Fala dociera do Berlina i Schwerina. Wybory w landach, starcie SPD z AfD

Największy paradoks tej niedzieli polega na tym, że zwycięzca wcale nie musi dostać władzy. AfD może zająć pierwsze miejsce w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i pozostać w opozycji. Lewica może wygrać w Berlinie i nie przejąć Czerwonego Ratusza. W Niemczech rządów landowych nie tworzy automatycznie najsilniejsza partia, lecz większość wyłoniona później w parlamencie.
Dlatego 20 września rozstrzygnie się znacznie więcej niż podział mandatów w dwóch landach. Interia rozmawiała w ostatnich dniach z Manuelą Schwesig, Leif-Erikiem Holmem, Elif Eralp i Kristin Brinker. Każdy z rozmówców patrzy na tę samą niedzielę inaczej, ale wszyscy mówią o wyborach jak o początku większej zmiany.
Meklemburgia: Jeden punkt i dwie wizje państwa
Tu nie ma już wyraźnego faworyta. Ostatni sondaż Politbarometer ZDF dawał SPD 37 proc., a AfD 36 proc.; inne badania odwracały tę kolejność. Co piąty ankietowany nie był jeszcze pewien swojej decyzji. Równie ważne jest to, które z mniejszych partii przekroczą pięcioprocentowy próg, bo obecna koalicja SPD i Lewicy według sondażu traci większość.
Manuela Schwesig próbuje więc zamienić głosowanie w plebiscyt: ona albo AfD. W rozmowie z Interią premier landu mówiła: - Wybory 20 września są dla nas wyborem kierunku. Czy uda się nadal tworzyć demokratyczny, stabilny rząd?".
Dodała też: - Nie jest obojętne, czy drugi land przypadnie AfD.
Leif-Erik Holm, kandydat AfD na szefa rządu, chce najchętniej samodzielnej władzy, ale jeśli zabraknie większości, zapowiada rozmowy z innymi ugrupowaniami. Najmocniej uderza przy tym w chadeków. W rozmowie z Interią powiedział: - Nie, CDU niszczy się sama swoim postępowaniem. Zamurowała się za zaporą ogniową.
Brandmauer, czyli polityczna zapora wykluczająca współpracę z AfD, po wyborach może zostać wystawiona na najcięższą próbę: partia Holma może wygrać, ale bez partnera nadal nie utworzy rządu.
Polski wątek nie jest tu dopiskiem. Meklemburgia-Pomorze Przednie graniczy z województwem zachodniopomorskim, a wysokie ceny paliwa wypychają część mieszkańców na zakupy za Odrę. Schwesig mówiła Interii, że sama jeździła kiedyś tankować do Polski, gdy nie mogła pozwolić sobie na pełny bak w Niemczech. Teraz domaga się od władz federalnych limitu cen paliw.
Berlin: Zwycięstwo może mieć kolor czerwony albo czarny
W stolicy sytuacja jest jeszcze bardziej poplątana. Ostatni sondaż ZDF dawał Lewicy 22 proc., CDU 20 proc., a AfD 18 proc. Obecny Senat CDU i SPD nie zachowałby większości. Realne są dwa bloki: Lewica z Zielonymi i SPD albo CDU z tymi samymi partnerami. O tym, kto zostanie burmistrzem, zdecydują więc nie tylko wyborcy, lecz także późniejsze negocjacje.
Elif Eralp, kandydatka Lewicy, próbuje połączyć lęk przed wzrostem AfD z codziennym kryzysem mieszkaniowym. W rozmowie z Interią mówiła: - Już po Saksonii-Anhalcie powiedziałam: jestem odpowiedzią na Saksonię-Anhalt.
Jej odpowiedzią mają być zamrożenie czynszów w lokalach miejskich, mocniejsza ochrona lokatorów i uspołecznienie mieszkań należących do największych koncernów. Gdyby Lewica wygrała i zbudowała koalicję, po raz pierwszy mogłaby stanąć na czele berlińskiego rządu.
AfD nie ma dziś w Berlinie partnera do utworzenia Senatu, ale może osiągnąć inny przełom. Kristin Brinker, przewodnicząca partii w stolicy i jej kandydatka na burmistrza, zapowiadała w rozmowie z Interią, że AfD "podwoi wynik". W 2023 roku partia zdobyła 9,1 proc.; dziś walczy o około dwa razy więcej. Brinker liczy też na pierwsze miejsce w części wschodnich dzielnic i stanowiska w ich władzach. Jeśli normalizacja AfD ma zacząć się w Berlinie, to niekoniecznie od Czerwonego Ratusza. Może zacząć się w urzędzie dzielnicy.
Na końcu chodzi także o kanclerza
Dla Friedricha Merza ten wieczór może być rachunkiem za dwa kryzysy jednocześnie. CDU grozi utrata pierwszego miejsca w Berlinie, a w Meklemburgii-Pomorzu Przednim partia balansuje tuż nad progiem. Po klęsce w Saksonii-Anhalt kolejny słaby wynik natychmiast wzmocni pytania o kurs kanclerza, jego przywództwo i przyszłość zapory wobec AfD.
Dla AfD zwycięstwo na północnym wschodzie i podwojenie wyniku w liberalnej stolicy byłyby dowodem, że sukces sprzed dwóch tygodni nie był jednorazowym buntem. Dla SPD wygrana Schwesig pokazałaby, że silny kandydat regionalny wciąż potrafi zatrzymać AfD. Dla Lewicy pierwsze miejsce w Berlinie oznaczałoby wejście z protestu mieszkaniowego do walki o realną władzę.
O godz. 18 pojawią się pierwsze prognozy. Wtedy pytanie nie będzie brzmiało wyłącznie, kto wygrał. Ważniejsze będzie, kto potrafi zamienić pierwsze miejsce w większość i czy zapora przeciw AfD wytrzyma, gdy wyborcy naciskają na nią z dwóch stron.
"Polityczny WF": Jak rząd może odbić TK? Na stole kilka scenariuszyINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.