Zielony Ład: KE ustępuje ws. odroczenia przepisów metanowych. Dla Polski rok „to za mało”

Komisja Europejska ustępuje w sprawie kolejnego elementu Zielonego Ładu. Ma zaproponować odroczenie o rok kontrowersyjnych przepisów metanowych. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, dla Polski to jednak za mało, bowiem „chodzi o bezpieczeństwo dostaw gazu”.
Statek do transportu gazu (Zdjęcie ilustracyjne) /Shutterstock
Komisja Europejska jest gotowa odroczyć o rok wejście w życie części przepisów metanowych dotyczących importerów gazu. To kolejny element Zielonego Ładu, w którym Bruksela pod presją państw członkowskich rozważa zmianę pierwotnego harmonogramu. Chodzi o obowiązki nakładane na importerów gazu, ropy i węgla. Polska, która od miesięcy naciskała na zmianę tych przepisów, jest zadowolona, że Bruksela wreszcie dostrzegła problem, ale uważa, że rok to za mało.
Cieszymy się, że Komisja w końcu zauważyła problem i otwiera się na to, żeby o tym rozmawiać. Natomiast nasze stanowisko jest jasne: lepszym rozwiązaniem są trzy lata, bo nie mamy pewności, czy rok jest wystarczającym okresem, żeby sobie z tymi wyzwaniami poradzić – powiedział RMF FM wiceminister energii Wojciech Wrochna.
Chodzi o bezpieczeństwo dostaw
Nowe przepisy, które mają wejść w życie od stycznia przyszłego roku, nakładają na importerów gazu spoza UE obowiązki dotyczące między innymi monitorowania i raportowania emisji metanu. Problem w tym, że część dostawców nie jest jeszcze przygotowana do spełnienia tych wymagań.
Polska obawia się, że zbyt szybkie wejście przepisów w życie może ograniczyć liczbę dostawców gazu dla Europy. Jeżeli dostawca będzie musiał spełnić bardzo wyśrubowane wymagania, może uznać, że łatwiej sprzedać surowiec na innym rynku, gdzie takich obowiązków nie ma.
Będziemy gotowi zaakceptować wdrożenie tych przepisów tylko wtedy, gdy będziemy mieli pewność, że nie zagrozi ono bezpieczeństwu dostaw gazu – mówi Wrochna.
Jak podkreśla wiceminister, poluzowanie, które już kilka tygodni temu KE zaproponowała w sprawie kar, jest niewystarczające, bo wciąż istnieje poważny problem prawny i może zniechęcać część dostawców do sprzedaży gazu w Europie.
Polska chciała trzech lat
Warszawa była jednym z inicjatorów czerwcowego apelu 17 państw członkowskich o odroczenie stosowania części przepisów. Polska od początku wskazywała na potrzebę trzyletniego okresu przejściowego. Wtedy Komisja była temu niechętna. Teraz jej stanowisko wyraźnie się zmieniło. W Dublinie podczas środowego spotkania ministrów ds. energii unijny komisarz ds. energii Dan Jørgensen zasygnalizował możliwość rocznego odroczenia.
Presję na Brukselę zwiększyła w tym miesiącu Francja, która jeszcze w czerwcu nie przyłączyła się do stanowiska 17 państw. Teraz prezydent Emmanuel Macron wezwał Komisję do rocznego przesunięcia przepisów, wskazując na sytuację na rynku energii.
Na zmianę stanowiska Komisji naciskają także Stany Zjednoczone. Wiceminister Wrochna przyznaje, że są mocne naciski ze strony USA. Jest dosyć aktywne, jednoznaczne stanowisko zarówno administracji, jak i biznesu amerykańskiego, pokazujące, że te rozwiązania, tak jak dzisiaj funkcjonują, nie dają wystarczającego bezpieczeństwa prawnego – mówi wiceminister.
Rok czy trzy lata?
Na razie nie ma jeszcze ostatecznej decyzji. Z punktu widzenia Polski roczne odroczenie byłoby lepsze niż jego brak, ale Polska nie odrzuca jednak możliwości kompromisu.
Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, na razie trwają konsultacje między państwami członkowskimi. Nie jest jeszcze nawet zagwarantowane stanowisko samej KE w sprawie rocznego odroczenia. Chodzi o to, że szefowa KE Ursula von der Leyen jest „bardzo Zielona” i niechętnie odnosi się do rozmontowywania Zielonego Ładu, jej sztandarowego projektu z poprzedniej kadencji.
Jest też problem proceduralny. Jeśli zmiana będzie wymagała pełnej procedury legislacyjnej, konieczna będzie zgoda nie tylko państw członkowskich, ale także Parlamentu Europejskiego. To może oznaczać długie negocjacje i opór części europosłów, którzy nie chcą osłabiania unijnych przepisów klimatycznych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.