Świadek Karola Nawrockiego o Grand Hotelu. "Tak, były prostytutki"
Świadkiem jest Łukasz Franczak, kolega Karola Nawrockiego ze studiów oraz pracy w Grand Hotelu. Wyjaśnił, że pracował w Grand Hotelu od czerwca 2006 r. do lipca lub sierpnia 2007 r. w zewnętrznej firmie zajmującej się ochroną. Jak zeznał, w tym samym czasie pracował tam również Karol Nawrocki, który pozostał w hotelu dłużej.
Sąd pytał o prostytutki w hotelu
Jednym z głównych tematów przesłuchania była kwestia kobiet przyjeżdżających do hotelowych gości. Sąd zapytał świadka wprost, czy w Grand Hotelu były prostytutki.
— Tak, były. Nie da się tak powiedzieć wprost, które to były prostytutki, bo to hotel, wszystko było dyskretnie — odpowiedział. — Zdarzyło mi się, że gość hotelowy prosił o odprowadzenie pani do taksówki — relacjonował.
"Mogłem oceniać najwyżej wizualnie"
Były ochroniarz tłumaczył, że jego praca nie polegała na sprawdzaniu, kim były osoby pojawiające się w hotelu i z jakiego powodu tam przychodziły. Podkreślił, że ochrona nie legitymowała osób wchodzących do hotelu.
Dlatego świadek zaznaczył, że nie jest w stanie wskazać konkretnych kobiet, które świadczyły usługi seksualne. — Mogłem oceniać najwyżej wizualnie — powiedział.
Mężczyzna zeznał, że nie był świadkiem sytuacji, w której Karol Nawrocki dzwonił po prostytutkę. Zaprzeczył też, aby Karol Nawrocki rozmawiał z nim o wynagrodzeniu za sprowadzanie prostytutek do hotelu.
Jak prostytutki miały dostawać się do Grand Hotelu? — Jeżeli już, to wchodziły z gośćmi hotelowymi. Ale dla nas, grupy 20-letnich pracowników ochrony, jeżeli ktoś był gościem, to było wszystko — odpowiedział świadek. — Nigdy nie pytaliśmy kto to jest. Dla nas najważniejsze było zapewnienie bezpieczeństwa. Dla nas priorytetem był gość, który miał się czuć komfortowo i bezpiecznie — dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.