„Najgorsze jest puste miejsce po koledze”. Polski weteran o misjach w Afganistanie

Dokładnie 25 lat temu, 7 października 2001 roku, rozpoczęła się wojna w Afganistanie. To wtedy siły amerykańskie i brytyjskie przeprowadziły pierwsze naloty na pozycje talibów i Al-Kaidy, rozpoczynając jeden z najdłuższych konfliktów zbrojnych XXI wieku. Rok później do międzynarodowej koalicji dołączyli polscy żołnierze. Przez lata przez Afganistan przewinęły się tysiące Polaków, a ich doświadczenia na zawsze zmieniły oblicze polskiej armii.
Polscy żołnierze w Afganistanie (zdj. z 2007 r., fot. Jerzy Undro) /PAP
Jednym z żołnierzy, którzy wielokrotnie służyli na misjach w Afganistanie, jest kapitan Jacek Domański. Swoją pierwszą misję rozpoczął w 2007 roku, podczas drugiej zmiany polskiego kontyngentu.
Byłem kierowcą radiotelefonistą, prowadziłem Hummera - wspomina w rozmowie z reporterem RMF FM Michałem Krasoniem.
Do Afganistanu Domański wracał jeszcze dwukrotnie. Jak podkreśla, każda misja była inna, wymagała dostosowania taktyki i podejścia do zmieniającego się przeciwnika.
„Pamiętam tylko urywki”
Afganistan to dla niego miejsce pełne kontrastów - z jednej strony wspomnienia o sprawdzaniu własnych umiejętności i żołnierskiej solidarności, z drugiej - bolesne doświadczenia, w tym utrata przyjaciela i własne rany odniesione podczas patrolu bojowego.
Na powrocie z zadania najechałem na minę. Samochód rozerwało na pół. Pamiętam tylko urywki, szok, próbę ratowania kolegów. Dopiero w szpitalu dotarło do mnie, co się stało - opowiada Domański.
Pierwszy kontakt ogniowy z przeciwnikiem również zapadł gościowi RMF FM w pamięć.
Pilotowaliśmy patrol logistyczny, przewoziliśmy nowe Rosomaki. W nocy zostaliśmy zaatakowani - najpierw miną, potem ostrzałem - relacjonuje Domański. Takie sytuacje wymagały nie tylko odwagi, ale i ścisłej współpracy w zespole.
Atmosfera w bazie była wyjątkowa. Wspieraliśmy się nawzajem, motywowaliśmy przed każdym wyjazdem na patrol. To był jeden organizm - podkreśla.
„Żadne szkolenie na to nie przygotowuje”
Najtrudniejsze dla polskich żołnierzy były momenty, gdy ktoś zginął. Najgorsze jest widzieć puste miejsce po koledze, który był gunnerem. Żadne szkolenie w kraju nie przygotuje na stratę przyjaciela. Najlepszym wsparciem byli inni żołnierze – mówi gość RMF FM.
Powrót do codzienności w Polsce po doświadczeniach wojennych nie jest łatwy. Każdy radzi sobie z tym inaczej. My wyjeżdżamy, przestawiamy się na tryb żołnierza. Rodziny zostają i martwią się o nas - zaznacza weteran. Jego zdaniem to właśnie bliscy żołnierzy zasługują na największe uznanie za wytrwałość i wsparcie.
„To zostaje na zawsze”
Wojna w Afganistanie była dla polskiej armii ogromną lekcją.
Zrobiliśmy duży krok naprzód, jeśli chodzi o wyszkolenie i sprzęt. Każda misja to nowe doświadczenia, które pozwalały modyfikować taktykę i lepiej przygotowywać się do kolejnych wyzwań – ocenia Domański.
Weteran wspomina, że sprzęt, którym polscy żołnierze dysponowali na początku, szybko okazał się niewystarczający. Kolejne wyjazdy wymuszały zmiany i modernizacje.
Najważniejszą lekcją, jaką wyniósł z misji Domański, jest odpowiedzialność za siebie i swoich podwładnych.
To poczucie odpowiedzialności zostaje na zawsze – podsumowuje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.