"Projektowanie konstytucji to był chaos". Ekspert o kulisach narodzin USA

Gościem Marcina Giełzaka był amerykanista Rafał Michalski. Rozmowa dotyczyła brutalnych i odartych z romantycznych mitów kulis powstawania Stanów Zjednoczonych, ukrywanych prawd o ojcach założycielach oraz głębokich pęknięciach, które do dziś dzielą Amerykę.
Najważniejsze tematy rozmowy:
- Mit zjednoczonego narodu: Ekspert dowodził, że u zarania USA istniało kilkanaście skrajnie różnych kultur politycznych, które połączył głównie wspólny interes gospodarczy, a nie poczucie narodowej jedności.
- Koszmar Konwencji Konstytucyjnej: Michalski obalił mit wzniosłej debaty. Tezą gościa było to, że konstytucję pisano w dramatycznych warunkach: w duszącym upale, smrodzie świec i pladze much.
- Tajemnica Waszyngtona: Amerykanista wyjawił powody milczenia pierwszego prezydenta, wskazując na jego potworne kompleksy i fizyczne cierpienie wywoływane przez sztuczną szczękę.
Jak przypomniał prowadzący Marcin Giełzak, o pierwszym prezydencie mówiono: "marny wojskowy, wybitny wódz".
Rafał Michalski zdradził z kolei nieznane szerzej kulisy jego wizerunku. – Waszyngton miał ogromny kompleks swojego wyglądu. (...) To były te wspomniane zęby. Kiedy został prezydentem, miał tylko jeden naturalny ząb – tłumaczył gość programu. Zwrócił uwagę, że prymitywna proteza wywoływała ogromny fizyczny ból.
– To były dwa metalowe płaty, które miały przyciskać górne i dolne podniebienie na takiej ostrej sprężynie – opisywał amerykanista, dodając, że na słynnych portretach czy banknotach Waszyngton ma nienaturalnie zaciśnięte usta właśnie po to, by szczęka po prostu z nich nie wypadła.
Konstytucja pisana w smrodzie i chaosie
Równie dalekie od hollywoodzkich wyobrażeń były kulisy tworzenia fundamentów amerykańskiego państwa. Prace nad konstytucją odbywały się w skrajnie trudnych, wręcz odrażających warunkach. – Samo projektowanie konstytucji to był absolutny chaos. (...) Tam nie było przepływu powietrza – zauważył Michalski. Delegaci obradowali przy zasłoniętych oknach w potwornym upale, by utrzymać rozmowy w tajemnicy.
– Wszyscy mówią o jednym i tym samym: była epidemia much. Nie dało się opędzić od tego małego robactwa, które siadało wszędzie i ciągle brzęczało – relacjonował barwnie ekspert, rozbijając wyidealizowany obraz narodzin amerykańskiego prawa.
Strach przed tyranem i widmo rozpadu
Rozmówcy zgłębili również polityczne lęki twórców USA. Giełzak przywołał obawy m.in. Thomasa Jeffersona przed "ambitnym bufonem", który podbije lud "pospolitością manier i języka". Z kolei Michalski podkreślił, że ojcowie założyciele widzieli w scentralizowanej władzy śmiertelne zagrożenie. – Jeżeli władza panuje nad bardzo dużym terenem, to znaczy, że (...) dojdzie do tyranii – argumentował gość, przypominając racje Jamesa Madisona.
Amerykanista nie ma złudzeń co do dzisiejszej kondycji i rzekomej spójności mocarstwa. – Nie ma już dzisiaj (jednej-red.) Ameryki. (...) Dążymy do Ameryki narodów – diagnozował badacz.
Zobacz, o czym jeszcze rozmawiamy:
- Dlaczego francuski posłaniec musiał bezlitośnie zginąć z rąk nastoletniego Waszyngtona?
- Jak Thomas Jefferson godził piękne hasła o równości ze statusem właściciela niewolników?
- Kupowanie widelców i bojkot herbaty – jak prozaiczny konsumpcjonizm doprowadził do buntu przeciwko brytyjskiej koronie.
- Złowroga wizja ojców założycieli. Czy projektując system wyborczy, próbowali zablokować drogę do władzy komuś takiemu jak Donald Trump?
- Zderzenie cywilizacji na pograniczu. Z czego wynikał fanatyczny opór kolonistów przed asymilacją z Indianami?
Powyższy tekst to jedynie skrót rozmowy – obejrzyj nagranie, by poznać pełny kontekst i wszystkie argumenty gościa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.