Najpierw Polska, teraz Litwa. Wzięli na celownik stację Starlinków

Na Litwie próbowano podpalić obiekt ze sprzętem komunikacyjnym systemu Starlink, ale dzięki wcześniejszemu ostrzeżeniu wzmocniono ochronę i zapobiegnięto szkodom.
Premier Litwy poinformował, że mogło to być działanie w ramach rosyjskiej wojny hybrydowej, a na miejscu znaleziono łatwopalne płyny.
Trwa poszukiwanie sprawców.
"Tuż po północy doszło do kolejnego incydentu: podjęto próbę podpalenia litewskiego obiektu, w którym przechowywany jest sprzęt komunikacyjny systemu Starlink. Odpowiednie służby wcześniej ostrzegły placówkę przed możliwymi atakami, dzięki czemu wzmocniono środki bezpieczeństwa - w rezultacie próba ta zakończyła się niepowodzeniem" - przekazał Mindaugas Sinkeviczius za pośrednictwem Facebooka.
Premier Litwy podkreślił, że służby cały czas "uważnie monitorują działania wrogich państw". Dodał także, że podejmą one wszelkie kroki, by zapewnić ochronę obywatelom oraz ich mieniu.
Próba podpalenia stacji Starlinków. Premier Litwy: Element wojny hybrydowej
Mindaugas Sinkeviczius wyjaśnił na antenie radia LRT, że sprawcy mieli próbować podpalić anteny i urządzenia sterujące. Na miejscu natrafiono na pojemniki z łatwopalnymi płynami.
- Widać, że próbowano dokonać sabotażu lub dywersji. Podobne działania powtarzają się w całej Europie. Należy uznać to za element rosyjskiej wojny hybrydowej - powiedział premier Litwy w tej samej rozmowie.
We wspomnianym radiu Sinkeviczius zaznaczył, że trwa śledztwo w sprawie i ma nadzieję, że szybko uda się zatrzymać sprawców. Przekazał również, że na razie nie można ujawnić informacji dotyczących podejrzanych oraz ich ewentualnych zleceniodawców.
Premier zapowiedział, że w poniedziałek zostanie zwołane posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. W trakcie zostanie omówiona kwestia próby podpalenia obiektu ze sprzętem Starlink oraz incydent z dronem w litewskiej przestrzeni powietrznej.
Podpalenie stacji Starlink w Polsce. Trzy osoby zatrzymane
W ostatnim czasie do podpalenia bazy Starlinków doszło także w Polsce pod koniec września.
W związku ze zdarzeniem zatrzymano w Niemczech dwie osoby - obywateli Turcji.
"Na zlecenie polskich służb niemiecka policja zatrzymała dwóch obywateli tureckich podejrzanych o podpalenie stacji Starlink na Mazowszu. To kolejny akt wojny hybrydowej. Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości" - informował premier Donald Tusk.
Niedługo potem aresztowana w związku ze sprawą została także kobieta w Berlinie.
Ataki w szkołach. Nawrocki: Nie miałem obaw posłać córki na lekcjeINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.