Jest wyrok dla Duane’a Davisa. To on odpowiada za śmierć Tupaca

Po prawie trzech dekadach od tragicznej śmierci rapera Tupaca Shakura, sąd w Las Vegas skazał Duane’a „Keffe D” Davisa na karę od 40 lat do dożywocia za zorganizowanie jednego z najbardziej głośnych morderstw w historii muzyki.
Duane „Keffe D” Davis (fot: JOHN LOCHER) /AFP/East News
Duane „Keffe D” Davis został 31 sierpnia uznany przez ławę przysięgłych za winnego zabójstwa pierwszego stopnia z użyciem broni palnej, w związku z organizacją zamachu na rapera. Dziś sąd w Las Vegas zdecydował, że Davis spędzi w więzieniu minimum 40 lat. Od tej kary należy odjąć 731 dni, które oskarżony spędził w areszcie. Oznacza to, że o możliwość warunkowego zwolnienia będzie mógł się starać najwcześniej po 38 latach. Duane „Keffe D” Davis ma obecnie 63 lata.
Morderstwo, które wstrząsnęło światem muzyki
7 września 1996 roku świat muzyki zatrzymał się na chwilę. Tupac Shakur, mający zaledwie 25 lat, został śmiertelnie postrzelony podczas jazdy samochodem po Las Vegas. Siedział na miejscu pasażera w BMW prowadzonym przez swojego menedżera i szefa wytwórni Death Row Records, Mariona „Suge” Knighta. Kilka dni później raper zmarł w szpitalu.
Przez niemal 30 lat sprawa pozostawała nierozwiązana. Dopiero w 2023 roku, po aresztowaniu Duane’a Davisa, śledczy zyskali szansę na jej zamknięcie.
Gangsterskie porachunki i zemsta
Według ustaleń sądu, motywem zabójstwa była brutalna bójka, do której doszło kilka godzin wcześniej w kasynie MGM Grand. Tupac Shakur wraz z członkami swojego otoczenia pobił tam siostrzeńca Davisa. Davis, będący wówczas liderem gangu South Side Compton Crips, postanowił wyrównać rachunki.
Tego samego wieczoru, po gali bokserskiej Mike’a Tysona z Bruce’em Seldonem, Davis wraz z siostrzeńcem i dwoma innymi członkami gangu wsiadł do białego Cadillaca. Ruszyli na poszukiwanie Shakura i Knighta. Gdy odnaleźli ich samochód, Davis przekazał broń siedzącym z tyłu gangsterom. Jeden z nich oddał śmiertelne strzały przez okno, trafiając rapera czterokrotnie. Shakur zmarł po sześciu dniach walki o życie.
Przełom dzięki… własnym słowom oskarżonego
Przez lata śledczy podejrzewali Davisa o udział w zabójstwie, jednak brakowało twardych dowodów. Przełom nastąpił, gdy sam Davis zaczął publicznie opowiadać o swojej roli w wydarzeniach tamtej nocy. W wywiadach oraz w autobiografii „Compton Street Legend” przyznał się do udziału w zorganizowaniu zamachu na Tupaca. Jego relacje, nagrania z tajnych spotkań z policją oraz fragmenty książki stały się kluczowymi dowodami w procesie.
Warto podkreślić, że choć Davis został skazany za zorganizowanie morderstwa, do dziś nie wiadomo, kto dokładnie pociągnął za spust. Prawo stanu Nevada pozwala jednak na skazanie osoby, która brała udział w planowaniu i realizacji zbrodni, nawet jeśli nie była bezpośrednim wykonawcą.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.