Mieli spędzić życie na morzu. Nagle musieli opuścić luksusowy statek
Ceny paliw na Wszystkich Świętych
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: ODIN Daniel/Shutterstock
Program Villa Vie przewidywał dwie możliwości - stałego lub pięcioletniego pobytu na statku, albo elastycznego najmu. Ceny pobytu stałego rozpoczynały się od 120 tys. dolarów (ponad 470 tys. zł) za miejsce w willi wewnętrznej (bez okien), po 440 tysięcy dolarów (ponad 1,7 mln zł) za miejsce w willi Suite. Do tego dochodziły miesięczne opłaty. Zgodnie z informacjami ze strony firmy, pasażerowie mieli dostać w zamian "życie na morzu" w formule all-inclusive i ponad 400 portów do odwiedzenia.
Rejs rozpoczęty ponad dwa lata temu w Belfaście w Irlandii Północnej trwał nieprzerwanie do wtorku, kiedy to firma ogłosiła, że zawiesza działalność powołując się na "nadzwyczajny wzrost kosztów paliwa" od rozpoczęcia konfliktu w Iranie. "Od momentu rozpoczęcia konfliktu pod koniec lutego podjęliśmy znaczące kroki w celu ograniczenia zużycia paliwa, m.in. poprzez spowolnienie tempa rejsów i wydłużenie czasu postoju w portach. Działania te okazały się jednak niewystarczające" - czytamy w oświadczeniu.
Również we wtorek operator jednostki nakazał pasażerom opuszczenie pokładu w Kambodży. A spółka Villa Vie Residences poinformowała, że pracuje nad znalezieniem dla nich "tymczasowych miejsc zakwaterowania" - relacjonuje NBC News.
Przerwany rejs - co z pasażerami
Odyssey to 200-metrowy statek, który oprócz oferowanych willi ma na pokładzie również m.in. całodobowe centrum medyczne, spa i miejsca do rekreacji. Jak wynika z doniesień mediów w różnej formie zamieszkiwało na nim obecnie około 200 pasażerów. O nagłym zakończeniu rejsu mieli dowiedzieć się z notatki zamieszczonej na tablicy ogłoszeń, w której informowano, że jednostka "będzie czasowo wyłączona z użytku", a pokład ma zostać opuszczony do godziny 14 - relacjonuje NBC News, powołując się na jednego z nich.
Wycieczkowiec Odyssey
Źródło zdjęcia: ODIN Daniel/Shutterstock
CNN podkreśla, że wielu z pasażerów miało wykupione swoje kabiny i traktowało statek jako dom. Potwierdza to Sharon Lane, emerytka z Kalifornii, która oznajmiła, że planuje mieszkać na statku tak długo, jak będzie pływał po świecie. - Po prostu tu mieszkam i kocham ten statek - mówiła. Według stacji zainwestowała w kabinę oszczędności swojego życia.
Część pasażerów wciąż ma nadzieję, że jednostka będzie kontynuować rejs. - Dopóki nie powiedzą, że to już definitywny koniec, absolutny koniec, nie poddam się - powiedziała BBC jedna z kobiet.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.