Siostra napastnika spod Wyszkowa zabrała głos. "Nikt nie brał jego słów na poważnie"
Dramat rozegrał się w czwartek rano w szkole podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach w okolicach Wyszkowa. Były uczeń wszedł na teren placówki i zranił trzy osoby, w tym dyrektora i woźną. Poszkodowana kobieta nie przeżyła.
Atak w szkole w Leszczydole-Nowinach. Siostra zatrzymanego opisała jego zachowanie
Zatrzymany w sprawie 15-latek miał przy sobie trzy noże - informowała rzeczniczka szefa MSWiA Karolina Gałecka. Jak wynika z ustaleń, woźna została dźgnięta w szyję.
ZOBACZ: Akty przemocy w szkołach. Cezary Tomczyk z apelem do rodziców: Niech działa system
Dziennikarze "Faktu" skontaktowali się ze starszą siostrą nastolatka, która stwierdziła, że chłopak miał wcześniej wypowiadać różne niepokojące słowa.
- Czasami gadał, że chciałby spalić kościół i kogoś w nim zadźgać. Nikt nie brał tych słów na poważnie, ponieważ myśleliśmy, że to takie głupie gadanie dla żartów - opowiadała kobieta. - Powiem panu, że jestem w szoku po tym, co się stało. Nie wiem, co mu odbiło - dodała w rozmowie z reporterem.
ZOBACZ: Nowe zatrzymania na Mazowszu. Czterech nastolatków z trzech miejscowości
Rodzeństwo miało dobry kontakt, jeszcze dzień przed tragedią oboje oglądali film, śmiali się i rozmawiali. - Nic nie wskazywało, że ma zamiar coś zrobić - podkreśliła siostra 15-latka.
15-latek miał wyjść z domu zdenerwowany. "Ciężko było ze wstawaniem do szkoły"
Według jego siostry zatrzymany jest uczniem wyszkowskiego technikum, lecz miał problemy z uczęszczaniem na lekcje. Jak mówiła kobieta w rozmowie z "Faktem", w dniu tragicznego ataku przed wyjściem z domu pokłócił się z matką, ponieważ ta nie zgodziła się, by opuścił zajęcia.
Siostra napastnika twierdziła również, że w ich domu często zdarzały się awantury. Ojciec miał być porywczy, a gdy dzieci były mniejsze miał karać je za złe zachowania przemocą. Według rozmówczyni "Faktu" do takich rękoczynów w ostatnim czasie nie dochodziło.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.