ESPN DeportesNecaxa anuncia salida de DT Martín VariniThe Jerusalem PostUS Rep. Tom Tiffany says he sustained minor injuries after plane makes emergency landingESPNNFL Week 1's fashionable arrivals, featuring Joe Burrow and Lamar JacksonRTP DesportoFC Barcelona continua imparável e soma quinta vitória na Liga espanholaDaily MaverickANALYSIS: Where is Paul Mashatile, and does the vanishing deputy act threaten his presidential ambitions?וואלהבמהלך מתואם: מנהיגי סקוטלנד, ויילס וצפון אירלנד ידרשו להתפרק מבריטניהХабрМир — пугающе странныйInquirer EntertainmentLove Knots, September 14, 2026Premium TimesNigeria’s fastest man Kanyinsola Ajayi reflects on breakthrough 2026 seasonSportstarMan United vs Man City LIVE — Premier League updates: Haaland scores to put 10-man City aheadColliderNearly 60 Years Later, One ‘Peanuts’ Character Feels More Relevant Than EverGMA NewsRussia hits passenger train on Ukraine's border with Poland, just misses 'diplomatic train'
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, September 13, 2026

Turecka piłka podbiera gwiazdy Europie. Erdoğan też gra o wpływy

Translate

34-letni Egipcjanin zakończył dziewięcioletnią przygodę z Liverpoolem jako trzeci najlepszy strzelec w historii klubu – w 442 meczach zdobył 257 bramek. 6 sierpnia 2026 r. oficjalnie podpisał z Trabzonsporem dwuletni kontrakt.

"Wciąż nie mogę uwierzyć, że ten transfer w ogóle doszedł do skutku" – mówił brytyjskim mediom jeden z kibiców Trabzonsporu. Nic dziwnego. W tureckiej piłce od lat obowiązywała zasada, że jeśli wielka gwiazda trafia do kraju, najczęściej ląduje w jednym z trzech gigantów ze Stambułu – Galatasaray, Fenerbahçe albo Beşiktaş. Tym razem było inaczej.

Prezes Trabzonsporu Ertuğrul Doğan miał wpaść na pomysł sprowadzenia Salaha podczas oglądania meczu reprezentacji Egiptu. Napisał do trenera Fatiha Tekke: "Trenerze, chcesz Mohameda Salaha?" Później klub prowadził rozmowy w tajemnicy, a jednym z pośredników miał być egipski skrzydłowy Mahmoud Trezeguet, były zawodnik Trabzonsporu i kolega Salaha z reprezentacji.

To już nie są tylko emerytowane gwiazdy

Przez lata Süper Lig była kojarzona przede wszystkim z piłkarzami u schyłku wielkich karier. W Stambule grali m.in. Didier Drogba, Wesley Sneijder, Robin van Persie czy Gheorghe Hagi. Dziś sytuacja zaczyna się zmieniać.

W sierpniu Galatasaray sprowadziło z AC Milan 27-letniego Rafaela Leão. Turecki klub zapłacił za niego 38 mln euro, a Portugalczyk podpisał czteroletni kontrakt gwarantujący mu 10 mln euro netto za sezon.

Do Beşiktaşu trafił z kolei Leandro Trossard. Arsenal otrzyma za 31-letniego Belga 18 mln euro, a zawodnik podpisał trzyletnią umowę z opcją przedłużenia.

Salah, Leão czy Trossard pokazują zmianę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się mało prawdopodobna. Turcja nie chce być już tylko miejscem, do którego wielkie nazwiska przyjeżdżają na ostatnie dwa sezony kariery. Chce rywalizować o zawodników, którzy nadal mogliby grać w największych ligach Europy.

A pieniądze mają tu ogromne znaczenie.Leão jest najlepszym przykładem.

Jednocześnie tureckie kluby nie są finansowymi potęgami na miarę Premier League. Wręcz przeciwnie. Cztery największe kluby kraju – Beşiktaş, Fenerbahçe, Galatasaray i Trabzonspor – miały na koniec maja łącznie około 85 mld lirów długu, czyli około 1,6 mld euro. Skąd więc pieniądze na transferowe szaleństwo?

Pieniądze nie biorą się znikąd. Największe tureckie kluby mają ogromne bazy kibiców, wysoką frekwencję na stadionach, przychody ze sponsorów i sprzedaży klubowych koszulek. Coraz więcej warte są także same marki klubów, co ułatwia przyciąganie kolejnych partnerów i inwestorów. Jednocześnie część klubów korzysta z restrukturyzacji zadłużenia, która pozwala rozłożyć w czasie spłatę ogromnych zobowiązań i wygospodarować środki na bieżącą działalność oraz transfery.

To ważne, bo turecka piłka od lat funkcjonuje na granicy finansowej stabilności. Galatasaray, Fenerbahçe i Beşiktaş regularnie mierzą się z wysokim zadłużeniem, a ich wydatki były w przeszłości przedmiotem zainteresowania UEFA w kontekście zasad finansowego fair play. Dziś kluby próbują więc jednocześnie ograniczać stare długi i zwiększać przychody, aby móc konkurować na rynku transferowym z bogatszymi ligami Europy.

Erdoğan też gra o wpływy

Na tym historia się nie kończy. W Turcji futbol od dawna jest czymś więcej niż sportem. To również ważna część polityki i budowania prestiżu państwa.

Najbardziej spektakularnym przykładem jest właśnie Salah. Według doniesień Erdoğan miał interesować się jego transferem, jeszcze zanim Egipcjanin podpisał umowę z Trabzonsporem. Turecki prezydent miał również wcześniej pytać o sytuację Salaha w kontekście negocjacji z Beşiktaşem.

Jeszcze bardziej bezpośredni był przypadek N’Golo Kanté. Francuz trafił do Fenerbahçe z saudyjskiego Al-Ittihadu na początku 2026 r. Według francuskich mediów Erdoğan miał podczas wizyty w Arabii Saudyjskiej rozmawiać z Mohammedem bin Salmanem i pomóc w rozwiązaniu problemu dotyczącego transferu. Ostatecznie FIFA zatwierdziła zmianę klubu. Turecka federacja potwierdza, że Kanté jest zawodnikiem Fenerbahçe od lutego 2026 r.

W przypadku Salaha wymiar polityczny jest jeszcze ciekawszy. Egipcjanin jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzułmańskich sportowców na świecie. Jego transfer do Turcji wywołał ogromne zainteresowanie w Egipcie. Turecki ambasador w Kairze mówił, że Salah jest w Egipcie niezwykle popularny, a sam transfer może być ważnym momentem dla współpracy turecko-egipskiej.

Egipski minister spraw zagranicznych Badr Abdelatty publicznie podziękował Turkom za ciepłe przyjęcie piłkarza, podkreślając jednocześnie znaczenie relacji między oboma krajami.

To właśnie tutaj zaczyna się opowieść o soft power. Analizy po transferze Salaha wskazują, że obecność egipskiego idola w Turcji może stać się dla Ankary

"mostem emocjonalnym" do egipskiej opinii publicznej. Turcja od lat próbuje budować wpływy w świecie arabskim – najpierw poprzez seriale, kulturę i turystykę, a dziś również poprzez sport.

Sam Salah nie jest politykiem i nie musi nim być. Wystarczy, że miliony Egipcjan będą teraz oglądać turecką ligę, interesować się Trabzonem i przyjeżdżać do Turcji, by zobaczyć swojego idola.

Turecka piłka wychodzi poza Turcję

Salah jest więc czymś więcej niż kolejnym wielkim transferem. Jego obecność pomaga tureckiemu futbolowi wejść do domów milionów ludzi, którzy wcześniej mogli interesować się przede wszystkim Premier League czy LaLigą.

Trabzon już odczuwa ten efekt. Miasto liczy na większy ruch turystyczny z Egiptu i innych państw arabskich, a zainteresowanie transferem było tak duże, że podpisanie kontraktu zorganizowano przed dziesiątkami tysięcy kibiców.

Turcja ma przy tym przewagę nad Arabią Saudyjską czy MLS: pozostaje częścią europejskiego futbolu. Jej kluby grają w rozgrywkach UEFA, mogą przyciągać zawodników perspektywą Ligi Mistrzów czy Ligi Europy, a jednocześnie oferować wynagrodzenia, które coraz częściej są konkurencyjne wobec tych z największych lig.

To nie przypadek, że tego lata do Turcji trafił także Leão, a wcześniej liga przyciągała takich zawodników jak Victor Osimhen czy Leroy Sané. Transfer Salaha tylko najbardziej spektakularnie pokazał skalę zmiany.

A turecka ekspansja nie kończy się na Süper Lig. Od czerwca 2027 r. Turkish Airlines zostanie głównym partnerem Liverpoolu, a logo narodowego przewoźnika pojawi się na koszulkach męskiej, żeńskiej i akademickiej drużyny. Oficjalnie klub nie podał wartości umowy, ale według doniesień ma ona przekroczyć 300 mln funtów w ciągu pięciu lat.

W ten sposób turecka piłka zaczyna działać na dwóch poziomach. Na boisku Turcja sprowadza do siebie coraz większe nazwiska. Poza boiskiem tureckie marki pojawiają się na najbardziej rozpoznawalnych stadionach świata.

Süper Lig chce więc nie tylko podbierać gwiazdy Europie. Chce, by wraz z nimi rosła także pozycja Turcji.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.