeniu. By móc komunikować, swoje poczynania musi przebić się przez gęstą zasłonę dymną utkaną przez establishment broniący swojej uprzywilejowanej pozycji. To oczywiście logiczne - nawykłe do sprawowania władzy liberalne elity mediów, świata kultury, akademii i wielkiego biznesu nie zamierzają siedzieć z założonymi rękami i patrzeć, jak ktoś zmienia wygodne dla nich reguły gry. Prowadzą z więc z tym kimś wojnę totalną, która nigdy nie ustaje.

A gdy Trump im odpowiada im pięknym za nadobne, ochoczo chowają się za wielkimi hasłami "demokracji", "wolności słowa" i temu podobnymi. Stały schemat znany także z naszej polskiej rzeczywistości.

Jeszcze nie "great again", ale coraz bliżej

Ta wojna jest oczywiście bardzo na rękę tym wszystkim, którym polityka Trumpa nie podoba się z innych przyczyn. Na przykład Chinom, które latami po cichutku krok po kroku budowały swoją strategiczną przewagę nad Zachodem. W handlu, energetyce, surowcach strategicznych, geopolityce. Kto sądzi, że Pekin się temu bezradnie przygląda i myśli "ależ pistolet z tego Trumpa", temu gratuluję naiwności. Nie, oni też swoje do zasłony dymnej utrudniającej ocenę polityki "marchewkowego dyktatora" dokładają.

Ale nawet w takich warunkach Trumpowi przebijanie się z własnym przekazem idzie zaskakująco sprawnie.

Kto nie zamknął sobie na stałe oczu i uszu na pogłębione wieści płynące z Ameryki, ten musiał trafić na dane dotyczące amerykańskiego rynku pracy. Tu mamy - po pierwsze - niskie bezrobocie (na poziomie 4 procent). Po drugie trwający od półtora roku nieprzerwany przyrost nowych etatów w sektorze prywatnym. I po trzecie odwrócenie trwającej od końca 2022 roku tendencji spadkowej w przemyśle. Od tamtej pory przybyło ich już ok. 100 tysięcy. To wciąż nie jest Ameryka w stanie docelowego "great again". Ale właściwy kierunek już owszem tak.

Inny efekt jest też taki, że na koniec 2025 roku odsetek Amerykanów żyjących poniżej oficjalnej granicy ubóstwa spadł do 10,2 procent populacji i 13,4 procent wśród dzieci. W obu przypadkach jest to rekordowo niski wynik w całej historii ustanowienia tego wskaźnika w latach 50. Dla porównania warto zostawić te 10,2 proc. żyjących dziś w ubóstwie Amerykanów z 15 proc. wczasach prezydentów Clintona czy potem Obamy.

Najsłabszym dla Trumpistów elementem tej układanki jest obserwowane od połowy 2026 roku załamanie dynamiki wzrostu płac realnych w gospodarce. Jest to oczywiście związane ze wzrostem poziomu inflacji i kosztów życia, co wiąże się ze skokiem cen paliw. To jest faktycznie obszar, na którym geopolityczne posunięcia Trumpa na Bliskim Wschodzie uderzają w interes jego własnych obywateli w kraju. Takie sprzeczności to też jest część polityki.

Drugim obszarem, gdzie Biały Dom ma do zakomunikowania istotne sukcesy, to bezpieczeństwo wewnętrzne. Chodzi głównie o mocny spadek poziomu przestępczości. W tym liczby przestępstw popełnianych ze szczególnym okrucieństwem o prawie 10 procent - co jest największym tego typu spadkiem od roku 1936. Do tego minus 18 procent w statystykach morderstw. I o tyleż mniej rozbojów niż przed rokiem. Niezły wynik.

Jest wreszcie także i dobra koniunktura biznesowa. Warto pamiętać, że od tym względem Ameryka znajduje się dziś w zupełnie innym miejscu niż Europa. Niezły wzrost na poziomie koło 2,5 procent. 20-30 procentowe w skali rocznej wzrosty głównych giełd. Sporo nowych inwestycji. Ot, choćby zakomunikowana we wrześniu przez firmę Hitachi budowa fabryki transformatorów w stanie Missisipi. Co jest spójne z kluczowym planem ruchu MAGA polegającym na odbudowie amerykańskiej wytwórczości oraz dobrze płatnych miejsc pracy w zaniedbanych przez dziesieciolecia częściach kraju. A realizowana od kwietnia 2025 roku polityka celna Trumpa ma właśnie tego typu inwestycje wymuszać. I - jak widać - wymusza, bo podraża import i zachęca do inwestowania na amerykańskiej ziemi.

Donald Trump przyjacielem wielkiego biznesu?

Te wszystkie fakty nie pasują oczywiście do eksploatowanej przez krytyków Trumpa - zwłaszcza tych lewicowych - opowieści o prezydencie wielkim przyjacielu biznesu.

Dopiero jednak bliższa analiza pozwala zauważyć, że jest to klisza niemająca z rzeczywistością zbyt wiele wspólnego. Bo owszem, Trump sam mówi o sobie, że sam jest biznesmenem gotowym wspierać amerykańską przedsiębiorczość przy pomocy wszystkich dostępnych środków. Ale w przeciwieństwie do wcześniejszej tradycji republikańskiej Trump nie jest zwolennikiem państwa minimalnego. Przeciwnie, jego administracja umie - gdy chce - mocno przycisnąć biznes prywatny i zmusić do współpracy.

Tak jest w czasie drugiej kadencji z wymuszaniem na lobby farmaceutycznym znaczących obniżek cen leków. Temu służą realizowane od 2025 roku programy Generous czy Trump.Rx. Ten pierwszy dotyczył leków na receptę. Ten drugi wielu pozostałych - w tym stosowanych do leczenia nadwagi lub bezpłodności. To polityki dotyczące codziennego życia milionów ludzi - w tym głównie słabiej sytuowanych. Ponieważ jednak nie pasują do obrazka złego Trumpa przyjaciela miliarderów, to są przez jego wrogów skrzętnie retuszowane.

Także klisza Trumpa obniżającego podatki jest myląca. Mamy tu znowu ten sam mechanizm. Donald Trump deklaruje się jako zwolennik niskich podatków oraz deregulacji. Nasi lewicowi antytrumpiści podchwytują to z ochotą jako dowód na jego skrajny neoliberalizm. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. W czasie obecnej kadencji Trump najważniejsze cięcia podatków dotyczą utrzymania na stałe ulg dla… pracujących rodzin oraz najsłabiej zarabiających. A konkretnie opodatkowania napiwków dla zatrudnionych w gastronomii, nadgodzin czy obniżania wysokości odsetek od kredytów na leasing samochodu. Tego oczywiście antytrumpowa lewica też wam nie powie, bo to im do obrazka nie pasuje.

A migracja?

Ważne jest wreszcie mocne postawienie przez Trumpa tematu faktycznego moratorium migracyjnego, granicy z Meksykiem oraz aktywnego wydalania z kraju migrantów nielegalnych.

Trzeba pamiętać, że migracja to kwestia ściśle klasowa. Znaczy co innego dla różnych grup społecznych. Klasa średnia i wyższa są jej z reguły przychylne, bo migracja nie jest sprzeczna z ich interesem. Przeciwnie - przynosi im raczej korzyści w postaci dostępu do tanich usług świadczonych przez przybyszów. Dla klas pracujących jest odwrotnie. Migracja uderza w ich pozycje na rynku pracy, podwyższa ceny najtańszych mieszkań i pogarsza dostęp do (z natury ograniczonych) zasobów państwa dobrobytu.

W prawdziwym świecie polityk nie może jednocześnie obsługiwać interesów jednych i drugich. Musi wybrać, po czyjej jest stronie. W temacie migracji Trump wybrał lojalność wobec klasy pracującej. Ściągając na siebie gniew liberałów. Ale to także potwierdza, że nie zdradził interesu tych, którzy wynieśli go do władzy w poprzednich wyborach. Wbrew temu, co próbuje się nam wmówić w powierzchownych analizach Trumpa pisanych pod gotową tezę.

MAGA to najbardziej ludowy i równościowy ruch w Ameryce

Na dziś wynik listopadowych wyborów połówkowych do Kongresu wciąż pozostaje niepewny. Możliwe, że republikanie stracą po nich mikrą większość. W niczym nie zmienia to faktów dotyczących pierwszej części drugiej kadencji Nowojorczyka w Białym Domu. Te dość wyraźnie pokazują, że Trump i ruch MAGA byli i pozostają najbardziej ludową, równościową oraz solidarystyczną siłą we współczesnej amerykańskiej polityce.

A tych wszystkich, którzy już dawno podjęli decyzję, że tego nie zobaczą, nie zapraszam do dyskusji.

Ich i tak żadne fakty nie interesują.

"Polityczny WF": Klasa średnia już nie chce zyskać. Boi się stracić to, co maINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.