Czarnek mówi o "skurczysyństwie", Morawiecki odpowiada wyjazdem do jego bastionu
Formacja Mateusza Morawieckiego chce uderzyć w Prawo i Sprawiedliwość w mateczniku tej partii - na Lubelszczyźnie. Kolejne regiony bliskie PiS także są "na celowniku" Rozwoju Plus. - Zdrowa rywalizacja i przekonywanie wyborców nie są niczym złym – twierdzą współpracownicy byłego premiera w rozmowach z Wirtualną Polską.
Lider Rozwoju Plus wraz z parlamentarzystami organizuje spotkanie m.in. w mieście, z którym związany jest poseł Michał Moskal, jeden z największych przeciwników Morawieckiego jeszcze w czasach, gdy był on w PiS.
Moskal należał do najostrzejszych krytyków Morawieckiego i jego ludzi, gdy w partii dochodziło do rozłamu. Dziś sam ma wizerunkowy kłopot. Jak ujawnił w Wirtualnej Polsce Szymon Jadczak, w ubiegłym roku pojechał na Ibizę na spotkanie z Przemysławem Kralem, szefem upadłej giełdy Zondacrypto.
Afera Zondacrypto staje się dla Rozwoju Plus jedną z głównych osi ataku na PiS, a Michał Moskal jej najwygodniejszym symbolem. Posłowie związani z Morawieckim wracają do jego wyjazdu na Ibizę, a sam były premier nie zostawia wątpliwości, w kogo celuje. - W środowisku Rozwoju Plus nie mamy sobie nic do zarzucenia. Nikt z nas nie jeździł na zagraniczne wyspy spotykać się ze złodziejem Kralem, nikt z nas nie namawiał do tego, żeby realizować jakąś ustawę, która jest na rękę Kralowi albo jakimś innym środowiskom - mówił lider Rozwoju Plus w Kanale Zero.
To oczywista aluzja, i to wyjątkowo złośliwa. Morawiecki niemal wprost sugeruje, że jego dawni koledzy z PiS spotykali się z Kralem, którego nazywa złodziejem, a być może forsowali też korzystne dla jego giełdy przepisy.
Takie zarzuty są dla PiS niedopuszczalne. I niewybaczalne. "To, co robisz dalej - i to względem środowiska politycznego, które ma szanse przywrócić Polsce normalność i które Tobie dało szanse ujawnienia niemałych talentów na rzecz przyszłości - pytam qui bono? Nie odpowiadaj, jeśli nie chcesz. I tak wszyscy myślący poważnie już wiedzą" - zwrócił się do Morawieckiego Przemysław Czarnek w odpowiedzi.
Morawiecki buduje struktury
Obie strony nakręcają się nawzajem. Politycy PiS odpowiadają na ataki Morawieckiego coraz ostrzej, a były premier zamiast wyciszać spór, przenosi go w teren. Jak słyszymy w Rozwoju Plus, następnym przystankiem będzie matecznik PiS.
Chodzi o Janów Lubelski, z którego pochodzi Michał Moskal, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego. - To powiat, w którym PiS miało największe poparcie. Jedziemy tam walczyć - mówią przedstawiciele Rozwoju Plus.
WIDEO
"Skurczysyństwo niebywałe!". Czarnek uderza w Rozwój Plus. Jabłoński reaguje
WIDEO
21 września Morawiecki organizuje w Janowskim Ośrodku Kultury spotkanie, w którym weźmie udział posłanka Anna Baluch. Dla byłego wiceprezesa PiS to trudny teren. Tu byli politycy tej partii, dziś w stowarzyszeniu Rozwój Plus, mogą uchodzić za "rozłamowców", a w najgorszym razie za "zdrajców". Takich określeń używają wobec nich sami politycy PiS, w tym Przemysław Czarnek.
Kandydat PiS na premiera, a w rządzie Morawieckiego minister edukacji, nazywa dziś swojego dawnego szefa "człowiekiem upadłym". Niedawno jego zachowanie określił jako "skurczysyństwo". Chodziło o słowa Morawieckiego, że ostrzegał liderów PiS przed Zondacrypto, a ci go nie posłuchali.
Lider Rozwoju Plus nie chce jednak uginać karku przed byłymi kolegami i zamierza pojawić się w regionie kandydata PiS na szefa rządu. - Nie zostanie tu miło przywitany - przekonuje jeden z działaczy PiS, którego pytaliśmy o planowaną wizytę.
PiS odbiera ją jako sygnał do konfrontacji.
Inni politycy PiS pytają retorycznie: - Po co Morawiecki chce wzniecać kolejne kłótnie? Jeden z nich przekonuje: - Rozłamowcy mieli przyciągać "mityczne centrum", ale nic z tego nie wychodzi. No i teraz biorą się za nasz elektorat, bo nie mają z czego czerpać. Ale wyborcy PiS ich nie chcą, uważają ich za zdrajców.
Słowem: PiS uważa, że Rozwój Plus chce "podkradać" tej partii wyborców. Poseł Rozwoju Plus Paweł Jabłoński protestuje. - Jeśli ktoś opowiada takie rzeczy, to nie rozumie, czym jest polityka. W PiS są ludzie, którym nie podoba się obecny kierunek polityczny partii, narzucany przez kierownictwo. Chodzi o osoby, które chcą do końca przekształcić PiS w Suwerenną Polskę - powiedział polityk w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.
I podkreślał: - Jeździmy wszędzie. Jesteśmy w całej Polsce.
Podobnie przekonują nas inni politycy Rozwoju Plus. Zapewniają, że "wszędzie są mile witani", od wrocławskiego Jagodna po Podkarpacie, i że nie chcą odciągać wyborców od PiS, tylko zdobywać nowych, od prawa do lewa. - Chcemy rozmawiać ze wszystkimi, merytorycznie, bez wrogości wobec kogokolwiek - słyszymy. Trudno to jednak pogodzić z zapowiedzią, że do Janowa Lubelskiego jadą "walczyć".
Spotkania z wyborcami to jednak nie wszystko. Jak ustaliła Wirtualna Polska, Rozwój Plus przeciąga na swoją stronę kolejnych samorządowców, i to na każdym szczeblu. - Dołączają do nas setki osób, wkrótce będą pierwsze kluby w sejmikach, przejdą do nas kolejni samorządowcy, w tym prezydenci - zapowiada w rozmowie z WP jeden z polityków formacji Mateusza Morawieckiego.
Podkreśla, że większość z tych osób to ludzie niezwiązani z żadną partią. - Są wśród nich ci, którzy nie chcą wiązać się z PiS, szukają czegoś innego, nowego. I chcą współpracować z nami - słyszymy w Rozwoju Plus.
Jak słyszymy w PiS, w partii Kaczyńskiego nikt nie ukrywa wrogości. Kolejne ruchy byłych partyjnych kolegów i koleżanek są tam uważnie śledzone, a celem jest rozbicie lokalnych struktur Rozwoju Plus, zanim na dobre powstaną.
26 września Rozwój Plus organizuje duży kongres samorządowy (a właściwie Ogólnopolskie Forum Samorządowe) w Tomaszowie Mazowieckim. Ma tam zjechać ponad 600 samorządowców wszystkich szczebli. To oni będą współtworzyć struktury nowej partii, która ukonstytuuje się jesienią. Jej powstanie ogłosi 16 października Mateusz Morawiecki.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.