Nowa kategoria grzechów w konfesjonale. Ksiądz: 30 lat temu nikt się z tego nie spowiadał

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 20 sierpnia (07:01)
Nadużywanie mediów społecznościowych, bezproduktywne spędzanie czasu na TikToku czy korzystanie z nowych technologii - to, jak mówi ks. Grzegorz Strzelczyk, nowa kategoria grzechów, z którymi Polacy przychodzą dziś do konfesjonału. Doktor teologii dogmatycznej zwraca jednak uwagę, że choć do spowiedzi przychodzi mniej osób niż 30 lat temu, spowiedź jest często bardziej pogłębiona. Penitenci nie oczekują już wyłącznie sakramentalnego rozgrzeszenia, ale chcą, by spowiednik towarzyszył im w procesie nawrócenia.
„Można zauważyć wyraźne tąpnięcie”
Ks. Grzegorz Strzelczyk jest spowiednikiem od prawie 30 lat. Jak mówi w rozmowie z PAP, z perspektywy własnego doświadczenia wyraźnie widzi spadek liczby osób przystępujących do sakramentu pokuty. Czy ludzie dziś wciąż tak samo potrzebują spowiedzi jak 30 lat temu?
Ja jako spowiednik mogę jedynie powiedzieć, jak to wygląda w mojej diecezji i moim doświadczeniu. I tu faktycznie widzę - i inni księża też to potwierdzają - że ludzi do spowiedzi przychodzi mniej. Jest ich też po prostu mniej w kościołach. Wyraźne tąpnięcie można było zauważyć w okresie pandemii, po której zakończeniu część wiernych do kościołów nie wróciła. Jest to też wynik procesów sekularyzacyjnych: jest coraz mniej ludzi, którzy mają zaufanie do Kościoła jako instytucji - i to się przekłada bezpośrednio również na sakrament pokuty - mówi.
Mniej mechanicznych spowiedzi
Zdaniem ks. Strzelczyka zmniejszenie liczby osób przystępujących do spowiedzi nie oznacza jednak, że sam sakrament jest dziś przeżywany mniej świadomie. Duchowny zauważa zmianę jakościową: mniej jest spowiedzi traktowanych jako obowiązek lub wyuczony rytuał, a więcej takich, które są poprzedzone osobistą refleksją.
Coraz częściej spotykam w konfesjonale osoby, które są do spowiedzi dobrze przygotowane. Te osoby idą nie tyle w stronę zewnętrznego wyliczania grzechów, które popełnili, ale w stronę głębszej refleksji, za co jestem rzeczywiście odpowiedzialny i z czego powinienem się nawrócić. Te pogłębione spowiedzi bardzo cieszą, choć jednocześnie są pewnym wyzwaniem dla spowiednika. Bo taki penitent nie oczekuje jedynie pojednania sakramentalnego, ale często chce także, aby spowiednik towarzyszył mu w procesie nawrócenia - zaznacza.
Jak wynika z doświadczeń duchownego, coraz częściej spowiedź staje się częścią dłuższego procesu pracy nad sobą i relacją z Bogiem. Ks. Strzelczyk mówi, że regularnie towarzyszy obecnie 24 osobom, które spowiadają się u niego mniej więcej co cztery tygodnie. Zainteresowanie taką formą wsparcia jest jednak większe.
Nowa kategoria grzechów: TikTok, media społecznościowe i nowe technologie
Jedną z najbardziej widocznych zmian w konfesjonale jest pojawienie się grzechów, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu w ogóle nie były przedmiotem spowiedzi. Chodzi przede wszystkim o sposób korzystania z internetu i nowych technologii.
Mamy bardzo wyraźną kategorię nowych grzechów związanych z internetem i rozwojem nowych technologii. 30 lat temu nikt się nie spowiadał z nadużywania mediów społecznościowych czy tracenia czasu na TikToku. Dziś penitenci mówią o tym bardzo często. Niestety nowe technologie stwarzają nowe możliwości grzeszenia. Wzrosła również świadomość odpowiedzialności za dobro wspólne. Dawniej niewiele osób uważało, że grzechem jest wynoszenie czegoś z zakładu pracy. Dziś ludzie się z takich praktyk spowiadają - opowiada ks. Strzelczyk.
Duchowny wskazuje jednocześnie, że niektóre przewinienia, które dawniej często pojawiały się podczas spowiedzi, dziś słyszy znacznie rzadziej.
Dawniej ludzie traktowali dekalog bardziej zero-jedynkowo. Uważali na przykład, że grzechem jest, jeśli z powodu choroby nie poszli w niedzielę na mszę św. Dziś raczej nikt się z tego nie spowiada. Znacznie rzadziej słyszę też na spowiedzi, że ktoś dał łapówkę. Przypuszczam, że dzieje się tak nie dlatego, że ludzie przestali uważać dawanie łapówek za grzech, tylko faktycznie mniej jest korupcji w społeczeństwie - twierdzi.
Ludzie spowiadają się także z emocji
W konfesjonale Polacy spowiadają się nie tylko z konkretnych czynów, ale także emocji. Ks. Strzelczyk podkreśla jednak, że trzeba odróżnić rzeczywistą winę od poczucia winy.
Czym innym jest wina, czym innym jest poczucie winy. O winie mówimy, kiedy człowiek rzeczywiście ponosi odpowiedzialność za czyn, który świadomie popełnił. Natomiast poczucie winy może się pojawić nawet w sytuacji, kiedy tej odpowiedzialności nie ma. Podam przykład: jeśli ktoś prowadzi samochód zgodnie z przepisami, a ktoś wtargnie na jezdnię, zostanie potrącony przez jego samochód i umrze, to ten kierowca prawdopodobnie będzie się zmagał z poczuciem winy, choć to nie on spowodował wypadek. Z drugiej strony bywa, że ktoś ponosi odpowiedzialność moralną za jakieś zło, ale nie czuje się winny. Tak czy owak w sytuacji, kiedy człowiek zaczyna się spowiadać z odczuwanym emocji zadaniem spowiednika, jest uświadomić, że emocje nie podlegają ocenie moralnej. Nie można zgrzeszyć emocjami. Natomiast one mogą wskazywać na obszary życia czy relacje, którym warto się przyjrzeć uważniej - mówi.
Popularność psychologii i treści psychologicznych w mediach społecznościowych sprawia też, że penitenci czasami mają trudność z rozróżnieniem między spowiedzią a terapią. Jak zaznacza duchowny, obie sfery mogą się przenikać, ale nie są tym samym.
Penitenci mają czasem trudność, by odróżnić pracę nad pogłębieniem modlitwy i relacji z Bogiem od pracy nad, na przykład, stabilnością emocjonalną. Tam jest oczywiście szara strefa, w której te dwie sfery życia się przenikają. Bo kiedy się człowiek nawraca i chce na przykład rzadziej kłócić się z żoną, to powinien popracować nad emocjami. A nad tym nie pracuje się z księdzem, tylko z terapeutą. Ale motywacja duchowa mu może bardzo pomóc w terapii - uważa ksiądz.
Duchowny w takiej sytuacji może również zasugerować skorzystanie z pomocy specjalisty, gdy podczas spowiedzi dostrzeże sygnały wskazujące na możliwe zaburzenia. Jak podkreśla ks. Strzelczyk, sam nie stawia diagnoz.
Czasami mamy jako księża w konfesjonale sygnały, że osoba powinna zgłosić się do specjalisty i zdiagnozować na przykład w kierunku nerwicy natręctw. To zaburzenie bardzo często manifestuje się w sferze religijnej i przybiera postać niezwykle skrupulatnego wyliczania grzechów. Oczywiście jako ksiądz sam nigdy nie diagnozuję, bo nie mam do tego kompetencji. Co najwyżej delikatnie sugeruję, że może warto skorzystać z pomocy specjalisty - podkreśla.
Od obowiązku do doświadczenia miłosierdzia
W ocenie ks. Strzelczyka zmianę w sposobie przeżywania spowiedzi widać także w obrazie Boga, z którym wierni przychodzą do konfesjonału. Coraz częściej nie chodzi o samo wypełnienie religijnego obowiązku, ale o doświadczenie przebaczenia.
Ludzie przychodzą do konfesjonału nie dla spełnienia religijnego obowiązku, ale przychodzą po przebaczenie. Przychodzą do miłosiernego Boga, który się objawił w Chrystusie jako ten, który wyciąga człowieka z grzechu. To naprawdę piękna zmiana - zaznacza.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.