Miliardowe rozwiązania. PiS przedstawiło program gospodarczy
W Warszawie odbył się Kongres Gospodarka Prawa i Sprawiedliwości, podczas którego przedstawiono program gospodarczy partii. Jak mówił kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, to ma być "plan na uzdrowienie sytuacji w finansach publicznych".
– Będziemy na to gotowi od pierwszego posiedzenia Rady Ministrów, to będą pierwsze decyzje. Postawimy na nogi finanse publiczne, postawimy na nową gospodarkę, postawimy na polskich przedsiębiorców, którzy są odpowiedzialni za 50 proc. PKB, a przedsiębiorczość w ogóle za 75 proc. PKB. Uwolnimy wielki potencjał Polaków i wygramy Polskę przyszłości – powiedział.
Andrzejewski: rząd powinien dziękować NBP
Prof. Mariusz Andrzejewski podczas wydarzenia mówił, że on sam prywatnie jest zwolennikiem "solidaryzmu społecznego i gospodarczego". Stwierdził także, że w obecnej sytuacji Polska ma dobrą dynamikę wzrostu gospodarczego, a także korzystna jest sytuacja walutowa z tańszym dolarem od euro. Przekonywał też, że rząd wspiera obecny poziom stóp procentowych.
– Obecny rząd powinien dziękować Narodowemu Bankowi Polskiemu, panu profesorowi Glapińskiemu za taką właśnie bardzo dobrą dla rządu, wspierającą tak naprawdę polską gospodarkę, politykę pieniężną – mówił.
Skrytykował natomiast rząd za bezrobocie, dług i deficyt. Pochwalił natomiast poprzedni rząd PiS za rozwiązania dotyczące wydatków socjalnych.
– Bardzo dobrze, że zostały one wprowadzone, rozwiązały te problemy społeczne, które były i dlaczego dzisiaj w tej mojej propozycji nie będzie jakichś właśnie takich propozycji, żeby znowu dać na przykład jakąś ulgę prospołeczną, dlatego że uważam, że w tamtych ośmiu latach zostało to już zrobione, więc teraz jest potrzeba na inne rozwiązania – mówił.
Andrzejewski skrytykował także Komisję Europejską za opóźnienie w wypłatach środków z Krajowego Planu Odbudowy. – Nie może być tak, że pieniądze są przekazywane "im później, tym lepiej". Dlaczego? Dlatego że na tym być może dlatego, że nasi przedsiębiorcy, którzy mają później, w krótkim czasie przerobić te ogromne miliardy złotych, to tak naprawdę są dzięki temu wykluczeni z przetargów – powiedział.
Andrzejewski stwierdził, że celem powinno być "zdobycie zaufania polskich przedsiębiorców".
– Chodzi o to, żebyśmy powiedzieli przedsiębiorcom: "wprowadzimy takie zasady prowadzenia biznesu, żeby się wam opłacało wziąć wasze prywatne pieniądze, które są na kontach – NBP podaje, że jest ponad 550 miliardów – i żebyście włączyli się w proces inwestycyjny w naszym kraju, żeby się wam opłacało zbudować fabrykę, odbudować przemysł, żeby się wam opłacało kupować maszyny, samochody" – mówił.
Część Polskiego Ładu do kosza
Naukowiec zaproponował wycofanie niektórych rozwiązań wprowadzonych w wyniku Polskiego Ładu Mateusza Morawieckiego.
– Chcemy zaproponować, żeby wrócić ze składką zdrowotną, jeśli chodzi o zasady ich naliczania, tylko dla małych i średnich przedsiębiorców będących na zasadach ogólnych na PIT-36L i dla ryczałtowców do poprzednich zasad sprzed 2020 r. – powiedział.
Stwierdził, że przedsiębiorca rozliczający się podatkiem liniowym zapłaci w ten sposób o połowę mniejszą składkę zdrowotną. Stwierdził, że rozwiązanie kosztowałoby budżet państwa 3,5 mld zł.
Dodał, że rozwiązanie nie będzie dotyczyło przedsiębiorców rozliczających się według skali. – Takich prawie nie ma, bo przedsiębiorca jest mądry i nie wybiera zasad ogólnych wtedy, kiedy miałby zapłacić 32 proc. podatku – powiedział Andrzejewski. 5 lat wcześniej Jarosław Kaczyński krytykował takie rozwiązanie i narzekał na "degresywny system podatkowy".
– Chcemy wprowadzić jednorazową amortyzację od wydatków inwestycyjnych, czyli kupuje samochód nowy przedsiębiorca dla celów prowadzenia biznesu i ten samochód kosztuje 300 tysięcy, nie amortyzuje go przez 5 lat, tylko amortyzuje go jak chce. Nie przymusowo w tym roku, w którym wydał pieniądze – mówił profesor.
– To jest tylko przesunięcie wpływów podatkowych. To jest tylko, że my dajemy te pieniądze dzisiaj przedsiębiorcom, dlatego że oni mogą zapłacić mniejszy podatek, a nie robimy tak naprawdę trwałego uszczerbku dla budżetu państwa, z czasem, po czterech latach ta sytuacja się wyrówna – zapewniał.
Prof. Andrzejewski zapowiedział też "przywrócenie karty podatkowej". To kolejna reforma z okresu Polskiego Ładu. Stwierdził, że przez to np. taksówkarze i szewcy przeszli do szarej strefy.
– To miało być uproszczenie systemu podatkowego, żeby nie były cztery formy rozliczania podatkowego dla małych i średnich, tylko o jedną mniej. Ale nie tędy droga – powiedział.
Waloryzacja progów, niższy podatek od dywidend
Andrzejewski zapowiedział także zawieszenie KSeF dla części firm.
– Robimy wszystko, żeby szarą strefę zlikwidować dobrowolnie z pozytywnymi rozwiązaniami. To dla małych i średnich przedsiębiorców zawiesimy KSeF na 2–3 lata. Zobaczymy po 2–3 latach, czy trzeba tym małym i średnim też KSeF narzucać, czy zostawić dobrowolnie. Ale dzisiaj wprowadźmy dobrowolność – mówił.
Ekspert PiS chce także coroczną automatyczną waloryzację progów podatkowych i na świadczenia socjalne.
Prof. Andrzejewski zaproponował także "wprowadzenie niskiej stawki podatku od dywidendy".
– Dajemy limit tylko dla osób fizycznych i do 120 tys. Nie jak są spółki, które zarabiają miliony, to taka duża obniżka z dywidendy byłaby faktycznie trudna dla budżetu do osiągnięcia – mówił.
– Zakładamy, że godnie jest, jeżeli ktoś, kto zarabia 10 tys. miesięcznie, czyli 120 tys. rocznie, będzie miał opodatkowane 10 proc., a nie 19 proc. – mówił.
Prof. Andrzejewski przyznał, że wszystkie rozwiązania kosztowałyby budżet ok. 50 miliardów zł. Przekonywał jednak, że celem jest redukcja szarej strefy, co według ekonomisty mogłoby zwiększyć przychody o 20 mld zł.
Więcej mieszkań komunalnych
Prof. Andrzejewski zaproponował także zwiększenie pensum nauczycielskiego. Zaapelował również o zwiększenie podaży mieszkań.
- Ja realizowałem program mieszkaniowy z grupą naukowców kiedyś. I tutaj się zgodziliśmy, że należy udzielić kredytu każdej gminie, która będzie chciała wybudować na przykład modelowo 40-mieszkaniowy blok po 60 metrów kwadratowych - mówił.
- Za 7,2 mld zł rocznie pożyczonych gminom, 500 gminom, można by wybudować 20 tys. mieszkań komunalnych - powiedział.
Zaapelował też o ułatwienie "prawa dojścia do własności" tych mieszkań. - Dzisiaj w TBS-ach nie ma tego prawa dojścia do własności i dzieje się tak, że po spłacie kredytu te mieszkania przejmują prywatni przedsiębiorcy i biorą kredyty hipoteczne na te cele - mówił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.