15-latka uznana za zmarłą obudziła się w trumnie podczas własnego pogrzebu

Yuleidy Ixcotoyac, 15-letnia mieszkanka Gwatemali, została uznana za zmarłą po tym, jak straciła przytomność w samochodzie. Osiem godzin później, podczas własnego czuwania pogrzebowego, dziewczyna niespodziewanie otworzyła oczy i usiadła w trumnie, wywołując szok i niedowierzanie wśród bliskich.
fot. Shutterstock /materiały udostępnione
Uznana za zmarłą bez konsultacji z lekarzem
Do dramatycznych wydarzeń doszło w miejscowości El Jocote w Gwatemali. Wczesnym rankiem 10 października Yuleidy Ixcotoyac straciła przytomność podczas jazdy samochodem z ojcem do centrum medycznego. Abraham Ixcotoyac, ojciec dziewczyny i pastor ewangelicki, zatrzymał pojazd i sprawdził, czy córka oddycha oraz, czy ma wyczuwalny puls. Nie znajdując oznak życia, uznał, że jego córka zmarła.
Rodzina nie skonsultowała się z lekarzem ani nie uzyskała aktu zgonu, lecz od razu zakupiła trumnę i rozpoczęła przygotowania do czuwania pogrzebowego w domu.
Szok podczas czuwania pogrzebowego
Około godziny 14:30 w domu rodziny zgromadzili się bliscy, by pożegnać Yuleidy. W pewnym momencie matka dziewczyny, Lesvia Rios, pochylając się nad trumną, zauważyła ruch. Ku zaskoczeniu wszystkich, 15-latka otworzyła oczy i usiadła w trumnie. Wzruszona matka relacjonowała lokalnym mediom, że przez cały czas wierzyła, iż jej córka żyje.
Obecni na czuwaniu natychmiast podali dziewczynie wodę i pomogli jej wydostać się z trumny. Całe wydarzenie zostało uwiecznione na nagraniu, które szybko rozprzestrzeniło się w internecie.
Dziewczyna opowiada o swoim doświadczeniu
Yuleidy opisała momenty poprzedzające utratę przytomności: „Moje serce zaczęło bardzo boleć, czułam ciężar, a potem straciłam świadomość, jakbym zemdlała”. Nastolatka podkreśliła, że uważa swój powrót do życia za cud i jest wdzięczna za wszystko, co ją spotkało.
Ojciec dziewczyny potwierdził, że nie dotarli do kliniki, a decyzję o śmierci córki podjął na podstawie braku pulsu i oddechu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.