Ukraińcy ocenili czołg, który kupiła Polska. Ma jedną główną wadę
W ostatnich miesiącach rzadko słychać o wykorzystaniu czołgów na ukraińskim froncie, nie mówiąc już o amerykańskich Abramsach, które niemal całkowicie zniknęły z frontowych relacji.
Ukraina otrzymała w sumie 80 takich konstrukcji i jak mówią sami Ukraińcy, gdyby nie specyficzna charakterystyka wojny z Rosją, byłyby na pewno częściej wykorzystywane na pierwszej linii frontu. Żołnierze, z którymi rozmawiał niezależny ukraiński kanał wojskowy Hromadske, dodają, że główną zaletą amerykańskich maszyn jest ich celność.
Czytaj nas częściej w Google
Największą wadą Abramsa mają być z kolei jego duże rozmiary, które sprawiają, że trudno ukryć go na polu walki. Z drugiej strony dzięki temu w czołgu jest też duża miejsca, żołnierze zachwalają też jego potężne działo, nowoczesny system kontroli ognia oraz imponujący napęd. "Jego silnik to prawdziwa bestia" — mówi jeden z żołnierzy i dodaje, że był w stanie rozpędzić się czołgiem do prędkości ok. 80 km na godz. — i to w terenie, a nie na utwardzonej drodze.
Potężny napęd ma też jednak swoje minusy — wymaga bowiem regularnej konserwacji praktycznie po każdej misji bojowej. Moc silnika Abrams opłaca też ogromnym zapotrzebowaniem na paliwo, mówią Ukraińcy. Według nich czołg spala od 400 do 700 l oleju napędowego w zależności od terenu, po którym się porusza.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zapytani o to, dlaczego Abramsy tak rzadko uczestniczą w walce, czołgiści mówią oczywiście o dronach, które utrudniają operowanie nimi na pierwszej linii walki. — Przyjdzie taki dzień, że któryś z naszych błyskotliwych umysłów wymyśli rozwiązanie pozwalające przeciwdziałać dronom — i znów zaczniemy z nich korzystać — mówi jeden z czołgistów. — Moim zdaniem to jeszcze za wcześnie, aby je skreślać — dodaje.
Te słowa są o tyle ciekawe w kontekście doniesień o rosyjskich czołgach. Jak mówią ukraińscy dowódcy, są one coraz lepiej przystosowane do walki z dronami i wkrótce mogą ponownie stać się integralnym elementem walk na pierwszej linii frontu.
Mike Mareen / Getty Images
Na zdjęciu czołg Abrams w zimowym maskowaniu
Wrażenia ukraińskich czołgistów powinny też zainteresować polskie dowództwo. Nasz kraj jest przecież w trakcie pozyskiwania czołgów Abrams z USA; warto zatem już teraz korzystać z doświadczeń naszego sąsiada i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski.
Z tego, co wiemy, co najmniej 25 ukraińskich Abramsów zostało zniszczonych, uszkodzonych lub porzuconych na froncie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.