Zatrzymania w sprawie elektrowni Ostrołęka. "Polacy zostali okradzeni na ponad miliard złotych"
Siemoniak: CBA zatrzymało 25 osób w związku z nadużyciami przy budowie elektrowni Ostrołęka
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: konkret24
- Po bardzo dużej pracy CBA i prokuratury podjęliśmy działania w celu rozliczenia tej sprawy - powiedział w środę w "Rozmowie Piaseckiego" Tomasz Siemoniak. Jak wyjaśnił, chodzi o "wszystko, co jest wokół elektrowni Ostrołęka". - Budowę bloków, zmarnowane pieniądze, powiązani samorządowcy, powiązane firmy - wymieniał.
- Dziś rano CBA na zlecenie prokuratury zatrzymało 25 osób. Zabezpiecza w tym momencie różne dokumenty, przeszukuje różne lokale - przekazał Siemoniak. Jak uprzedził, "w pierwszym rzucie są to osoby może nie z pierwszych stron gazet". - Ale pamiętamy powagę tej afery. Pamiętamy miliardy, które poszły i niewątpliwie ta sprawa ma charakter wybitnie rozwojowy - zapowiedział.
- Zaczynamy tę sprawę bardzo aktywnie wyjaśniać i będzie to ogromne śledztwo. Dzisiaj machina ruszyła - powiedział Siemoniak.
Elektrownia w Ostrołęce, raport NIK
Budowa bloku C elektrowni Ostrołęka miała być jedną z kluczowych inwestycji rządu Prawa i Sprawiedliwości. W 2018 roku ówczesny minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiadał, że ta największa inwestycja we wschodniej Polsce ma powstać w ciągu pięciu lat.
Inwestorem bloku była spółka Elektrownia Ostrołęka, w której grupy Enea i Energa miały po 50 procent udziałów. Zarząd Elektrowni Ostrołęka 29 grudnia 2018 roku wydał polecenie rozpoczęcia prac związanych z budową nowego bloku energetycznego o mocy 1000 MW.
Jednak 13 lutego 2020 roku Enea i Energa oficjalnie poinformowały, że zawiesiły finansowanie projektu budowy nowego bloku węglowego. W czerwcu 2020 roku obie spółki podjęły decyzję o rezygnacji z budowy bloku na węgiel kamienny i postawienia w jego miejsce źródła na gaz, a w grudniu tego roku Enea wycofała się zupełnie z inwestycji. Jej udziałowcami pozostały kontrolowane przez państwo spółki PKN Orlen, Energa i PGNiG.
Enea oszacowała swoje straty w węglowym projekcie na 656 milionów złotych, a na początku 2024 roku walne zgromadzenie spółki zgodziło się na dochodzenie od byłych członków zarządu, rady nadzorczej i firm ubezpieczeniowych roszczeń za straty w tej właśnie wysokości.
W sierpniu Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła pokontrolny raport w elektrowni Ostrołęka, w którym zapowiedziała skierowanie sprawy do prokuratury. "Działania zarządu spółki Elektrownia Ostrołęka związane z wycofaniem się z budowy bloku węglowego Ostrołęka C i rozliczeniem przerwanej inwestycji były nielegalne i niegospodarne" - napisała NIK.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.