Burza wokół Rzeczniczki Praw Dziecka. Komentują jej wpis
Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. W uzasadnieniu, do którego dotarło Zero.pl, wskazał, że działania wobec rodziny "mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej" i były "rażąco nieproporcjonalne do zaistniałego zdarzenia".
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
W związku z całym zdarzeniem posłowie Rozwoju Plus, PiS oraz Konfederacji zapowiedzieli w środę złożenie wniosków o odwołanie Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka.
Sama Horna-Cieślak opublikowała tego samego dnia na platformie X wpis, w którym opisała historię ze swojej perspektywy.
"Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym. Poza stosowaniem przemocy fizycznej, Matka wyzywała dziecko w wulgarny sposób w tym m.in. 'ty "k****'. Jako świadek przemocy zawiadomiłam policję. Nie zgadzam się na marginalizowane przemocy wobec dzieci i każdym takim zachowaniom będę się stanowczo sprzeciwiać. Biuro Rzecznika Praw Dziecka jest w posiadaniu pełnej dokumentacji i materiału dowodowego dotyczącego tej rodziny i wcześniejszych form stosowania przemocy wobec dzieci – w szczególności Niebieskich Kart, informacji ze strony sąsiadów. Materiał dokumentujący przemoc wobec dzieci pochodzi z 2025 r. Był gromadzony przez różne instytucje. Biuro Rzecznika Praw Dziecka, ale również inne właściwe służby, podjęły i nadal niezależnie podejmują działania mające na celu zabezpieczenie dzieci, gdyż ich sytuacja nadal wymaga ochrony" - napisała Rzeczniczka Praw Dziecka.
Lawina komentarzy po wpisie RPD ws. medialnych doniesień
Do jej wpisu i zaistniałej sytuacji w mediach społecznościowych odnieśli się politycy, dziennikarze i komentatorzy.
"Kasuję kolejne wpisy, bo nie chcę, jako ojciec, publicznie dać ujścia emocjom. Napiszę najchłodniej, jak potrafię. RPD najlepiej pomogłaby dzieciom, pomagając rodzicom. To, że wzywa policję i naciska na sąd oznacza, że w ogóle nie interesuje jej dobro dzieci. Dyskwalifikacja!" - ocenił dziennikarz związany m.in. z Polsat News Wojciech Dąbrowski.
"Bardzo dobrze, że zgłosiła pani na policję, chodzi o to co działo się dalej. To już pachnie prywatnym odwetem przy pomocy stanowiska wbrew instytucjom..." - przekazała Agnieszka Burzyńska, dziennikarka Kanału Zero.
"Z wielką ciekawością przeczytałem oświadczenie pani rzecznik. Jest mniej więcej to samo, co odpisało nam biuro RPD. Nadal ani słowa o osobistym zaangażowaniu i forsowaniu konkretnego rozstrzygnięcia wszelkimi sposobami. Przypomnijmy: sąd, kuratorzy i początkowo policja, nie widzieli podstaw do zabrania dzieci" - dodał od siebie Bartosz Michalski z zero.pl.
A dziennikarz tego samego portalu Patryk Słowik zadał pytanie: "Szanowna Pani, czy pracownik Pani biura dzwonił do sędziego przypisanego do sprawy przed wydaniem rozstrzygnięcia. Tak czy nie?".
"I dlatego uznała pani, że dzieciom będzie lepiej w domu dziecka, mimo, że sąd wskazał przemoc instytucjonalną z pani strony wobec rodziny?" - odniosła się bezpośrednio do wpisu Hornej-Cieślak europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.
"Czy ktoś w końcu sprzeciwi się nadużywaniu instytucji? Już było blokowanie rozdawania lodów dla dzieci z czerwonym paskiem na świadectwie, a teraz coś o wiele grubszego. Pomijając żenadę tej sytuacji, to okazuje się że można komuś odebrać dziecko w dość prosty sposób. Wystarczy być kimś na świeczniku" - napisał badacz cyberbezpieczeństwa i prywatności Łukasz Olejnik.
"Brawo za reakcję. Ale czy uważa Pani, że w porządku jest wpływanie na sędziów? Plus umieszczanie dzieci w domach dziecka to powinna być ostateczność po podjęciu innych działań" - przekazała też Dorota Spyrka związana z Partią Razem.
Z kolei adwokat związany z prawą częścią strony politycznej, pełnomocnik m.in. Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, Bartosz Lewandowski, oświadczył: "Może warto wyjaśnić opinii publicznej, że interwencyjne odebranie dziecka z domu czy to przez Policję czy przez pracownika socjalnego w trybie ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy domowej to OSTATECZNA OSTATECZNOŚĆ oraz powinno następować w sytuacjach skrajnych. Np. odurzenie narkotykami rodzica, brak opieki, oczywista przemoc fizyczna, molestowanie seksualne. W przypadku podejrzenia nieprawidłowości w funkcjonowaniu rodziny RPD często inicjuje postępowania przed sądem rodzinnym, który ma cały wachlarz możliwości prawnych: może ustanowić nadzór kuratora, zobowiązać rodziców do podjęcia warsztatów umiejętności wychowawczych czy innych zajęć itp. Ale odebranie malutkiego dziecka z domu za to, że matka zareagowała emocjonalnie jest nie do obrony" - stwierdził.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.