„Pozwolili jej umrzeć”. Matka Darii Szypiłowej obwinia rosyjskie władze

„Oni nie uratowali mojej córki. Po prostu pozwolili jej umrzeć” – mówi w wywiadzie z lokalnym mediami matka 28-letniej Darii Szypiłowej. Pracownica instytutu badawczego w obwodzie irkuckim w Rosji rozbiła probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej. Kilka dni później zmarła.
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
25 września 28-letnia Daria Szypiłowa - pracownica instytutu badawczego w obwodzie irkuckim - rozbiła probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej. Jak podały rosyjskie media, cztery dni później kobieta została przyjęta do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc. Zmarła w nocy z 1 na 2 października. Władze rosyjskie twierdzą, że zmarła na zapalenie płuc o nieustalonej jeszcze etiologii.
Rodzina nie jest w stanie pochować 28-latki
Załamana matka Darii Szypiłowej, Swietłana, która sama jest lekarką, zarzuca władzom sanitarnym i lekarzom, że nie pomogli jej córce. Uratowałam wielu pacjentów, a oni nie uratowali mojej córki. Po prostu pozwolili jej umrzeć – mówiła kobieta w rozmowie z lokalnymi mediami. Jak dodaje Swietłana Szypiłowa, rodzina musi przebywać na kwarantannie, której warunki są bardzo rygorystyczne. Nie jest w stanie nawet pochować ciała Darii.
Swietłana Szypiłowa jest rozgoryczona tym, że władze milczały w sprawie jej córki przez cztery dni. Jak dotąd nie ma oficjalnego dokumentu stwierdzającego przyczynę śmierci 28-latki.
„Ten cyrk ciągnie się bez końca”
„Czekam, aż to się stanie oficjalne. Musi być oficjalny dokument. Teraz jest mi bardzo ciężko. Ten cyrk ciągnie się bez końca” – mówi kobieta.
Kobieta odrzuca też zarzuty, że Daria nie umiała obsługiwać sprzętu laboratoryjnego. Tylko laik mógłby coś takiego powiedzieć – stwierdziła. To po prostu niemożliwe, żeby to się wylało lub stłukło. Te pojemniki są bardzo dobrze zabezpieczone – podkreśliła. Zniszczyli moją córkę – porzucili ją i zniszczyli – dodała.
200 osób na kwarantannie, dezynfekcja budynku
Mimo zapewnień urzędników państwowych, że społeczeństwu nic nie grozi, rosyjskie służby bezpieczeństwa i agencje zdrowia błyskawicznie podjęły szeroko zakrojone działania.
Zamknięto wiele ośrodków medycznych, a prawie 200 współpracowników i osób z kontaktu zostało skierowanych na kwarantannę. Państwowy urząd odpowiedzialny za kwestie sanitarne, Rospotriebnadzor, powiadomił, że nie wykryto wśród nich przypadków dżumy, a 90 proc. osób zwolnionych z obserwacji.
Mieszkańcy budynku w Irkucku, w którym mieszkała Daria, relacjonowali, że 2 października ekipy w pełnych kombinezonach ochrony biologicznej pojawiły się w bloku o godzinie 22:00. Budynek został spryskany środkami dezynfekującymi.
Jeden z pracowników wysłanych przez regulatora sanitarnego Rospotrebnadzor miał powiedzieć zebranym: „Jakaś dziewczyna zmarła, to śmiertelnie niebezpieczny wirus”.
Niepokój w sąsiednich państwach
Nagła śmierć wywołała międzynarodowy niepokój i wzmożone środki bezpieczeństwa na granicach sąsiednich państw.
Moskwa wysłała bezpośrednio do Syberii szefową służb sanitarnych Annę Popową, a Światowa Organizacja Zdrowia formalnie zażądała wyjaśnień. W środę szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus oświadczyła, że „nie jest w stanie” przeprowadzić na obecnym etapie pełnej oceny zagrożenia po śmierci Szypiłowej.
Dyrektorka pionu ds. epidemii i pandemii WHO Maria Von Kerkhove powiedziała zaś, że WHO nie wie, jaki „czynnik etiologiczny” leżał u podłoża zgonu kobiety. Dlatego potrzebujemy więcej informacji – podkreśliła, cytowana przez agencję AP.
Trump ma nadzieję, że sytuacja jest opanowana
Z kolei prezydent USA Donald Trump powiedział w środę, że Rosja przekazuje Amerykanom „trochę” informacji na temat domniemanego ogniska dżumy w Irkucku. Oni przekazują trochę (informacji) naszym ludziom. Oczekujemy, by przekazywali wiele naszym ludziom - powiedział Trump.
Trump zaznaczył, że Rosjanie zapewniają, że mają „wszystko pod kontrolą” i sugerował, że są „bardzo mądrzy”, więc ma nadzieję, że sytuacja jest opanowana.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.