ESPNFrom superteam to 2-4 disappointment: Barnwell on what has gone wrong for the RamsPunchReject money requests from home, Obi tells UK-based NigeriansThe Jerusalem PostForeign journalists still cannot enter Gaza without military escort, Israel tells High CourtBollywood HungamaShanaya Kapoor's debut web show Student Of The Year: After Dark to premiere November 13 on JioHotstarInquirerQuezon Medical Center opens expanded, modern emergency roomESPN DeportesKoundé y Eric también se lesionanRTP DesportoEscocês dirige Sporting-LASK LinzZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioAnime News NetworkThe Apothecary Diaries Season 3 ‒ Episodes 49-51Daily MaverickBAIL BID: Did Suliman Carrim tailor his evidence? Magistrate wants transcripts before bail judgmentVanguardOne in four Nigerian girls out of school – UNICEFPolsat NewsTak rząd Francji może zdławić chaos na ulicach. Premier nie wyklucza stanu wyjątkowego
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 19, 2026

Faraon kłamał jak Trump. Karol Modzelewski o tym, skąd się wzięły fake newsy

Translate
  • Fake newsy nie narodziły się wraz z Donaldem Trumpem. W najnowszym odcinku na kanale Teraz WP Karol Modzelewski opowiada historię dezinformacji od egipskich obelisków po TikToka.
  • Mechanizm od tysięcy lat jest ten sam, zmieniła się tylko skala. Druk, radio i telewizja poszerzały widownię kłamstw. Internet zlikwidował redakcyjne sito, które oddzielało fakty od plotek.
  • Algorytmy grają na naszych pierwotnych instynktach. Negatywne treści częściej klikamy i udostępniamy, a trolle i propagandyści dobrze o tym wiedzą. Modzelewski podpowiada, jak się przed tym bronić.

Termin "fake news" przylgnął do Donalda Trumpa, choć miesiąc przed jego pierwszą konferencją jako prezydenta elekta, w styczniu 2017 r., używała go już Hillary Clinton. Szerszym pojęciem jest dezinformacja. Według definicji NASK to fałszywa lub wprowadzająca w błąd treść, tworzona albo rozpowszechniana celowo, żeby oszukać odbiorców lub osiągnąć korzyść, na przykład polityczną czy ekonomiczną.

Ramzes II, pierwszy mistrz autopromocji

Jeden z pierwszych wielkich dezinformatorów rządził Egiptem ponad 3 tys. lat temu. Ramzes II w bitwie pod Kadesz sam omal nie zginął, a starcie z Hetytami zakończyło się remisem. Strategicznie zyskali na nim przeciwnicy, którzy odparli atak i utrzymali swoje ziemie. Faraon przez kolejne dekady kazał jednak ryć na monumentach własną wersję wydarzeń: sam rozbijał tysiące rydwanów, a wysłannicy wroga błagali go o pokój. Polecał też przerabiać inskrypcje na pomnikach poprzedników, żeby wyglądało na to, że powstały na jego cześć.

Modzelewski nie ukrywa, że analogie z Trumpem nasuwają się same. Ramzes nazywał wodza Hetytów "nędznym" i twierdził, że żaden władca nie zrobił dla armii tyle co on. Brzmi znajomo?

Memy z czasów reformacji

Przełomem okazał się druk Jana Gutenberga. Wcześniej informacje rozchodziły się głównie z ust do ust, przez heroldów i z ambony, a czytać i pisać umieli nieliczni. Reformacja sprawiła, że Marcin Luter i jego przeciwnicy mogli zasypywać Europę drukowanymi pamfletami. Protestanci rozpowszechniali rysunek diabła grającego na mnichu jak na dudach, a katolicy przerobili podpis tak, by instrumentem był Luter. Potem pojawił się siedmiogłowy Luter, a w odpowiedzi siedmiogłowy papież. Modzelewski porównuje to do wojny na memy z facebookowych grup.

Wtedy właśnie w Watykanie nazwano propagandę. Przez kolejne stulecia słowo nie miało negatywnego zabarwienia, dopiero XX-wieczni politycy na nie zapracowali. Ofiarą kłamstw padła też Maria Antonina. Przed rewolucją francuską krążyły tysiące ulotek o jej rzekomych orgiach i kochankach. Dla niepiśmiennych ilustrowano je rysunkami, które dziś nazwalibyśmy deepfake’ami. Królowa nigdy też nie kazała głodnym jeść ciastek. Te słowa pochodzą z "Wyznań" Jana Jakuba Rousseau i dotyczyły innej księżniczki. Do Marii Antoniny przykleiły się dopiero w XIX wieku.

Od radia do Fox News

Radio i telewizja jeszcze bardziej poszerzyły widownię. Odbiorca nie musiał już umieć czytać, ale dostęp do mikrofonu i kamery mieli tylko nieliczni. Modzelewski przywołuje rwandyjskie Wolne Radio i Telewizję Tysiąca Wzgórz, które przed ludobójstwem w 1994 r. i w jego trakcie odczłowieczało Tutsi między kolejnymi przebojami. Albo egipskie radio Głos Arabów, które ogłaszało podczas wojny sześciodniowej, że izraelskie samoloty spadają jak muchy. W rzeczywistości to Egipt w kilka godzin stracił całe lotnictwo. Gdy prawda wyszła na jaw, stacja straciła słuchaczy.

Są też przykłady nowsze: wystąpienie sekretarza stanu USA Colina Powella w ONZ o irackiej broni masowego rażenia, której nie było, i Fox News powtarzający po wyborach w 2020 r. kłamstwa o sfałszowanych maszynach do głosowania. Za to drugie stacja zapłaciła firmie Dominion w ramach ugody ponad 700 mln dol., a w toku jest pozew Smartmatic na ponad 2,5 mld dol. W Polsce Modzelewski wskazuje TVP Info z czasów Jacka Kurskiego i TV Republika.

Dezinformację można też po prostu kupić. Koncerny paliwowe przez dekady podważały naukowy konsensus w sprawie zmian klimatu reklamami, sponsorowanymi artykułami i lobbingiem. Robiły to, choć w wewnętrznych dokumentach przyznawały, że problem jest realny. To powtórka z kampanii koncernów tytoniowych w sprawie szkodliwości papierosów.

Święta prawda, tyż prawda i fakty alternatywne

Ksiądz Józef Tischner rozróżniał świętą prawdę, tyż prawdę i g... prawdę. W 2026 r. lista jest dłuższa: półprawda, postprawda, prawda plemienna, cherry picking. W styczniu 2017 r. rzecznik Białego Domu mówił o rekordowych tłumach na inauguracji. Doradczyni Trumpa Kellyanne Conway broniła go, twierdząc, że przedstawił "fakty alternatywne". Po tej wypowiedzi sprzedaż "Roku 1984" George’a Orwella w USA wystrzeliła.

Modzelewski przywołuje autorów, którzy przekonują, że problemem nie jest dziś brak prawdy, ale jej hiperprodukcja w miliardach osobistych baniek. Moment, w którym rzeczywistość pęka na pół, dało się zobaczyć na żywo w noc wyborczą 2020 r. Trump mówił wtedy, że szykował się do zwycięstwa, i niemal w tym samym zdaniu, że wybory wygrał. Według danych przytoczonych w odcinku 28 proc. Amerykanów nadal w to wierzy. Kiedyś stacje policzyłyby głosy i sprawa by umarła. Dziś jest internet.

Kłamstwo biegnie szybciej niż prawda

Badanie naukowców z MIT opublikowane w 2018 r. w "Science" wykazało, że fałszywe informacje rozchodzą się na Twitterze sześć razy szybciej niż prawdziwe. Ironią losu, gdy dziennikarze ogłosili, że nowsza analiza podważa te wyniki, internet triumfował. Autorzy drugiego badania szybko to zdementowali, ale sprostowanie nie dotarło tak daleko jak sensacja. Zgodnie z wynikami obu prac.

Na TikToku jest jeszcze gorzej. W badaniu sprzed czterech lat naukowcy założyli konto 13-latka i zatrzymywali się przy filmach o zdrowiu psychicznym i wyglądzie. Pierwsze treści o odbieraniu sobie życia pojawiły się już po niespełna trzech minutach, a o zaburzeniach odżywiania po ośmiu. Średnio co 39 sekund algorytm podsuwał materiały o problemach psychicznych i postrzeganiu ciała. Podobnie działa to u młodych mężczyzn: zaczyna się od siłowni i samochodów, a kończy na Andrew Tacie.

Winna jest ewolucja. Skłonność do skupiania się na zagrożeniach, czyli negativity bias, pomagała przodkom przetrwać. Dziś sprawia, że negatywne newsy mają prawie dwa razy większą szansę na udostępnienie. Każde negatywne słowo w tytule podnosi klikalność o 2,3 proc. Algorytmy to wiedzą i podsuwają coraz bardziej kontrowersyjne treści. Korzystają z tego trolle, internetowi prześmiewcy i zawodowi dezinformatorzy z Kremla.

Cztery rady, jak się nie dać

Modzelewski przekonuje, że dezinformacja żeruje przede wszystkim na lenistwie, więc obrona leży w nas. Po pierwsze: zatrzymać się, zanim udostępnimy coś, co aż prosi się o dalsze podanie. Po drugie: korzystać ze sprawdzonych źródeł. Duże serwisy informacyjne mogą nie podać "undergroundowych newsów", ale sprawdzą, czy zdjęcie z zamieszek nie powstało gdzie indziej i kiedy indziej. Po trzecie: mniej emocji, więcej sceptycyzmu. Jeśli treść najpierw oburza, a dopiero potem informuje, ktoś mógł liczyć na łatwy cel. Po czwarte: wychodzić ze swojej bańki.

Sam autor przekonał się, że warto. Szykując odcinek, trafił na fashwave, czyli muzyczną mikroestetykę promującą faszyzm w syntezatorowym sztafażu lat 80. Znalazł też brazylijski sposób trollowania: profile znienawidzonych postaci internauci zasypują zdjęciami z nagiej sesji piłkarza Vampety. Jak podsumowuje Modzelewski, mocne, skuteczne, wspaniałe.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.