The Jerusalem PostTrump: US will stop funding to Israel after end of 2026, will 'help Israel if they need it'Numerama« Utiliser l’IA sans culpabiliser » : Revolut dévoile les dessous de sa bascule vers un modèle chinoisGlobal NewsRoad worker dies after being hit by dump truck in PickeringFootball ItaliaJuventus have McKennie doubt ahead of AZ Alkmaar clashGMA NewsPet crematorium na 'di naman na-cremate ang pet kahit bayad, ano ang kasong maaaring kaharapin?EngadgetWhat's the meaning of the "C" on your USB-C ports?CNN بالعربيةهل تشن أمريكا ضربات جديدة على إيران بعد الانتخابات؟.. هذا ما قاله ترامبEuronewsFlash floods devastate US Southwest, sweeping away homes and carskickerHertha: Hoffnungsträger Nilsson ist zurückDaily MaverickLOCAL ELECTIONS 2026: Navigating ballots, candidates, and wards: Your guide to the 2026 local government electionsBBC NewsThird teen arrested after Halloween party stabbingsZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDF
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, November 3, 2026

Podłe nastroje wśród republikanów. Te wybory mogą pogrążyć Trumpa

Translate

Kilkadziesiąt godzin przed wyborami do Kongresu amerykańska polityka żyła jednym wydarzeniem - wsparciem udzielonym kandydatowi Partii Republikańskiej do Senatu przez demokratkę Haley Stevens.

Stevens w sierpniu przegrała prawybory Partii Demokratycznej do Senatu w stanie Michigan. Musiała wtedy uznać wyższość Abdula El-Sayeda. Jego starcie z Mikiem Rogersem, otwiera się w nowym oknie to jeden z kluczowych wyścigów wyborczych, który może zdecydować o tym, która partia będzie miała większość w izbie wyższej Kongresu.

Decyzja Stevens zszokowała demokratów, bo poczuli, że może to realnie skomplikować im walkę o Michigan i szerzej o większość w Senacie. Zachwyciła jednak republikanów, którzy poczuli szansę na odbicie senackiego mandatu z tego stanu.

Radości nie krył sam Donald Trump, który we wpisie w mediach społecznościowych chwalił jej odwagę.

Ten entuzjazm nie dziwi - przed wyborami połówkowymi to jedna z niewielu dobrych wiadomości dla Partii Republikańskiej.

Wybory do Kongresu. Republikanie spodziewają się "brutalnej nocy"

Wybory połówkowe, które, jak sama nazwa wskazuje, odbywają się w połowie kadencji prezydenckiej, to zawsze trudny czas dla partii aktualnego lokatora Białego Domu.

Statystyki są tutaj nieubłagane. Po II wojnie światowej na 20 wyborów połówkowych partia prezydencka traciła mandaty w Izbie Reprezentantów aż 18-krotnie. W Senacie 13 razy.

Rzadziej zdarza się, że ugrupowanie prezydenta traci w wyborach połówkowych większość w Izbie Reprezentantów (tak było siedem razy) lub Senacie (sześć razy). Tylko czterokrotnie zdarzało się, że traciła większość w obu izbach Kongresu na raz.

W tym roku Partia Republikańska może zapisać się w annałach i dopuścić do takiej sytuacji po raz piąty po II wojnie światowej. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w dalekim 2006 roku.

Republikanie, z którymi rozmawiają amerykańskie media, spodziewają się bolesnej porażki. Rozmówca portalu Politico mówi wprost: to może być brutalna noc.

Skąd się biorą problemy republikanów?

Czemu rządząca partia najczęściej traci w wyborach połówkowych?

Wybory połówkowe są dla Amerykanów okazją do rozliczenia prezydenta. A ponieważ system polityczny USA utrudnia mu realizację wielu obietnic wyborczych, rozczarowanie głową państwa regularnie przekłada się na straty jego partii.

W tym roku sytuacja Partii Republikańskiej jest jeszcze gorsza niż amerykańska średnia.

Na nastroje Amerykanów przemożny wpływ mają skutki niefrasobliwej polityki Donalda Trumpa.

Rozpętana na początku roku wojna z Iranem wywindowała ceny paliwa do nieakceptowalnych w USA poziomów. Na wojnach celnych prezydenta tracą przedsiębiorcy i cała gospodarka. Wszystko to dokłada się do kryzysu kosztów życia, za który już zapłacili w 2024 roku demokraci, a który polityka Trumpa tylko pogłębia.

Krytyka na administrację spada nie tylko ze strony wyborców demokratów, ale też elektoratu republikanów. Chociaż ruch MAGA trwa przy prezydencie, to nieco mniej umiarkowani wyborcy Partii Republikańskiej odwracają się od niej i utrudniają walkę o większość w Kongresie.

Wybory w USA. "Spacerek zmienił się w walkę na noże"

Według analiz Uniwersytetu Harvarda demokraci mają 96 proc. szans na zdobycie większości w Izbie Reprezentantów i 76 proc. szans na większość w Senacie.

Nawet tak dramatyczne dla Partii Republikańskiej prognozy nie mówią wszystkiego o skali problemów, z którymi w tych wyborach się mierzy.

Te można dostrzec przede wszystkim, gdy spojrzy się, gdzie demokraci mają szanse pokonać republikanów.

Najbardziej wymowne są tu wyścigi senackie.

W tym cyklu wyborczym walka toczy się o 35 mandatów. Republikanie bronią większości, mając 53 miejsca w Senacie. Demokraci, by go odbić, musieliby zdobyć cztery mandaty więcej od Partii Republikańskiej.

Jeszcze na początku roku wydawało się to niewykonalną misją, ponieważ większość z wyborów senackich toczy się w stanach do niedawna bardzo republikańskich. W normalnych okolicznościach demokratom byłoby niezwykle trudno odbić wystarczająco dużo mandatów, by zdobyć większość.

Okazuje się jednak, że chaos rządów Donalda Trumpa potrafi namieszać w amerykańskiej polityce wystarczająco, by nagle stało się to możliwe.

Obecnie jest siedem wyścigów senackich, w których wynik jest nie do przewidzenia. Aż sześć z nich to stany do tej pory republikańskie. W tym takie, w których Donald Trump wygrywał wybory prezydenckie w 2024 roku z dwucyfrową przewagą w punktach procentowych.

Tylko we wspomnianym Michigan demokraci nie są pewni obrony senackiego mandatu.

Problemy w tych wyścigach wynikają często z mieszanki lokalnych uwarunkowań i wpływu polityki Trumpa na ich mieszkańców.

Maine, gdzie o szóstą kadencję walczy republikanka Susan Collins, zmaga się m.in. z konsekwencją ceł na Kanadę - ważnego rynku dla stanowej gospodarki.

Na Alasce republikanie płacą wyborczą niepewnością za szaleństwa Elona Muska, którego zwierzchnictwo nad Departamentem Efektywności Rządowej doprowadziło do licznych zwolnień w administracji rządowej w stanie i paraliżuje jego życie.

Do tego drogie paliwo sprawia, że ważne dla gospodarki Alaski rybołówstwo stało się mniej opłacalne.

W Ohio ważną rolę odgrywają natomiast kwestie ubezpieczeń zdrowotnych. Nowe przepisy administracji, które wejdą w życie z początkiem roku, sprawią, że mieszkańcy stanu na własnej skórze odczują ich skutki.

W Teksasie problemem jest nie tylko rozczarowanie latynoskich wyborców polityką prezydenta, ale także wybór uwikłanego w liczne afery kandydata republikanów.

Partia Republikańska drży o to, czy uda się obronić takie partyjne twierdze jak Kansas, Iowa czy wspomniany Teksas, których lojalnością republikanie w ogóle nie powinni się martwić i w których prowadzenie kampanii wyborczej nie powinno być potrzebne.

- To miał być miły spacerek, ale zamienił się w walkę na noże - zauważył jeden z rozmówców Politico z Partii Republikańskiej.

Trump jeździ, Musk płaci. To uratuje republikanów?

W amerykańskich wyborach najważniejsi politycy rzadko zaglądają do stanów, w których wynik wydaje się przesądzony. Jeszcze na początku roku nikt pewnie nie przypuszczał, że Donald Trump będzie musiał jechać mobilizować wyborców republikańskich w Teksasie, Kansas, Iowa czy na Alasce. Ale tym razem był do tego zmuszony.

Tak samo jak Partia Republikańska była zmuszona, by tracić fundusze wyborcze na prowadzenie kampanii w tych, wydawało się, arcyrepublikańskich stanach. Sondażowe remisy zmusiły jednak do rewizji strategii wyborczej.

Choć prognozy nie pokazują dramatycznej zmiany na rzecz demokratów, republikanie poczuli się zagrożeni nawet w Missisipi - jednym z najbardziej konserwatywnych stanów amerykańskiego Południa.

Także tam płyną miliony dolarów na wsparcie dla walczącej o reelekcję republikańskiej senator, których nikt nie planował wydawać.

A pieniędzy w tej kampanii republikanom nie brakuje. Sam tylko Elon Musk zainwestował w zwycięstwo Partii Republikańskiej prawie 500 mln dolarów, z których spora część została przeznaczona na wsparcie republikańskiego kandydata w Teksasie. Przypomnijmy, stanie, w którym republikanin powinien wygrać bez problemów.

Donald Trump. Co dla niego oznacza utrata Kongresu?

Porażka w tych wyborach, zwłaszcza utrata większości w Senacie, będzie miała dalekosiężne konsekwencje i dla republikanów, i dla Donalda Trumpa.

Przede wszystkim będzie oznaczać erozję jego żelaznego uścisku wokół Partii Republikańskiej. Dziś jest ona bezwolnym narzędziem w jego rękach, bo jej politykami rządzi strach przed Trumpem. Wielokrotnie dowiódł w tej kadencji, że potrafi zniszczyć każdego, kto sprzeciwia się jego woli.

Kiedy pod jego przywództwem partia straci nie tylko większość w Kongresie, ale jeszcze przegra w stanach, uważanych dotąd za republikańskie, jego czar nieubłaganie pryśnie. Zacznie się poszukiwanie nowego lidera.

Tym bardziej, że sprawczość administracji Trumpa radykalnie zostałaby ograniczona przez Kongres.

Republikańska większość nie korzysta z narzędzi kontroli, które ma, ale demokraci na pewno nie odstawią nogi. Zaczną się kłopoty ze stanowieniem prawa, a Trump będzie zmuszony jeszcze częściej uciekać się do wydawania dekretów.

Kongres przestanie być też maszynką do zatwierdzania prezydenckich nominacji.

Mówiąc najkrócej, utrata większości w Kongresie oznaczałaby, że prezydentura Trumpa weszłaby w fazę schyłkową już w połowie kadencji.

Cenę za to zapłaciliby też republikanie, zwłaszcza ci, którzy wierzą, że mogą być następcami Trumpa. Ich walka o prezydenturę znacząco by się skomplikowała. Zwłaszcza, gdy nie byliby pewni zwycięstw w tradycyjnie republikańskich stanach.

Czy demokraci upokorzą Donalda Trumpa, a może wręcz przeciwnie - to prezydent USA raz jeszcze zadziwi świat? W Interii wszystko o wyborach w USA. Przez cały dzień będziemy publikować unikatowe materiały na ten temat, a w nocy zapraszamy na relację live!

"Świat w szachu": Plan Rosji wobec Polski? Były szef MSZ ostrzega!INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.