Żurek uderza w prokuraturę po decyzji ws. Romanowskiego: To jest błąd

„Mówię to otwartym tekstem. Będę widział się z prokuratorami i uważam, że to jest błąd” – tak minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ocenił w TVN24 niezłożenie przez prokuraturę wniosku o wyłączenie sędziego, który nieprawomocnie wydał list żelazny za Marcinem Romanowskim. Jego zdaniem były członek rządu Zjednoczonej Prawicy nie przyjedzie do Polski, „nawet jeżeli ten list żelazny by się uprawomocnił”.
Warszawski sąd okręgowy wydał w środę list żelazny byłemu wiceministrowi sprawiedliwości z czasów PiS Marcinowi Romanowskiemu. Decyzja jest nieprawomocna. Śledczy zapowiadają złożenie zażalenia. Obrona zapewnia, że w przypadku uprawomocnienia, ich klient pojawi się w Polsce.
Będzie zażalenie, Żurek nie ma wątpliwości
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek po decyzji sądu zaznaczył, że jest dla niego problemem to, że środowe postanowienie wydał tzw. neosędzia. Ja nie mam wątpliwości, że prokuratura powinna żalić się na tę decyzję – dodał.
Jednym z głośnych wątków środowej decyzji była wykładnia art. 281 par. 2 Kpk, wedle którego „w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu”. Prokuratura twierdziła, że przepis ten „literalnie” wskazuje, że „mamy tutaj do czynienia ze sprzeciwem prokuratora wiążącym sąd”.
Natomiast rzeczniczka sądu ds. karnych sędzia Anna Ptaszek wskazywała, że według sądu „zastosowanie przepisu, który uzależnia wydanie listu żelaznego od stanowiska prokuratora, jest sprzeczne z konstytucją, ze wszystkimi przepisami prawa międzynarodowego”. Jak dodała, sąd uznał m.in. że regulacje te nie mogą go wiązać, ponieważ sąd ma „obiektywnie, bezstronnie rozstrzygnąć tę sprawę”.
„Będę widział się z prokuratorami”
W czwartkowej rozmowie w TVN24 Żurek powiedział, że jako błąd uznaje brak prokuratorskiego wniosku o odsunięcie sędziego Konrada Mielcarka od sprawy listu żelaznego dla Romanowskiego. Mówię to otwartym tekstem. Będę widział się z prokuratorami i uważam, że to jest błąd - mówił szef resortu sprawiedliwości. Ocenił postawę prokuratury w kontekście przywoływanego przepisu jako „wiarę, że jak tak jest napisane w ustawie, to to się ziści”. No nie ziści się i trzeba, co do zasady, w każdej tego typu sprawie, zgłaszać (wniosek o wyłączenie – przyp. RMF FM) – dodał Żurek.
Zdaniem ministra wydanie listu żelaznego było „złym” orzeczeniem również ze względów merytorycznych. Jeżeli jest osoba, która deklarowała już kiedyś, wychodząc z aresztu (…), że będzie współpracować z prokuraturą, że nie będzie się ukrywać i robić zupełnie coś innego, no to tak jakbyśmy mieli notorycznego złodzieja i nagle uznali, że wierzymy w to, że on taką przemianę przeszedł, że będzie nagle mówił prawdę i nie będzie kradł – uzasadniał Żurek.
List żelazny „dobrodziejstwem” dla podejrzanego
Żurek, odnosząc się też do argumentu, że list żelazny jest „jedynym sposobem” na umożliwienie osądzenia byłego wiceszefa Ministerstwa Sprawiedliwości, stwierdził, że taki instrument wydaje się „osobie, do której ma się jakieś minimum zaufania, że ona pewne rygory związane z tym listem wykona”. Tutaj w ogóle nie ma ani pół przesłanki do tego, żebyśmy w to wierzyli – ocenił.
Żurek stwierdził też, że u niego jako sędziego zachodziłaby obawa, że gdyby Romanowski wrócił do Polski i miał właśnie swobodną możliwość kontaktu z innymi osobami, to by „wpływał” na osoby z resortu powiązane z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości, co „być może” miałoby negatywny skutek na prowadzony proces.
Podkreślił, że list żelazny jest formą „dobrodziejstwa” dla podejrzanego. Powiedział również, że jego zdaniem Romanowski „nie przyjedzie, nawet jeżeli ten list żelazny by się uprawomocnił”. Szef resortu został zapytany, co jeśli „inny neosędzia” wydałby prawomocną decyzję o liście żelaznym dla Romanowskiego.
Jeżeli będzie tak, że wobec tego składu sędziowskiego będą takie same zarzuty prawne, (…) to jest uchwała siedmiu sędziów legalnych Sądu Najwyższego, która mówi (…) „orzeczenie niebyłe. To jest orzeczenie, które oddaje to, w jakim kryzysie jesteśmy, więc tutaj, jeżeli by było tak, że „neosędzia” z takimi zarzutami i „neosędzia” w sądzie odwoławczym, to ja naprawdę zastanawiam się, czy to można nazwać orzeczeniem – powiedział.
Ucieczka na Węgry, list z Tyraspolu
Wniosek o wydanie listu żelaznego sąd otrzymał w sierpniu; wynikało z niego, że przesyłkę w tej sprawie nadano w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza - separatystycznego regionu Mołdawii, który od czasów konfliktu w latach 90. ubiegłego wieku funkcjonuje - głównie dzięki wsparciu Rosji - jako państwo nieuznawane.
Środowe postanowienie wydał sędzia Konrad Mielcarek, na posiedzeniu niejawnym z udziałem prokuratora i obrony.
Prokuratura w związku ze śledztwem ws. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości zarzuca Romanowskiemu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Warszawski sąd okręgowy wydał za Romanowskim – na wniosek prokuratury – Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Za b. wiceszefem resortu sprawiedliwości wydano też list gończy.
W grudniu 2024 r. okazało się, że Romanowski uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Jak informowano na początku lipca, Węgry cofnęły mu status uchodźcy i unieważniły dokumenty podróży. Od zmiany rządu na Węgrzech w maju br. media podawały różne nieoficjalne informacje o możliwym miejscu pobytu Romanowskiego. 12 sierpnia warszawski SO poinformował, że wpłynął do niego wniosek o wydanie listu żelaznego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.