Naruszenie nietykalności prezydenta? Sędzia Anna Korwin-Piotrowska reaguje

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapowiedział, że Kancelaria Prezydenta podejmie działania związane ze złożeniem zawiadomień do prokuratury wobec Anny Korwin-Piotrowskiej, Macieja Berka czy Krystiana Markiewicza w związku z m.in. naruszeniem nietykalności prezydenta Karola Nawrockiego przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego.
- Jeśli pan prezydent złoży takie zawiadomienie, no to ja o tyle się bardzo cieszę, że rozumiem, że dołączy do tego zawiadomienia wszystkie zapisy z kamer, które grupa wchodząca razem z panem prezydentem czyniła, bo myśmy nie mieli czasu, żeby to nagrywać. Bo one dokładnie pokażą, jak wyglądał przebieg tych zdarzeń - zareagowała w Polsat News sędzia Anna Korwin-Piotrowska.
Prezydent przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Spór o nagranie
Po wybuchu piątkowych protestów przed TK w mediach społecznościowych opublikowano nagranie, na którym widać prezydenta próbującego wejść na teren sądu. Strony sporu przedstawiają odmienne relacje co do przebiegu tego wydarzenia.
Według sędzi Korwin-Piotrowskiej Karol Nawrocki nadszedł "bardzo energicznym, szybkim krokiem w gronie bardzo dużej gruby osób".
- Ja stałam z przodu po to, żeby przywitać pana prezydenta, natomiast usłyszałam donośny tubalny głos, że idzie prezydent. To wypowiedział Karol Nawrocki. Zorintowałam się, że nie ma zamiaru ani się przede mną zatrzymać, ani zareagować na gest powitania, więc uzbroiłam się w cierpliwość i w to, żeby zmierzyć się z tą siłą, która za sekundę naprze na nas - mówiła sędzia.
Jak dodała, prezydent początkowo się zatrzymał. - Natomiast po tym wydarzeniu, tak jak ten filmik jest pokazywany w mediach, zaczął się przedzierać rękami, odpychając mnie, odpychając innych sędziów, żeby się przebić przez naszą grupę, staranował nas i wszedł do środka - relacjonowała Korwin-Piotrowska.
Wkrótce więcej informacji...
"Ważne, ważniejsze". Ci posłowie unikają Sejmu jak ogniaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.