Stan klęski żywiołowej w turystycznym raju. Azjatycka stolica sparaliżowana

Powodzie w Bangkoku doprowadziły do ewakuacji prawie 4 900 osób i dotknęły około 52 000 gospodarstw domowych.
W ponad 21 spośród 76 prowincji Tajlandii powodzie dotknęły ponad 84 tysiące osób, a wiele dróg oraz szkół pozostaje zamkniętych.
Władze miasta oraz instytucje handlowe ostrzegły przed zakłóceniami w transporcie, wyższymi cenami w sklepach i apelowały o unikanie niepotrzebnych zakupów.
Według danych Administracji Metropolitalnej Bangkoku (BMA) do schronisk ewakuowano prawie 4 900 osób, a powodzie dotknęły około 52 tys. gospodarstw domowych. Skłoniło to władze do ogłoszenia stanu klęski żywiołowej na terenie całej stolicy. W niektórych rejonach miasta od czwartku do niedzieli spadły aż 33 centymetry deszczu.
Powodzie w stolicy Tajlandii, spowodowane wielodniowymi ulewami, przepełniły kanały i pracujące na maksymalnych obrotach przepompownie (ok. 1200 metrów sześciennych na sekundę) - przekazał w niedzielę portal dziennika "Thai Examiner".
Według informacji agencji AP, do soboty ponad 84 tys. osób w 21 prowincjach, z 76, w całej Tajlandii zostało dotkniętych powodziami.
Klęska żywiołowa w Bangkoku. "Przynajmniej jest prąd i woda w kranie"
Wrzesień to szczyt pory deszczowej. AP przypomniała, że w 2011 roku powodzie pochłonęły życie ponad 500 osób i zniszczyły miliony domów. Jak zaznaczają jednak rozmówcy agencji AFP, w tym roku sytuacja wydaje się jeszcze gorsza.
- Nasz dom był zalany przez około 30 godzin - powiedział w niedzielę rano pracownik biurowy Kosin Nilset, mieszkający nad kanałem Premprachakorn na przedmieściach stolicy. Stwierdził, że poziom wody był wyższy niż 15 lat temu. - Przynajmniej jest prąd i woda w kranie - powiedział Kosin, zamiatając wodę miotłą.
Wysłani na miejsce reporterzy AFP widzieli również przechodniów w plastikowych pelerynach przeciwdeszczowych, którzy szli przez parking sklepu spożywczego przez wodę sięgającą kolan.

Powódź w Bangkoku, TajlandiaWIKUS DE WETAFP
W niektórych sklepach półki były jednak puste w ten weekend, ponieważ "mieszkańcy rzucili się, by kupić artykuły pierwszej potrzeby". Izba Handlowa Tajlandii ostrzegła wszystkie przedsiębiorstwa przed przedłużającymi się zakłóceniami w transporcie i dostawach oraz absencją niemogących dotrzeć na miejsce pracowników.
Kancelaria premiera Anutina Charnvirakula zwróciła się do społeczeństwa z prośbą o unikanie panicznych zakupów. Ostrzegła przy tym lokalne sklepy, by nie wykorzystywali sytuacji i zawyżali cen, co jest przestępstwem.
Powodzie w Tajlandii. Pilny apel gubernatora Bangkoku
Gubernator Bangkoku Chadchart Sittipunt poinformował w niedzielę, że kilka dróg jest nadal zalanych. W poście na Facebooku zaapelował do mieszkańców, aby unikali niepotrzebnych podróży.
Wcześniej, w sobotni wieczór Sittipunt odwiedził tymczasowe schronisko w jednej ze szkół, gdzie, jak poinformował, ewakuowano około tysiąca osób.
Jak powiedział dziennikarzom, niektórzy z mieszkańców odpoczywali na łóżkach polowych i ławkach na korytarzach. Inni leżeli pod kocami na podłogach sal lekcyjnych. Według władz miasta, w poniedziałek setki szkół miejskich pozostaną zamknięte.
"Polityczny WF": Nawrocki kontra rząd. Rozgrywka o bazę USA w Polsce INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.