Węgrzy szturmują Zakopane. Tysiące turystów pod Tatrami

Opracowanie: Renata Gaweł Publikacja: Dzisiaj, 4 listopada (08:48)
Końcówka jesieni w Zakopanem przez lata oznaczała spokój i pustki na ulicach. Polacy rzadziej podróżowali, a lokalni przedsiębiorcy przygotowywali się na zimowy szczyt. Sytuacja zmieniła się diametralnie – Podhale przeżywa prawdziwy turystyczny boom, a wszystko za sprawą gości z Węgier, którzy tłumnie odwiedzają region pod koniec listopada i na początku grudnia.
Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Węgrzy wybierają Zakopane nieprzypadkowo. To dla nich najtańszy i najbardziej dostępny śnieg w Europie, a szansa na białe krajobrazy jest bardzo duża - informuje „Gazeta Krakowska”.
Przyciąga ich także niepowtarzalna atmosfera, góralska tradycja oraz atrakcyjne ceny. Co ciekawe, wyjazdy pod Tatry mają nie tylko charakter wypoczynkowy. Węgierscy turyści traktują pobyt w Polsce również jako okazję do zakupów – wywożą żywność lepszej jakości, a także elementy wyposażenia domu czy odzież.
Pakiety turystyczne sprzedają się na Węgrzech wyśmienicie już pięć miesięcy wcześniej. Spodziewamy się naprawdę dziesiątek autobusów i tysięcy gości w ciągu kolejnych weekendów. Dla nas to idealne uzupełnienie momentu, kiedy Polacy podróżują mniej – mówi Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej cytowany przez „Gazetę Krakowską”.
Zakopane stawia na promocję i atrakcje
Miasto aktywnie zabiega o zagranicznych turystów. Władze oraz lokalne instytucje turystyczne organizują spotkania z węgierskimi biurami podróży, zapraszają dziennikarzy i influencerów, a efektem jest szeroka promocja w węgierskich mediach społecznościowych.
Węgrzy bardzo upodobali sobie ten przedświąteczny czas. Odpowiadamy na to przygotowaniami. Już w listopadzie ruszają jarmark bożonarodzeniowy, Kraina Światła na Gubałówce oraz Park Miliona Świateł w Parku Miejskim, a na początku grudnia odpalamy miejską choinkę – wyjaśnia Mateusz Pajek z urzędu miasta.
Górale zadowoleni
Mieszkańców i przedsiębiorców węgierski najazd pod koniec listopada bardzo cieszy. Dla wielu to szansa na podreperowanie budżetu przed zimowym sezonem.
Jedyną trudnością - jak mówią mieszkańcy Zakopanego - pozostaje bariera językowa, która jednak nie przeszkadza w prowadzeniu handlu i usług.
Kontakt z nimi bywa czasem utrudniony, bo po angielsku rozmawiać nie chcą, a węgierskiego u nas nikt nie rozumie. Ale najważniejsze, że przyjeżdżają. Coś zjedzą, coś kupią, zostawią dudki i zasilą lokalny biznes. Niech przyjeżdżają jak najczęściej – podsumowuje Grzegorz Bochnak, prowadzący sklep z rękodziełem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.