Stolica Albanii płonie. Protesty studentów wymknęły się spod kontroli
Chociaż od końca maja w Albanii codziennie odbywają się protesty związane ze sprzeciwem wobec budowy na południu kraju ośrodka wypoczynkowego powiązanego z zięciem Donalda Trumpa, Jaredem Kushnerem, we wtorek studenci wyszli na ulice, wyrażając niezadowolenie z warunków panujących na uniwersytetach i w akademikach, kosztów utrzymania oraz sposobu sprawowania rządów.
— Prawo do pokojowego protestu stanowi fundament demokracji, a państwo ma obowiązek je zagwarantować. Przemoc nie może jednak być środkiem wyrażania niezadowolenia, a użycie siły przez policję nie powinno wykraczać poza granice prawa i zasady proporcjonalności — powiedział w środę w publicznym oświadczeniu prezydent Albanii Bajram Begaj. Wezwał młodzież do podjęcia z nim dialogu.
Czytaj nas częściej w Google
Protest, który przerodził się w gwałtowne starcia z policją przed budynkiem Ministerstwa Edukacji w Tiranie, 14 października 2026 r.
Olsi Shehu / Anadolu via AFP / AFP
W środę rano przed budynkiem Ministerstwa Edukacji zamaskowane osoby rzucały w kierunku instytucji kamieniami, płytami chodnikowymi, butelkami i improwizowanymi urządzeniami pirotechnicznymi. Wyrywali metalowe barierki z pobocza drogi i używali ich do rozbijania żelaznych bram budynku. Po kilku godzinach policja wyposażona w pałki, pistolety z gazem łzawiącym, armatki wodne i sprzęt do tłumienia zamieszek wkroczyła do akcji, siłą usuwając protestujących i przechodniów z okolicy.
Ponad 40 aresztowanych i dziesiątki rannych
W ciągu kolejnych godzin sytuacja uległa dalszej eskalacji. Protestujący podpalili ławki, drzewa i kilka budynków. Wdarli się też do Ministerstwa Edukacji, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Finansów, zniszczyli kilka lokali prywatnych firm i billboardów, a następnie przenieśli się na główny bulwar i otoczyli siedzibę premiera. Później włamali się do centrów handlowych i banków.
W centrum Tirany protestujący podpalili kosze na śmieci podczas starć z policją, 14 października 2026 r.
Adnan Beci / AFP / AFP
Minister gospodarki Delina Ibrahimaj potępiła "podpalanie i niszczenie budynków instytucji", nazywając te działania "niedopuszczalnymi".
Do środy wieczorem aresztowano co najmniej 40 demonstrantów, a protestujący, cywile i policja zgłosili dziesiątki rannych. Kilku dziennikarzy poinformowało, że policja uniemożliwiła im wykonywanie pracy, fizycznie blokując im drogę lub konfiskując sprzęt. We wtorek wieczorem jeden z młodych mężczyzn został poszkodowany w wyniku starcia z policją i wymagał natychmiastowej operacji.
Sytuacja pozostaje napięta, ponieważ protestujący, w większości w maskach, oraz policja nadal toczą walkę na głównym bulwarze miasta, przy którym znajdują się budynki parlamentu, biuro prezydenta oraz biuro premiera.
Ambasada Stanów Zjednoczonych w Tiranie ostrzegła swoich obywateli, aby zachowali czujność i unikali obszarów dotkniętych protestami, zaznaczając, że mogą one się rozprzestrzeniać. W środę wieczorem w całym centrum miasta nadal słychać wybuchy i syreny.
Tymczasem delegacja Unii Europejskiej w Albanii oświadczyła, że przyjęła do wiadomości zarzuty dotyczące nadmiernej przemocy ze strony policji wobec protestujących i dziennikarzy oraz oczekuje, że służby nadadzą priorytet przeprowadzeniu pełnych dochodzeń. Delegacja UE wezwała również obie strony do złagodzenia napięć.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.