Gdzie uderzy NATO w razie wojny? Generał wymienił trzy cele w Rosji
- Gen. Ben Hodges wskazał Królewiec, port koło Petersburga i bazę okrętów pod Murmańskiem jako natychmiastowe cele NATO w razie wojny z Rosją.
- Były dowódca wojsk USA w Europie zaznacza, że Sojusz musi utrzymać gotowość z czasów zimnej wojny, choć obawia się o stan obrony przeciwrakietowej.
- Według niego słabym punktem NATO może być skuteczność obrony powietrznej i przeciwrakietowej.
W razie wybuchu konfliktu zbrojnego z Rosją państwa NATO uderzyłyby w czułe punkty przeciwnika. Były dowódca amerykańskich wojsk w Europie gen. Ben Hodges w rozmowie z "Faktem" wskazał główne lokalizacje na terytorium Rosji, które stałyby się pierwszymi celami uderzenia.
- Królewiec jest dla Rosji bardziej obciążeniem niż atutem. Nie wątpię, że w przypadku wojny z NATO straciliby go od razu, – przekonywał gen. Hodges. Wojskowy zapewnił, że taki plan leży w granicach możliwości Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Generał wymienił także dwa kolejne obiekty o kluczowym znaczeniu. – To samo dotyczy rosyjskiego portu morskiego w okolicach Petersburga i bazy okrętów podwodnych w pobliżu Murmańska. Wszystkie te miejsca byłyby natychmiastowymi celami i powinny nimi być - tłumaczył były dowódca wojsk USA w Europie.
"Natychmiastowe cele". Generał wskazał, gdzie w Rosji może uderzyć NATO
Amerykański generał uważa, że Sojusz nie powinien reagować przesadnie na wszystkie działania Moskwy, ponieważ celem Rosji jest wywołanie strachu. Podkreśla, że kluczem do bezpieczeństwa jest kontynuowanie strategii z czasów zimnej wojny. Chodzi o regularne prowadzenie ćwiczeń, utrzymywanie odpowiedniej liczebności wojsk oraz wysokiego poziomu gotowości.
Jedynym obszarem, który budzi niepokój generała, jest skuteczność obrony powietrznej i przeciwrakietowej NATO.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.